Recenzja iPhone 13 Pro. Genialny i rozczarowujący zarazem.

Recenzja iPhone 13 Pro. Genialny i rozczarowujący zarazem.

0

Recenzja iPhone 13 Pro. Genialny i rozczarowujący zarazem.

0

Moja recenzja iPhone 13 Pro została przygotowana z perspektywy przesiadki z większego modelu 12 Pro Max. Nieco zmęczony gabarytami Maxa wybrałem mniejszy model, tym bardziej, że w przypadku trzynastki nie zdecydowano się różnicować funkcjonalnie Pro Maxa od modelu Pro. Ograniczenia dotknęły natomiast modeli o najmniejszej 128 gigabajtowej pojemności. Odczują je jednak nieliczni.

Po konferencji na której Apple przedstawiło najnowsze „trzynastki” entuzjazmu nie było. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że choć tak jak każdego roku, także i tym razem iPhone 13 Pro może się pochwalić tytułem najlepszego iPhone’a jaki kiedykolwiek powstał, bo jest niesamowicie szybki, posiada potężne podzespoły, świetną kamerę i ekran, który znów pobił rekordy świata, to względem poprzedniej, dwunastej generacji, różnią go niuanse.

Zmian konstrukcyjnych ale także funkcjonalnych jest niewiele. Do tego stopnia, że robienie z tego modelu dużej liczby modelowej „13”, zamiast po prostu modelu „S” jest mocno naciągane. Trzynastka to po prostu iPhone 12S Pro. Tak się powinna nazywać. I chyba tylko dlatego, że taka nazwa wygląda i brzmi fatalnie, można Apple wybaczyć, że z niej nie skorzystało.

Specyfikacja iPhone 13 Pro 

Dane techniczne

Przekątna
ekranu
6,1″ lub 6,7″ (wersja Max)
Wyświetlacz Super Retina XDR
Rozdzielczość 2532 x 1170 przy 460 px/cal lub 2778 x 1284 przy 458 px/cal (wersja mini)
Odświeżanie ProMotion, w zakresie 10-120 Hz
Jasność do 1000 nitów (typowo) oraz do 1200 nitów (treści HDR)
System
operacyjny
iOS 15
Procesor A15 Bionic, 6-rdzeniowe CPU, 5-rdzeniowe GPU, 16-rdzeniowy system Neural Engine
RAM 6 GB
Pamięć
wewnętrzna
128, 256, 512 GB lub 1 TB
Pamięć
zewnętrzna
Nie
Złącze Lightning
Akumulator 3095 mAh lub 4352 mAh (wersja Max)
Ładowanie
bezprzewodowe
Tak
Wymiary (wys. / szer. / głęb.) 146,7 x 71,5 x 7,65 mm lub
160,8 x 78,1 x 7,65 mm (wersja Max)
Waga 203 g lub 238 g (wersja Max)
Wodoszczelność Klasa IP68
Kolory Mocny grafit, złoty, srebrny, górski błękit

 

Łączność

2G, 3G,
4G LTE
Tak
5G Tak
Dual SIM Tak (w tym eSIM)
Wi-Fi Tak, 6 (802.11ax) z technologią 2×2 MIMO
Bluetooth Tak, 5.0
NFC (płatność zbliżeniowa) Tak

Aparat fotograficzny

Aparat
główny
12 MP, ƒ/1,5 (Szerokokątny)
12 MP, ƒ/1,8 (Ultraszerokokątny 120°)
12 MP, ƒ/2,8 (Teleobiektyw)
Zoom 3-krotny zoom optyczny (przybliżanie), 2-krotny zoom optyczny (oddalanie), 6‑krotny zoom optyczny
Aparat przedni 12 MP, ƒ/2,2
Autofocus Tak
Automatycnza
stabilizacja
obrazu
Tak
Nagrywanie
wideo
HDR z Dolby Vision

 

Co znajduje się w zestawie z telefonem iPhone 13 Pro? 

Telefon iPhone 13 Pro oferowany jest w czterech wersjach kolorystycznych – złotej, srebrnej, górskim błękicie oraz mocnym graficie. Ponadto każdy z nich dostępny jest w czterech wariantach pamięciowych. Najmniejszy to 128 gigabajtów. Następnie mamy 256, 512 oraz 1024 gigabajty.

Ceny za poszczególne modele nie zmieniły się względem poprzedniej generacji, co przy obecnie rosnącej inflacji, problemach z dostępnością półprzewodników spowodowaną zaburzeniami w łańcuchach dostaw i produkcji przez trwającą pandemię, jest miłym zaskoczeniem. Jednak wciąż iPhone to produkt drogi, a cena podstawowego modelu pamięciowego w wersji Pro, to wydatek 5199 złotych.

Opakowanie iPhone’a nie zmieniło się względem poprzednika. Jedynie teraz prezentowany jest tył ukrytego w nim telefonu, a nie przód, jak to było wcześniej. Nowością jest rezygnacja z foliowania opakowania telefonu na rzecz swego rodzaju plomby, która po przerwaniu uwalnia opakowanie i pozwala dostać się do wnętrza.

Tu przestrzegam, plomba wcale nie gwarantuje, że kupując swoją trzynastkę z niepewnego źródła, nawet jeżeli będzie zaplombowana, to na pewno będzie nowa. Na popularnym chińskim portalu aukcyjnym są już oferowane nowe plomby, które nieuczciwi sprzedawcy mogą kupić i plombować używane czy regenerowane urządzenia. To tak słowem przestrogi.

