Recenzja notiOne GPS PLUS z trybem antykradzieżowym. Bat na złodziei i ostateczny dowód, że mityczny „brak abonamentu” wciąż istnieje
Recenzja notiOne GPS PLUS z trybem antykradzieżowym. Bat na złodziei i ostateczny dowód, że mityczny „brak abonamentu” wciąż istnieje

Recenzja notiOne GPS PLUS z trybem antykradzieżowym. Bat na złodziei i ostateczny dowód, że mityczny „brak abonamentu” wciąż istnieje

0

Pamiętacie te czasy, kiedy szukanie skradzionego roweru czy zgubionego bagażu to w zasadzie była strata czasu? Nawet jeżeli mieliśmy je zabezpieczone lokalizatorami opartymi na Bluetooth w stylu Apple AirTag, to z reguły znalezienie takiej zguby było niczym rosyjska ruletka. notiOne GPS PLUS całkowicie zmienia zasady gry w tej materii oferując szybkość i skuteczność lokalizacji po GPS z dostarczaniem informacji po sieci komórkowej. I choć korzysta z sieci LTE, nie wymaga płacenia abonamentu czy doładowywania konta.

Choć lokalizatory bluetooth są genialne w swojej prostocie do takiego codziennego zabezpieczenia torebki, portfela czy walizki, to niestety tracą swoją magię obiecaną w materiałach marketingowych, gdy tylko nasz dobytek wyjeżdżał poza zasięg smartfonów przypadkowych przechodniów.

NotiOne GPS PLUS e-toll z systemem antykradzieżowym

Na moje biurko trafił właśnie notiOne GPS PLUS – całkowicie niezależny sprzęt z wbudowanym modułem e-TOLL, dedykowanymi alertami antykradzieżowymi i baterią, o której ładowaniu zapomnisz na bite dwa miesiące. Jednak jego największa, absolutnie fundamentalna zaleta uderza w samo serce dzisiejszej branży technologicznej.

W erze, gdzie twórcy niemal każdego gadżetu próbują wycisnąć z nas comiesięczny haracz w postaci kolejnej subskrypcji, ten sprzęt po prostu działa, ma zasięg sieci komórkowej do przekazywania nam swoich lokalizacji, a jego producent nic więcej od nas za to nie chce. Raz płacisz i masz święty spokój.

Koniec zabawy w głuchy telefon. Prawdziwy GPS kontra bluetoothowe loterie

Kiedy pod koniec 2020 roku rzuciłem się w wir testowania lokalizatorów na łamach naszego portalu, miałem wobec tej technologii mieszane uczucia. Z jednej strony rewolucja – przypinasz pastylkę do kluczy i widzisz na mapie, gdzie są.

Z drugiej – gigantyczne rozczarowanie, gdy tylko uświadomiłeś sobie, jak działa technologia oparta na module Bluetooth. Urządzenia te funkcjonowały niczym plotka w głuchym telefonie, bezwzględnie polegając na obecności przypadkowych osób dookoła. Zostawiłeś bagaż w pociągu jadącym z Warszawy do Szczecina? Świetnie.

Twój iPhone pokaże ci, że ostatni raz widział go na peronie w stolicy. O tym, że torba jest już w drodze nad morze, dowiesz się dopiero wtedy, gdy jakiś szczęśliwiec z uruchomioną zgodą na lokalizację w odpowiedniej aplikacji usiądzie tuż obok niej. Bądźmy dorośli – szanse na to były i wciąż są równe wygranej w zdrapkę.

Precyzyjne lokalizowanie skradzionych przedmiotów za pomocą lokalizatora GPS NotiOne GPS Plus

Z tymi zabawkami jest trochę tak, jak z prowizorycznie naprawionym iPhonie – na krótko wystarczy, ale do momentu, w którym musisz na niej w pełni polegać i nagle się okazuje, że to był kiepski pomysł.

Właśnie dlatego tak krytycznie podchodziłem do sprzętu opartego o system Bluetooth w kontekście “zabezpieczenia”. W momencie zagrożenia, przy skradzionym rowerze za piętnaście tysięcy złotych czy znikającym motocyklu, nie masz ochoty liczyć na szczęście i gęstą siatkę użytkowników przypadkowych apek.

Testowany lokalizator NotiOne GPS PLUS zrywa z tą naiwną loterią.

Zamiast czekać na łaskę obcych telefonów, urządzenie samo weryfikuje pozycję z użyciem nadajników satelitarnych, z dokładnością do 2,5 metra. Ale sam sygnał to dopiero połowa sukcesu. Prawdziwą robotę robi tu wbudowana karta SIM i bezpośrednia łączność z siecią komórkową. Sprzęt wysyła swoje położenie prosto na nasz telefon, nie oglądając się na to, kto akurat przechodzi obok.

notiOone Plus po wyjęciu z opakowania

W trybie LIVE to sprzęt raportuje ci na żywo, minuta po minucie, w którą stronę jedzie to, co do niego przypiąłeś. Odcięcie technologicznej pępowiny i rezygnacja z Bluetooth na rzecz prawdziwego namierzania satelitarnego to jedyny argument, by mówić o tym urządzeniu jako o realnym zabezpieczeniu przed kradzieżą.

Abonamentom mówimy stanowcze „nie”

Jeśli interesujesz się rynkiem elektroniki konsumenckiej choćby w minimalnym stopniu, doskonale wiesz, w którą stronę to wszystko zmierza. Kupujesz drogi sprzęt, wyciągasz go z pudełka i już przy pierwszej konfiguracji dostajesz zimny prysznic. Okazuje się, że to piękne urządzenie to tylko ładny przycisk do papieru, dopóki nie zasubskrybujesz miesięcznego planu premium.

Lokalizator GPS bez abonamentu od NotiOne

Ostatnio tak miałem po zakupie elektronicznej niani za niemal 2 tysiące złotych. Wybrałem najdroższy wariant, miał wbudowane AI, system rozpoznawania dlaczego dziecko płacze itd, a jego nieco tańsza wersja nie. Niestety nie doczytałem, że nie tylko muszę zapłacić więcej za samo urządzenie, ale aby z tego skorzystać musze też co miesiąc płacić abonament…

Tak samo jest najcześciej z tymi faktycznie funkcjonalnymi lokalizatorami GPS – czyli podłącz kartę płatniczą, oddawaj nam co miesiąc czterdzieści złotych, a może wtedy łaskawie pozwolimy ci sprawdzić, gdzie jest twój własny motocykl. To czysty absurd, z którym na szczęście notiOne GPS PLUS nie ma nic wspólnego.

Kupując ten lokalizator, załatwiasz sprawę jednym przelewem przy kasie w sklepie internetowym. I na tym koniec – nie ma ukrytych haraczy, nie ma drobnym druczkiem pisanych warunków odnowienia licencji. Wbudowana karta SIM jest już z góry opłacona na cały okres życia sprzętu.

A to nie jest tylko lokalny, polski zasięg, który kończy się tuż za Kołbaskowem.

Rozmawiamy tutaj o aktywnym roamingu, który działa we wszystkich krajach Unii Europejskiej, a producent wręcz chwali się globalnym zasięgiem. Zostawiasz auto na lotnisku w Berlinie przed wylotem na urlop? Pływasz żaglówką po włoskich jeziorach? Twój notiOne bez cienia zająknięcia łapie sygnał europejskich stacji bazowych (korzystając z technologii 4G LTE) i rzuca punkty prosto na twoją mapę w telefonie.

To odświeżające uczucie móc kupić produkt i po prostu mieć jego funkcjonalność na własność. Brak abonamentu to dziś na rynku GPS-ów niemal marketingowy jednorożec. Przeważnie za sprzęt bez miesięcznych opłat płaci się wysoką cenę ułomnego oprogramowania lub kiepskiego zasięgu. Tutaj płacimy na wstępie nieco więcej za wersję PLUS, ale w zamian dostajemy absolutny spokój. Koniec z liczeniem pakietów i zastanawianiem się, czy w przyszłym miesiącu budżet udźwignie kolejny abonament w podpiętym portfelu Apple Pay.