Samo wnętrze nie zmieniło się w najmniejszym stopniu, podobnie jak jego uboga zawartość. Apple nie odrobiło lekcji z usatysfakcjonowania klientów i w zaparte twierdzi, że sprzedawanie telefonu bez zasilacza jest w porządku, bo przecież każdy ma jakąś ładowarkę w domu.

No nie drogie Apple. Nie każdy ma zasilacz USB-C ze starego telefonu, bo większość ma zasilacze od starych Waszych komórek, a one nie mają wyjścia USB-C.

Prawda jest taka, że większość osób poza telefonem musi sobie kupić osobno zasilacz USB-C, aby móc go ładować. Jedynie francuskie władze mają na tyle rozumu w głowie, aby zmusić producentów do tego, żeby sprzedawali swoje urządzenia gotowe do użycia od razu, bez zmuszania ich do dokupowania niezbędnych akcesoriów.

Tak więc poza kabelkiem USB-C zakończonym wtykiem Lightning, skromną dokumentacją i kluczykiem od karty SIM, w opakowaniu w raz iPhonem 13 Pro nie znajdziemy nic więcej.

Jakie było moje pierwsze wrażenie po wyjęciu iPhone’a 13 Pro z opakowania? 

Pierwsze co rzuca się w oczy, to gigantyczny garb z trzema obiektywami kamer z takim samym ułożeniem jak w dwóch poprzednich generacjach telefonów Apple.

Jednak tu obiektywy są bardzo duże i wystają ponad linię obudowy bardzo wysoko. Pamiętam, że już w iPhonie 11 Pro śmiano się z tego, że wystające aparaty wyglądają jak golarka do zarostu Philipsa lub płyta gazowa w kuchni.

W przypadku iPhone’a 13 Pro memów brak. Widać, że to co się tutaj pojawiło, już nawet nie jest śmieszne.

Odradzam również zakup najdroższej ładowarki indukcyjnej w ofercie Apple wraz z trzynastką pro. Gdy kupując oryginalne etui ochronne Apple zdecydujemy się także na najdroższą w ofercie indukcyjną ładowarkę MagSafe Duo, to ładowany za jej pomocą iPhone 13 Pro nie mieści się na jej powierzchni właśnie przez kamery…

Wyspa wygląda źle. Dodatkowo każdorazowe odłożenie telefonu na blat powoduje po prostu istne pieprznięcie obiektywem/ami za każdym razem, gdy to robimy. Mam bardzo duże obawy o to, ile takich uderzeń obiektywem kamer wytrzymają te szkła. To jednak ujawni najbliższa przyszłość.

Tylna pokrywa w dalszym ciągu jest szklana z efektem matu. To dobry zabieg, ponieważ pozwala uniknąć rzucającego się w oczy efektu odcisków palców.

Niestety, stalowa obudowa polerowana na wysoki połysk nie maskuje odznaczających się na niej paluchów. Esteci będą mieli z tym problem. Konstrukcyjnie korpus nie uległ zmianom.

Dlatego wybierając wariant Silver, musimy się liczyć z tym, że naturalna stal ulegnie zarysowaniu wraz z używaniem. Pozostałe wersje kolorystyczne, o ile będziemy dbać o telefon, nie powinny mieć z tym problemu.

iPhone 13 Pro jest o 0.25mm grubszy od poprzednika

Wymiary iPhone 13 Pro to kolejno 146.7 x 71.5 x 7.65 mm. Jest więc minimalnie grubszy od poprzednika. O ile to jeszcze jest trudne do zauważenia, to już wyższa masa 203 gramów vs 187 gramów u poprzedniej generacji może być dla wielu osób wyczuwalne.

Jak wspomniałem, ja przesiadam się z 12 Pro Maxa, którego masa wynosiła 228 gramów, tak więc dla mnie nowy telefon jest lżejszy i nie mam z tym problemu.

Wielkość klawiszy oraz ich umiejscowienie nie zmieniła się.

 

To chyba dobra wiadomość, choć w dalszym ciągu zdarza mi się podczas wygaszania odłożonego na biurko telefonu jakoś tak go ścisnąć, że wykonuję zrzut ekranu przez uciśnięcie również Volume.

Z przodu od razu można zauważyć zmianę konstrukcyjną, w zasadzie jedyną, która pozwala rozróżnić nowy telefon od poprzedniego. Mianowicie kamery TrueDepth, które do tej pory znajdowały się w jednej linii z kanałem głośnika rozmów, teraz są bliżej siebie, dzięki temu, że kanał został przesunięty do krawędzi w górę.

Taki prosty i sprytny zabieg pozwolił zwęzić notcha, dzięki czemu telefon zyskał nieco przestrzeni wyświetlającej obraz. Od strony użytkowej nie zmieniło się nic. W dalszym ciągu w tym miejscu znajdują się sensory funkcji rozpoznawania twarzy Face ID, a także czujnik światła i zbliżeniowy.

Nowy wyświetlacz iPhone 13 Pro pobił rekordy świata 

Nowy ekran Super Retina XDR wielkością się nie zmienił. W przypadku modelu 13 Pro bez Max, jest to 6.1 cala. To już spory kawałek ekranu, który pozwala na wygodne konsumowanie treści, także tej multimedialnej jak filmy czy rozrywkowej w postaci gier.