Co z tą nieszczęsną zatyczką?

NotiOne GPS PLUS to nie jest mikroskopijna pestka, którą wsuniesz między karty w portfelu. To konkretna, prostokątna bryła mierząca niespełna dziesięć centymetrów, przypominająca nieco gabarytami staromodny modem LTE albo grubszy pendrive. Przy stu gramach wagi jest to jednak urządzenie wciąż na tyle kompaktowe, że bez najmniejszego problemu wrzucisz je na dno plecaka, wepniesz w opcjonalny uchwyt na ramie roweru czy wrzucisz w szczelinę w samochodzie.

Zresztą w opakowaniu znajdziesz ten sam, przypominający nieco koszyk na bidon uchwyt montażowy, który chwaliłem już w pierwszych generacjach lokalizatora. Przypinasz go do rurki trytytkami, wsuwasz urządzenie i masz pewność, że wibracje podczas zjazdu ze stromej górki na rowerze nie zrzucą sprzętu w krzaki.

Taka cegiełka musi swoje znieść, bo przecież lokalizatorów nie montuje się zazwyczaj w sterylnym, domowym zaciszu. Błoto rzucane spod kół motocykla, wilgoć panująca zimą w nieogrzewanym garażu, w którym trzymasz ukochany jacht, czy zwykła ulewa na campingu – z tym wszystkim ta elektronika musi stoczyć nierówną walkę. Sama w sobie twarda, plastikowa obudowa robi solidne wrażenie, ale kluczem do sukcesu jest tutaj dedykowane, silikonowe etui dodawane przez producenta. Odziany w tę gumową ochronę sprzęt zyskuje wodoodporność i staje się w zasadzie niewrażliwy na kaprysy pogodowe.

zatyczka do notiOne GPS

Muszę jednak wrzucić tu łyżkę dziegciu i wrócić do sprawy, która uwierała mnie przy poprzednim teście. Chodzi o zatyczkę zasłaniającą port ładowania USB-C, pełniącą jednocześnie funkcję przedłużenia fizycznego przycisku sterującego. To jedyny punkt dostępu do wnętrza tej puszki i niestety wciąż pozostaje on elementem wolnym, w żaden sposób trwale niespiętym z samą bryłą urządzenia na żadnej “smyczy”.

Jeśli na mrozie, zmarzniętymi palcami będziesz próbował wpiąć kabel w celu podładowania baterii, wystarczy chwila nieuwagi, by mała zatyczka poleciała w trawę. Zgubiona zaślepka oznacza natychmiastową utratę wodoodporności. To drobny, z pozoru nieznaczący mankament ergonomiczny, ale przy kwocie rzędu 700 złotych za sprzęt, projektanci z Poznania mogliby nad tym detalem jeszcze trochę posiedzieć.

Aplikacja i alerty antykradzieżowe

Możesz mieć najlepszy moduł satelitarny na świecie i pancerną obudowę, ale bez czytelnego i responsywnego oprogramowania sprzęt będzie tylko bezużyteczną puszką na baterie. Polacy z notiOne na szczęście nie kombinowali z wymyślaniem koła na nowo. Model GPS PLUS podpinasz pod tę samą, sprawdzoną i świetnie zaprojektowaną aplikację, którą obsługujesz wszystkie inne lokalizatory tego producenta. Wpisujesz kod, naciskasz guzik i sprzęt wskakuje na twoją prywatną listę cyfrowego inwentarza. I tu zaczyna się prawdziwa magia wersji PLUS.

Mówiąc o tym modelu, nie opisuję zwykłego lokalizatora – mówię o kieszonkowym systemie alarmowym. Gdy zostawiasz rower pod knajpą albo przypinasz hulajnogę przed biurem, sprzęt przechodzi w tryb czuwania.

Dzięki wbudowanemu alertowi antykradzieżowemu, jakiekolwiek nieautoryzowane poruszenie zabezpieczonego przedmiotu wyzwala natychmiastowe powiadomienie push (tzw. “strażnik”), które ląduje z impetem na ekranie twojego iPhone’a.

konfiguracja aplikacji notione gps

Zanim facet ze szlifierką w dłoni zdejmie u-locka z ramy twojego roweru, ty już dostajesz sygnał, że dzieje się coś niedobrego. Jeśli jednak złodziej okaże się sprytniejszy i zdoła uciec, wystarczy jedno tapnięcie w ekran, by odpalić tryb LIVE. Otrzymujesz na żywo (przez bite 30 minut) śledzenie obiektu, niczym kropki na radarze, a precyzja odświeżania co pięć minut pozwala bezbłędnie naprowadzić na miejsce wezwany radiowóz.

Równie genialnym rozwiązaniem jest tzw. Geofencing, czyli ustawianie wirtualnych płotów na mapie. Tworzysz na przykład strefę “garaż podziemny” o promieniu pięćdziesięciu metrów. Jeśli twój samochód lub motocykl w środku nocy po cichutku przekroczy tę wyznaczoną granicę, ty natychmiast o tym wiesz. A co jeśli chcesz po fakcie sprawdzić, jakim cudem Twoja córka tuż po zdaniu prawka, której pożyczyłeś auto, wykręciła spalanie na poziomie szesnastu litrów? Proszę bardzo.

geofencing czyli strefy bezpieczeństwa podczas zabezpieczenia antykradzieżowego w notione gps plus

W modelu PLUS aplikacja pamięta i bezbłędnie rysuje historię tras aż do 90 dni wstecz (w podstawowej wersji to zaledwie 30 dni). Możesz na spokojnie usiąść przy kawie i klatka po klatce odtworzyć przebytą trasę, łącznie z prędkościami, w jakich auto poruszało się na danym odcinku (aplikacja pozwala też zdefiniować alarm na wypadek przekroczenia progu, np. 120 km/h). To prawdziwy cyfrowy rottweiler, który nie śpi, nie prosi o podwyżkę i cały czas pilnuje tego, na czym ci zależy.

Autostrady bez stresu. e-TOLL wjeżdża na pełnej

Dla każdego, kto regularnie pokonuje państwowe odcinki płatnych autostrad w Polsce, system e-TOLL stał się codziennością – często frustrującą, jeśli polegamy wyłącznie na dedykowanych aplikacjach rządowych na smartfony. Ciągłe pilnowanie stanu konta, przerywanie połączenia GPS podczas zablokowania ekranu telefonu i stres związany z potencjalnymi mandatami za brak rejestracji przejazdu to problemy, które potrafią popsuć każdą podróż. Tutaj do gry wkracza notiOne GPS PLUS, całkowicie odciążając kierowcę z konieczności pamiętania o płatnościach.

funkcje systemu e-toll w notione gps

Zarówno dla prywatnego użytkownika, jak i dla małej floty transportowej, funkcja obsługi e-TOLL zaszyta bezpośrednio w tym lokalizatorze to gamechanger. Po jednorazowym powiązaniu numeru biznesowego urządzenia (ZSL) z twoim kontem w systemie rządowym, proces poboru opłat staje się całkowicie zautomatyzowany. Urządzenie podpięte na stałe do źródła zasilania za pomocą złącza USB-C (choćby do gniazda zapalniczki w kabinie ciężarówki lub w schowku auta osobowego) nieustannie przesyła wymagane dane geolokalizacyjne w formacie zgodnym ze specyfikacją Ministerstwa Finansów i Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

Obsluga e-toll w notione gps

Dzięki temu, wjeżdżając na płatny odcinek A2 czy A4, nie musisz sięgać po telefon, odpalać oprogramowania ani nerwowo nasłuchiwać, czy w tle nie zamknął się proces aplikacji. Kwestie opłat realizują się w tle na podstawie pozycjonowania sprzętowego (dokładność modułu poniżej 2,5 metra skutecznie zapobiega błędom w weryfikacji bramownic). Ty po prostu koncentrujesz się na drodze, co w przypadku kurierów czy osób regularnie podróżujących w interesach jest rozwiązaniem absolutnie bezcennym. Krótko mówiąc: instalujesz, konfigurujesz raz i zapominasz.