Jednak ekran w iPhonie 13 Pro to zupełnie nowy ekran, który nie tylko jest lepszy od tego montowanego u poprzednika. To ekran, który według DisplayMate jest „najlepszym wyświetlaczem w historii smartfonów”. Otrzymał on najwyższą ocenę A+.

Przeprowadzone testy panelu OLED, który tu wykorzystano potwierdziły, że nowy wyświetlacz oferuje doskonałą dokładność kalibracji, która jest wizualnie nie do odróżnienia od ideału. Tym samym ekran z iPhone’a 13 Pro może się pochwalić aż 12 rekordami, w tym 6 dotyczącymi wizualnej doskonałości.

Poniżej znajdziecie listę rekordów jakie ustanowił ekran iPhone’a 13 Pro, a konkretnie poddawany testom 13 Pro Max.

  • Najwyższa absolutna dokładność kolorów (0.5 JNCD dla sRGB, 0.5 JNCD dla DCI-P3) – wizualnie nie do odróżnienia od ideału.
  • Najmniejsza zmiana dokładności kolorów z zawartością obrazu APL (0.4 JNCD dla sRGB, 0.2 JNCD dla DCI-P3) – wizualnie nie do odróżnienia od ideału.
  • Najmniejsza maksymalna zmiana kolorów z zawartością obrazu APL (0.7 JNCD dla sRGB, 0.3 JNCD dla DCI-P3) – wizualnie nie do odróżnienia od ideału.
  • Najwyższa dokładność kontrastu obrazu i dokładność skali intensywności (2,21 gamma) – wizualnie nie do odróżnienia od ideału.
  • Najmniejsza zmiana kontrastu obrazu i skali intensywności z zawartością obrazu APL (0,00 gamma) – wizualnie nie do odróżnienia od ideału.
  • Najmniejsza zmiana w szczytowej luminancji przy średniej zawartości obrazu APL (2 procent) – wizualnie nie do odróżnienia od ideału.
  • Najwyższa jasność pełnego ekranu dla smartfonów OLED (1 051 nitów dla 100% APL).
  • Najwyższy współczynnik kontrastu (nieskończony).
  • Najniższe odbicie ekranu (4,6 procent).
  • Najwyższy kontrast pełnego ekranu w świetle otoczenia (228 przy 100% APL).
  • Najmniejsza zmiana jasności z kątem widzenia (24% przy 30 stopniach).
  • Najwyższa widoczna rozdzielczość ekranu 2,8K (2778 × 1284; wyższa rozdzielczość nie jest zauważalna ludzkim okiem).

Trzeba przyznać, że to robi wrażenie. Przynajmniej na papierze. A jak ten niesamowity i bardzo wysoko oceniony ekran spisuje się w praktyce? Jest bardzo dobrze.

Ekran ten jest pierwszym ekranem w iPhonie, który oferuje technologię płynnej zmiany częstotliwości odświeżania wyświetlacza. Potrafi odświeżać ekran w zakresie od 10 do 120 Hz, dopasowując odświeżanie tak, aby zapewnić optymalne zużycie energii.

Aktualnie jedynie wbudowane w system iOS 15 aplikacje potrafią wykorzystać maksymalne odświeżanie 120 Hz. Pozostałe mogą wykorzystać potencjał ekranu w zaledwie połowie możliwości. Z czasem Apple ma udostępnić dokumentację, która ma umożliwić deweloperom zaoferowanie ich aplikacji z wykorzystaniem maksymalnego poziomu odświeżenia.

Nie chciałbym wyjść na ignoranta, ale odświeżanie ekranu w telefonie na poziomie 120 Hz jest czymś, czego do niedawna doświadczaliśmy przy megapikselach kamer instalowanych w smartfonach. Producenci prześcigali się, kto da więcej pikseli, nie zawracając sobie głowy wielkością matrycy, a więc również wielkością poszczególnego piksela, a tym samym jakością samych zdjęć. Ważne było tylko kto da więcej.

W moim odczuciu podobnie jest z konkurowaniem na częstotliwość odświeżania ekranu teraz.

 

Podczas pisania testu wciąż mam jeszcze mojego 12 Pro Maxa i uwierzcie mi, przewijanie ikonek, animowanie się uruchamianej aplikacji czy nawet przewijanie linijek tekstu na iPhone 13 Pro z odświeżaniem do 120 Hz względem iPhone’a 12 Pro Max z odświeżaniem jeżeli dobrze pamiętam 60 Hz, to dla ludzkiego oka żadna różnica.

Ja, gdybym nie zobaczył na YouTube poniższego wideo, który w spowolnieniu pokazuje różnice, w zasadzie bym jej nie zauważył. Poważnie.

Nie dziwie się więc, że producenci bardzo długo zwlekali z implementowaniem tej technologii w ekranach. To jest po prostu zbędne. No, ale skoro już jest… Jednak dużo większą zaletą ekranu iPhone’a 13 Pro jest jego wysoka jasność, a konkretnie aż 1000 nitów, a nawet 1200 nitów w trybie HDR Dolby Vision.

Pamiętajmy, że panel OLED nie posiada podświetlenia LED. Tu każdy poszczególny piksel jest LEDem, który świeci. Dlatego tak wysoka jasność ma bezpośrednie przełożenie także na jakość i odbiór wyświetlanego obrazu.

Dzięki Antutu mogłem dokładnie porównać te same obrazy w teście ekranu na obu urządzeniach z maksymalnie rozjaśnionym wyświetlaczem.

Różnice są gigantyczne, a przez to różnice z wyświetlanych barwach podczas testów gradientowych ogromne.

Ekran wspiera technologię TrueTone, która dba o to, aby temperatura barwowa wyświetlanego obrazu była dopasowana do otoczenia, w którym się znajdujemy, a przez to obraz był bardziej naturalny. Dodatkowo ekran wyświetla obraz o wysokim kontraście HDR.

Rozdzielczość wyświetlacza to 2532 x 1170 pikseli, co daje zawrotne 460 pikseli na każdy cal. W praktyce oznacza to, że nie dopatrzycie się tutaj poszarpanych krawędzi ikon czy nawet pojedynczych pikseli z których składa się obraz. Ludzkie oko po prostu tego nie dostrzeże.

Jeżeli czytaliście moją recenzję iPhone X, czyli pierwszego telefonu Apple z ekranem OLED, którym byłem zachwycony, to przypomnę tylko, że oferował on kontrast na poziomie 1 000 000 : 1. Ekran najnowszego iPhone’a oferuje dwukrotnie wyższy kontrast. I to jest sztos.

Czy nowy ekran iPhone’a 13 Pro to jest właśnie ten element, który powinien zmusić Cię do wymiany poprzedniego modelu na nowszy?

Zdecydowanie nie. iPhony 12/12Pro/12ProMax mają genialny wyświetlacz, który oferuje jedynie tylko trochę mniej jasności (800 nitów) i odświeżanie 60Hz, które jest najbardziej optymalnym dla postrzegania przez ludzkie oko. W czasie użytkowania, różnice miedzy nimi będą prawie niezauważalne.

Na koniec może jeszcze informacja na temat przesiadki z Max, który ma przecież ekran o przekątnej 6.7 cala do Pro z przekątną 6.1 cala. Czy jest duża różnica?

Duża, to nie. Ale przy porównaniu zauważalna, głównie przez szerokość ekranu. Wiele treści na stronach, które do tej pory mieściły się na przykład w dwóch wierszach, teraz potrzebują 3 wierszy.

Przesiadka z większego na mniejszy nie była jednak dla mnie żadnym wyzwaniem. Tak mi się przynajmniej wydawało. Początkowo trochę gubiłem literki podczas pisania, ponieważ pamięć mięśniowa jeszcze dobrze pamięta rozstaw klawiszy w większym telefonie. Kilka maili jednak wystarczyło, aby się przestawić.

Kolejny tydzień, nowe przemyślenia….

Słowem uzupełnienia. Minął tydzień od momentu napisania powyższego akapitu. Myślałem nad jego przeredagowaniem, ponieważ kolejny tydzień użytkowania telefonu pozwolił mi jeszcze lepiej poznać możliwości nowego ekranu. Nie zdecydowałem się na przeredagowanie, ponieważ cały powyższy akapit jest szczerą prawdą, jednak dodatkowy czas dał mi możliwość potwierdzenia powyższych twierdzeń, ale też zweryfikowania poniektórych.

Muszę jednak powiedzieć, że po tygodniu intensywnej pracy na telefonie, gdy uruchomiłem aplikację, która nie oferuje 120Hz, a konkretnie aplikację od Hue, to zauważyłem zdecydowanie pogorszenie wyświetlania obrazu z racji dużego spadku odświeżenia.

Nie jest to widoczne podczas korzystania z aplikacji do social mediów czy newsów, ale już w przypadku takiego Hue, który sporo elementów animuje, już tak. Dlatego musze przyznać, że człowiek do 120 Hz przyzwyczaja się bardzo szybko i niezauważalnie, a zaczyna go doceniać dopiero, gdy w pewnym momencie przestaje ono działać.

Nadal mam problem z pisaniem na mniejszym telefonie. Moje wiadomości smsowe, szczególnie gdy się śpieszę z redagowaniem, stają się nieczytelne Zamiast liter, które myślę, że wybieram, pojawiają się cyfry, znaki interpunkcyjne lub po prostu inne litery. Nie wiem czy to wynika z kiepskiej współpracy digitizera, systemu czy rzeczywiście przyzwyczajenia do 12 Pro Maxa, którego nie mogę się oduczyć.

Nowa konstrukcja Face ID w iPhone 13 Pro

Nie wiem dlaczego, ale od czasów iPhone’a X, wielu obserwatorów z branży jakby tęskni za sensorem odcisku palca Touch ID, który pojawił się w iPhonie 5S i towarzyszył nam przez kolejne generacje, aż do drugiej odsłony iPhone’a SE 2020. Do tego stopnia, że od czasu, gdy Apple przeszło na biometrię twarzy w postaci Face ID w iPhonie X, tuż przed premiera każdego nowego iPhone’a pojawiają się pogłoski o rychłym powrocie i implementacji Touch ID wraz z Face ID.

I choć owszem konkurencja decyduje się na takie tandemy, pozwalając ich użytkownikom wybrać rodzaj biometrycznego zabezpieczenia, to trzeba sobie jasno powiedzieć, że konkurencyjne rozwiązania rozpoznawania twarzy są po prostu do bani i tylko dlatego producenci decydują się na implementowaniu ich obu. Jeżeli ktoś z Was miał jakiegoś Samsunga czy inne Xiaomi i korzystał z tamtejszego rozwiązania rozpoznawania twarzy, zapewne wie o czym mówię. To po prostu nie działa dobrze.

Face ID w iPhonie, szczególnie jego kolejne ulepszone generacje od XS wzwyż działają niemal niezawodnie i błyskawicznie. Pozwalają maksymalnie ograniczyć ilość ruchów do wykonania w celu potwierdzenia płatności w sklepie internetowym czy za pomocą Apple Pay w każdym stacjonarnym. Pozwalają odblokować telefon tak, jakby wcale nie był zablokowany. Umożliwia zobaczenie treści powiadomień na zablokowanym ekranie tylko mi i nikomu innemu.

To po prostu działa. Bardzo dobrze działa i żadne dodatkowe Touch ID schowane w ekranie, za ekranem czy z boku ekranu po prostu nie jest potrzebne. I owszem, w tych porąbanych czasach, kiedy wszyscy chodziliśmy i pewnie jeszcze będziemy chodzić w maseczkach, chroniąc siebie i innych przed zakażeniem koronawirusem, może nie do końca się sprawdził. Trudno mu rozpoznać naszą twarz, podobnie jak często trudno jest ją w masce rozpoznać naszym znajomym czy mijającym nas sąsiadom. Częściowo problem ten rozwiązano o przez współpracę z Apple Watchem. Jeżeli mamy go na ręce, to telefon odblokuje się, nawet jeżeli nas nie rozpozna.

Dlatego też potwierdzam – nie, iPhone 13 Pro nie posiada czytnika odcisków palców. Ma natomiast przeprojektowany moduł Face ID, który jest mniejszy niż u poprzedników, dodatkowo jest sparowany z ekranem. O tym, dlaczego jest to fatalna wiadomość przeczytacie w jednym z kolejnych akapitów. Skupmy się jednak na tym, czy zmiana konstrukcyjna rzeczywiście zmieniła coś w użytkowaniu.

Niestety, ale… nie wiem. Nie ma żadnych informacji na temat modułu Face ID w tym modelu jeżeli chodzi o zmiany i ulepszenia. W praktyce mogę powiedzieć, że mam wrażenie, iż Face ID działa sprawniej w znaczeniu rzadszych pomyłek w rozpoznawaniu twarzy. Jednak, może to dlatego, że letnie rozluźnienie spowodowało, że rzadziej nosimy maski i częściej możemy z tej funkcji skorzystać z sukcesem.

Plotki o tym, że Face ID w iPhone 13 będzie potrafiło rozpoznać nas w masce, okazały się nieprawdą. Nie mniej jednak możemy być pewni, że w przypadku iPhone’a 13 Pro naprawa projektora kropek uszkodzonego Face ID z powodu upadku, zawilgocenia czy po prostu awarii nie będzie już takie proste jak w starszych modelach.

Naprawa Face ID iPhone 12 / 11 / XS / X / Xr – Czy można naprawić Face ID w iPhone z komunikatem „Umieść iPhone’a nieco niżej wyżej” lub kamera TrueDepth ma awarię?

Ubolewam natomiast, że przy okazji zmian konstrukcyjnych, nie zdecydowano się na udoskonalenie rozpoznawania twarzy także wtedy, gdy telefon jest w ułożeniu horyzontalnym, tak jak to się ma w przypadku iPada Pro. Niestety, ale iPhone 13 Pro przy użyciu Face ID wciąż potrafi nas rozpoznać wyłącznie wtedy, gdy nasz telefon trzymamy pionowo.

Jest jednak jedna zmiana względem poprzednika w funkcji Face ID, za którą Apple powinna nie tylko dostać cięgi od użytkowników, ale powinna się tym zająć także Komisja Europejska czy Federalna Komisja Handlu w USA, które zajmują się szumnie zapowiadanym PRAWEM DO NAPRAWY.

Mianowicie, jeżeli zdecydujecie się wymienić wyświetlacz w iPhonie serii 13 poza serwisem producenta, na przykład na własną rękę lub w wyspecjalizowanym serwisie, jednak nie będącym punktem Apple, to funkcja Face ID zostanie Wam zdezaktywowana. Nie ma tu znaczenia czy ekran będzie zamiennikiem, będzie oryginalny czy nawet przełożony z innego sprawnego iPhone’a. Po prostu – inny ekran niż fabrycznie zamontowany, będzie oznaczać pożegnanie z odblokowywaniem telefonu twarzą.

Ta zmiana najbardziej uderzy w użytkowników, ponieważ już na kolejny dzień po tym, jak iPhone 13 Pro trafił do sklepów, pojawiło się rozwiązanie przywracające Face ID po wymianie ekranu w warunkach warsztatowych.

 

Procedura jest trudna, w zasadzie nie do zrealizowania przez niewielkie, niewyspecjalizowane punkty naprawcze, wymaga specjalistycznego sprzętu oraz umiejętności w lutowaniu układów BGA. Jeżeli liczysz, że wymienisz sobie ekran na własną rękę w domu, bo lubisz majsterkować, to może i owszem, ale bez Face ID.

Takie utrudnienia wpłyną bardzo negatywnie na koszt naprawy ekranu, a sami dobrze wiecie, że to właśnie uszkodzony wyświetlacz jest elementem najczęściej wymienianym przez użytkowników telefonów. Wysoki koszt naprawy zapewne wpłynie również na krótki cykl życia produktu. Po prostu drogi koszt naprawy u producenta sprawi, że bardzo szybko przestanie się opłacać go naprawiać. Trzeba sobie jasno powiedzieć, iPhone 12 był ostatnim, relatywnie łatwym w naprawie iPhonem w historii. Kolejny to trudno naprawialna jednorazówka.

Brak Face ID po wymianie ekranu na własną rękę, to nie jedyna rzecz, która zniechęca do naprawy tego telefonu. Oczywiście jeżeli nawet zaakceptujemy pożegnanie z biometrią, to w dalszym ciągu pozostanie nam przez 4 dni od wymiany, komunikat na ekranie o tym, że nie można zweryfikować oryginalności ekranu, nawet jeżeli będzie oryginalny czy przełożony z innego iPhone’a 13…

Wydajność nowego iPhone’a 13 Pro jest niesamowita, ale…

Najnowszy iPhone napędzany jest autorskim układem A15 Bionic. Mamy tu do czynienia z 6 rdzeniowym CPU, w tym dwoma dbającymi o wydajności i czteroma energooszczędnymi, aktywującymi się tylko w razie konieczności. Natomiast układ graficzny GPU to czip 5 rdzeniowy. Telefon ten może się również pochwalić 16 rdzeniowym układem Neural Engine. Jak udało się ustalić, telefon ten może liczyć na aż 6 gigabajtów pamięci operacyjnej RAM.

Trzeba przyznać, że system telefonu, którym jest iOS 15 działa niezwykle płynnie. Oczywiście pewnie jest w tym zasługa ekranu z ProMotion, ale bez wydajnych podzespołów nawet najlepszy ekran byłby na nic. Pierwsza odsłona iOS 15 ma jednak jeszcze kilka mankamentów i chorób wieku dziecięcego. Póki co telefon zwiesił mi się 4 krotnie. Na szczęście wymagał jedynie zabicia poszczególnych otwartych aplikacji, a nie zrestartowania całego urządzenia.

Jednak mimo tych wyśrubowanych parametrów i najnowszych technologii, tu przypomnijmy, że A15 Bionic, to czip wykonany 5 nanometrowym procesie technologicznym, najnowszy telefon Apple wcale nie jest w czołówce najbardziej wydajnych urządzeń mobilnych w rankingu Antutu. Co więcej, po wykonaniu testów na moim egzemplarzu, został on ze swoim wynikiem umiejscowiony za iPhonem 12 Pro Max na pozycji 9.

Natomiast moje testy wydajnościowe polegające na uruchomieniu i wykonaniu benchmarku Antutu na iPhonie 12 Pro Max oraz 13 Pro pokazały, że nowy model jest mocniejszy od mojego starego urządzenia. Poniżej punktowa różnica po wykonaniu testu.

Zauważyłem też, że iPhone 13 Pro po zakończeniu benchmarku był potwornie gorący. Dużo bardziej niż jego starszy model w wersji Max.

iPhone 13 Pro z najlepszą kamerą wśród urządzeń oferowanych w USA

DXOMARK wprowadził nieco zamieszenia jeżeli chodzi o swój opiniotwórczy ranking najlepszych kamer w urządzeniach mobilnych. Obecnie możemy sprawdzić ranking urządzeń z najlepszą kamerą w ogóle oraz ranking urządzeń wyłącznie dostępnych w USA.

Jeżeli wybierzemy ten ostatni, to kamera zainstalowana w iPhone 13 Pro jest numerem 1 uzyskując 137 punktów. Natomiast jeżeli pod uwagę weźmiemy wszystkie urządzenia produkowane na świecie, w tym te, które nie są dostępne w Stanach Zjednoczonych z powodu sankcji czy decyzji handlowych, to najnowszy telefon Apple znajduje się na czwartej lokacie, dając za wygraną Huawei Mate 40 Pro+ na 3 miejscu, Xiaomi Mi 11 Ultra na drugim i liderowi stawki czyli telefonowi Huawei P50 Pro.

iPhone 13 Pro został wyposażony w kamerę przednią z matryca 12 megapikselową z obiektywem szerokokątnym. To bardzo dobra kamera, która świetnie radzi sobie z zarejestrowaniem szczegółów, nawet niewielkich zmarszczek na twarzy.

Ciekawostką jest tryb Center Stage. Szerokokątny obiektyw, który w rzeczywistości widzi dużo więcej niż to, co pojawia się na naszym ekranie podczas rozmów wideo, pozwala zmienić kadr tak, że mamy złudzenie podążania kamery za poruszająca się osobą, by ta znalazła się w centrum obrazu. Co więcej, gdy druga osoba wejdzie nam w kadr, to kamera się oddali, aby widoczne były dwie osoby. Oczywiście ani urządzenie się nie porusza, ani nawet obiektyw nie zmienia swoich parametrów. Wszystko to zasługa uczenia maszynowego i szerokiego kąta obiektywu.

Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich generacji, iPhone 13 Pro posiada trzy kamery oraz jeden moduł LiDAR. Jednak obiektywy kamer są większe, jaśniejsze i według producenta lepsze. Warto też dodać, że w wypadku 13 Pro, Apple nie zdecydowało się różnicować specyfikacji kamer pomiędzy modele Pro, a Pro Max. Oba urządzenia mają dokładnie ten sam zestaw kamer.

Każda z kamer może pochwalić się 12 megapikselową matrycą, ale różnym obiektywem. Mamy tu do czynienia z obiektywem o szerokim kącie, ultraszerokim kącie oraz z teleobiektywem.

Teleobiektyw może się pochwalić przysłoną f/2,8. Szeroki kąt bardzo dobrym f/1,5, a ultraszeroki również niezłym f/1,8 i polem widzenia o szerokości 120 stopni. Do tego mamy 3 krotny zoom optyczny dla przybliżania, 2 krotny zoom optyczny dla oddalania i 6 krotny zoom optyczny. Natomiast cyfrowo możemy przybliżyć x15.

Oczywiście wartości te nie zrobią wrażenia na posiadaczach flagowych modeli konkurencji, jednak użytkownicy iPhone’ów zobaczą różnicę, nawet względem poprzedniej generacji, główne przez to, że do kamer jest w stanie wpadać więcej światła, co przekłada się na lepszej jakości zdjęcia, nawet w kiepskim oświetleniu. Nowością jest wykorzystanie skanera LiDAR w portretach w trybie nocnym.

Optyczną stabilizację obrazu mamy w dwóch kamerach – teleobiektywie i szerokokątnym. Natomiast system OIS oferowany jest tylko w szerokim kącie. Dotyczą one także trybu nagrywania wideo.

Mam jednak wrażenie, że akapit dotyczący tworzenia multimediów wymaga osobnej recenzji kogoś, kto zdecydowanie lepiej się na tym zna niż ja. Natomiast robiąc kilka zdjęć i filmów dla zabawy mogę stwierdzić, że szczególnie dobrą robotę widać podczas robienia zdjęć w kiepskich warunkach oświetleniowych, a tym bardziej podczas filmowania, które w tym modelu jest oferowane także w trybie nocnym.

Z ciekawostek warto dodać, że w iPhonie 13 Pro zamiast zwykłej funkcji HDR, pojawiły się tryby fotograficzne, które mogą automatycznie dobierać nastawy aparatu do zdjęć wybranego przez nas rodzaju. Dodatkowo mamy do dyspozycji możliwość nagrywania wideo w niemal bezstratnej jakości ProRes. Tu jednak uwaga. Funkcję tę mogą używać jedynie właściciele iPhone’a 13 Pro z pamięcią nie mniejszą niż 256 gigabajtów. iPhony 128 giga nie skorzystają z niej.

Podczas prezentacji Apple poświeciło sporo czasu na prezentację nowego trybu nagrywania wideo, czyli Cinematic mode. Pozwala on wprowadzić nieco profesjonalnego sznytu do naszych nagrań telefonem. Polega to na tym, że dzięki uczeniu maszynowemu, telefon wie, która na przykład postać w kadrze powinna być ostra, a która rozmyta, a efekt ten możemy zmieniać w trakcie filmowania, a nawet po zakończeniu nagrywania! W

ygląda to bardzo interesująco. I choć ma jeszcze kilka niedociągnięć, bo czasem rozmywa elementy, których nie powinien, zamazuje włosy itd., to widzę spory potencjał i ułatwienie podczas nagrywania wideo przez internetowych twórców i streamerów.

Mnie dużo bardziej interesował tryb makro. Pozwala na wykonanie ostrego zdjęcia w odległości nie mniejszej niż 2 centymetry. Idiotyczny sposób uruchamiania tej funkcji, a konkretnie automatyczny, sprawia, że nie zawsze udaje się wymusić na urządzeniu tryb makro i zanim telefon zrozumie, że chcemy takiego zdjęcia i pozwoli złapać focus, mija trochę czasu.

Same zdjęcia makro nie zawsze wyglądają zachęcająco jak na materiałach producenta. Najczęściej są mocno zaszumione i ostre wyłącznie w centralnej części fotografii. Przyznaję, że spodziewałem się nieco więcej po tym.

Pozostaje jeszcze kwestia poruszana na początku, czyli tych mocno wystających obiektywów aparatu. Nie przekonam się do tego, to już wiem po tych dwóch tygodniach użytkowania.

W sprzedaży są już etui z takim mocno wystającym kołnierzem. Wyglądają… komicznie i brzydko. Według producenta szkła aparatu są szafirowe. Biorąc jednak pod uwagę, że Apple nie pierwszy raz korzysta z szafiru, bo i używał go do droższych serii zegarków Apple Watch, ale także w przypadku szkieł aparatu w poprzednich modelach telefonów, to w szafir Apple trudno wierzyć. W przeszłości tłukł się w końcu na potęgę.

Jak trzyma bateria w iPhone 13 Pro?

Podczas prezentacji trzynastek Apple podkreślało bardzo mocno, że nowe telefony mają pojemniejsze baterie niż ich poprzednicy, a co za tym idzie będą oferowały dłuższy czas pracy na pełnym ładowaniu. I tak modele Mini i 13 Pro mają oferować do 1.5 godziny więcej czasu na baterii, a 13 i 13 Pro Max do 2.5 godziny dłużej bez szukania ładowarki, niż telefony generacji dwunastej.

Co więcej, przeprowadzone testy pokazały, że iPhone 13 Pro Max jest najdłużej działającym iPhonem na baterii w historii, uzyskując działanie przez 10 godzin, tym samym deklasując lidera stawki, Samsunga Galaxy S21 Ultra.

Pro Max został wyposażony w baterię o pojemności 4352 mAh. Poprzednik miał 3687 mAh. Natomiast iPhone 13 Pro ma pojemność 3095 mAh. Nie trzeba być Einsteinem, aby od razu widzieć, że iPhone 13 Pro nie ma szans konkurować na czas pracy z poprzednio przeze mnie używanym 12 Pro Maxem. I rzeczywiście tak jest.

Odczuwam wyraźnie to, że używam telefonu, który muszę szybciej podpinać do ładowarki niż wcześniej. Natomiast czasy pracy wydłużyły się w drugim tygodniu używania. W pierwszym tygodniu mogę powiedzieć, że byłem wręcz zażenowany, że jeszcze przed 17.00, mój telefon już wymagał ładowarki, podczas, gdy 12 Pro Maxa mogłem spokojnie podłączyć o 21-22 bez obawy, że do tej godziny nie starczy mi w nim prądu.

Natomiast w drugim tygodniu użytkowania telefon jakby się mnie nauczył (mam włączoną funkcję optymalizacji). Pisząc to zdanie mam 41% baterii, jest godzina 19:16, a telefon odłączyłem od ładowarki wczoraj około 23. Nie wiem czy to dlatego, że w pierwszym tygodniu nie wypuszczałem telefonu z rąk, chcąc go poznać i opisać Wam moje doświadczenia, czy rzeczywiście po prostu mu się polepszyło. Stawiam na to drugie, bo i w tym tygodniu staram się go ciągle poznawać i odkrywać.

Dlatego po zakupie iPhone’a 13 Pro nie panikujcie, że bateria krótko trzyma. Dajcie mu się nauczyć nawyków, korzystajcie z funkcji optymalizacji ładowania i dajcie mu i sobie czas. Będzie pracował lepiej niż tuż po wyjęciu z opakowania.

Oczywiście iPhone 13 Pro, tak jak i jego poprzednicy od iPhone’a XS w górę, są wyposażane w baterię, którą w razie zużycia musicie wymienić w serwisie producenta. Chyba, że nie zależy Wam na działającej funkcji wyświetlania aktualnej kondycji baterii oraz lubicie oglądać kłamliwy komunikat o braku możliwości zweryfikowania jej oryginalności, nawet jeśli jest oryginalna, na przykład przełożona z drugiego takiego samego telefonu.

Apple robi wszystko, aby zagarnąć cały rynek napraw dla siebie, pozbywając się konkurencji w postaci niezależnych serwisów. Dlatego wymiana baterii jest problematyczna, o czym już pisaliśmy w przypadku poprzednich modeli

Wymiana baterii w iPhone XS, XS Max, 11 Pro, 11 Pro Max, SE 2020, 11 jest problematyczna. Instalując nową baterię, wciąż będziesz miał status SERWIS i nie sprawdzisz jej kondycji.

Problematyczna, oczywiście nie oznacza niemożliwą. Po prostu Apple przez 4 dni od wymiany baterii będzie Was irytować wspomnianym powiadomieniem na ekranie… Na koniec dodam, że choć większa bateria w iPhonie, to oczywiście zaleta, to trzeba sobie powiedzieć, że jej zainstalowanie ma też małą wadę – masę. iPhone 13 Pro względem 12 Pro przez to, że zainstalowano większą baterię „przytył” o 16 gramów.

Powolne ładowanie indukcyjne

O tym, że w zestawie nie ma zasilacza wspominałem w akapicie poświęconym zawartości zestawu sprzedażowego. iPhone’a 13 Pro możemy naładować na dwa sposoby – przewodowo za pomocą przewodu Lightning oraz indukcyjnie za pomocą ładowarki w standardzie Qi lub MagSafe.

W przypadku ładowania przewodowego, musimy dokupić sobie zasilacz. Pół baterii możemy uzyskać w 30 minut pod warunkiem, że będzie to zasilacz o mocy nie mniejszej niż 20 W.

Natomiast ładowanie indukcyjne w standardzie Qi jest obsługiwane wyłącznie o mocy 7.5W. To potwornie powolnie, biorąc pod uwagę możliwości urządzeń oferowanych przez konkurencję. Rekord należy chyba do Xiaomi, który dysponuje technologią ładowania o mocy 80W. Nieco lepiej jest w przypadku MagSafe, a więc technologii indukcyjnego ładowania Apple. Tu możemy osiągnąć zawrotne.. 15W.

Czy iPhone 13 Pro jest wodoszczelny? 

Apple od wielu lat konsekwentnie lawiruje na granicy prawdy w kwestii wodoszczelności sprzedawanych przez siebie telefonów. I owszem, trzeba temu producentowi przyznać, że z każdym rokiem robi bardzo dużo, aby jego urządzenia były odporniejsze na kontakt z cieczą.

 

Czy oznacza to, że telefony Apple można bez konsekwencji zanurzać, oblewać i nie martwić się, że zostaną uszkodzone? Nic bardziej mylnego. iPhone 13 Pro jest odporny na zachlapania, wodę oraz pył. Potwierdza to certyfikat