Dwa miesiące bez kabla. Czy 2800 mAh faktycznie dowozi obietnice?

Przejdźmy do najważniejszego parametru dla sprzętu, który docelowo ma zostać zaszyty w jakimś ciemnym kącie, z dala od gniazdka. Producent zamknął w obudowie notiOne GPS PLUS ogniwo o pojemności 2800 mAh. W dobie smartfonów, które potrafią połknąć 5000 mAh w kilkanaście godzin, te wartości mogą nie robić wrażenia na papierze, ale specyfika działania lokalizatora z wbudowaną kartą SIM to zupełnie inna gra. Tu nie ma gignatycznego wyświetlacza jak w iPhonie, kamer czy innych Face ID.

notiOne GPS podczas ładowania wbudowanej baterii

Gdy kilka lat temu testowałem poprzednią wersję w dość mroźnych, grudniowych warunkach przy rygorystycznych, sztywnych ustawieniach namierzania (odświeżanie co pięć minut w ruchu), bateria kapitulowała po około 11 dniach. To wciąż wynik świetny dla niewielkiego pudełka, ale wersja PLUS całkowicie przemodelowuje zasady zarządzania energią.

zarzadzanie bateria w notione gps

Odblokowany dostęp do zaawansowanej konfiguracji interwałów odświeżania pozwala rozciągnąć czas pracy do obiecanych ponad 60 dni. Jeśli zabezpieczasz łódź wyciągniętą na brzeg po sezonie lub kampera zimującego na podjeździe, nie potrzebujesz raportowania co kilkanaście sekund. Zmieniasz cykl namierzania w bezruchu na jedną dobę, urządzenie budzi się, wysyła kontrolny ping do serwera i z powrotem usypia modem. A w razie kradzieży jednym kliknięciem wymuszasz na nim raportowanie gęste jak seria z karabinu.

Dla tych, którzy używają go stricte w pojeździe (choćby do wspomnianego e-TOLL-a), projektanci przygotowali najbardziej pragmatyczne wyjście z możliwych. Lokalizator wyposażony jest w uniwersalny port USB typu C wspierający napięcie 5V. Wystarczy podpiąć go na stałe do samochodowej przetwornicy, by zupełnie zapomnieć o jakiejkolwiek wymianie baterii czy wyciąganiu go z uchwytu. Czysta, bezobsługowa praca.

Werdykt. Gadżet do szuflady czy polisa na spokojny sen?

Rozłóżmy to wszystko na czynniki pierwsze. NotiOne GPS PLUS nie jest gadżetem zabawiającym użytkownika. To narzędzie pracy, strażnik prywatnego mienia i swoista polisa ubezpieczeniowa, która ma działać dokładnie w tym jednym momencie, kiedy ktoś postanowi zmienić właściciela twojego majątku. Ucieczka od chimerycznej technologii Bluetooth na rzecz bezwzględnie skutecznego systemu GPS i komunikacji LTE to jedyny racjonalny kierunek w sprzęcie tej klasy.

Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy – próg wejścia nie jest niski. Na rynku bez problemu znajdziesz tańsze trackery sprowadzane z dalekiej Azji. Sęk w tym, że w ich przypadku początkowa oszczędność szybko przeradza się w kosztowny koszmar: zacinające się chińskie aplikacje z błędami w tłumaczeniach i konieczność ciągłego doładowywania konta SIM, bo inaczej sprzęt zamienia się w bezużyteczny brelok.

Kupując notiOne GPS PLUS, uciekasz z tej abonamentowej pułapki. Choć wydatek blisko 700 złotych na start może zaboleć, to z każdym kolejnym miesiącem braku ukrytych opłat ta inwestycja zaczyna się zwracać. Gdy dodasz do tego europejski roaming w pakiecie, genialnie działające alerty antykradzieżowe i zdejmujący z głowy kierowcy stres system e-TOLL, cena zaczyna być w pełni uzasadniona.

Czy jest idealnie? Luźna gumowa zaślepka wciąż psuje mi krew, a i sam sprzęt nie zmieści się tak łatwo w portfelu czy na cienkiej obroży małego psa. Ale jako monitoring samochodu, hulajnogi elektrycznej, bagażu czy łodzi, notiOne GPS PLUS to obecnie jedno z najmocniejszych i najbardziej kompletnych rozwiązań na rynku bezabonamentowym. Oszczędzasz nie tylko na haraczach za transmisję danych, ale przede wszystkim oszczędzasz sobie stresu. A ten w dzisiejszych czasach jest przecież bezcenny. Polecam, bo po prostu robi to, co do niego należy.

FAQ: Najczęściej zadawane pytania

Czy do notiOne GPS PLUS trzeba dokupować abonament za kartę SIM?

Nie, i to jest chyba jego najmocniejsza karta przetargowa na dzisiejszym rynku. Kupujesz urządzenie i masz święty spokój. Wbudowana karta SIM ma z góry opłaconą transmisję danych na cały okres życia sprzętu. Żadnych miesięcznych haraczy, ukrytych subskrypcji czy pamiętania o doładowywaniu konta.

Jak długo lokalizator wytrzyma na jednym ładowaniu baterii?

Wbudowane ogniwo o pojemności 2800 mAh pozwala na osiągnięcie nawet ponad 60 dni pracy na jednym ładowaniu. Wszystko rozbija się o to, jak skonfigurujesz w aplikacji częstotliwość odświeżania lokalizacji. Możesz też podpiąć sprzęt na stałe w aucie lub motocyklu za pomocą uniwersalnego złącza USB-C i w ogóle zapomnieć o jego ładowaniu.

Czy ten sprzęt sprawdzi się zamiast Apple AirTag do kluczy?

Zdecydowanie nie. notiOne GPS PLUS to dość masywna „cegiełka” ważąca 100 gramów, gabarytami przypominająca starszy modem LTE. Do kluczy czy portfela wciąż najlepszy będzie AirTag albo małe pastylki Bluetooth. Testowany tu model to ciężka artyleria przeznaczona do zabezpieczania samochodu, roweru, łodzi czy hulajnogi.

Czy notiOne działa tylko w Polsce, czy znajdę auto również za granicą?

Lokalizator w wersji PLUS posiada aktywny roaming w oparciu o technologię 4G LTE. Oznacza to, że bez zająknięcia namierzysz swój pojazd we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Złodziej uciekający za zachodnią granicę nie sprawi, że sprzęt nagle zamilknie i straci zasięg.

Jak w praktyce działa ta integracja z systemem e-TOLL?

To rozwiązanie typu “ustaw i zapomnij”. Lokalizator w samochodzie pełni rolę urządzenia ZSL. Wystarczy raz powiązać jego numer z Twoim kontem w rządowym systemie, by opłaty za państwowe odcinki autostrad pobierały się automatycznie na podstawie odczytów z GPS. Odciąża to kierowcę z konieczności pamiętania o zawodnych aplikacjach na smartfonie.

Czym się różni ten model od tańszych lokalizatorów na Bluetooth?

Urządzenia Bluetooth (jak np. AirTag) nie mają własnego modułu GPS ani karty SIM – polegają na sieci obcych, przypadkowych telefonów znajdujących się w pobliżu. NotiOne GPS PLUS jest całkowicie niezależny. Sam namierza swoją pozycję z satelitów (z dokładnością do 2,5 metra) i wysyła ją bezpośrednio na Twój smartfon z użyciem własnej łączności komórkowej.

Michał Gruszka Jestem twórcą i założycielem APPLEMOBILE. Byłem dziennikarzem technologicznym i redaktorem w czasach, gdy prasa była głównym źródłem informacji. Dziś, oddany pasji pisania, tworzę głównie dla własnej przyjemności. Krytyczny fan Apple.

SKOMENTUJ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *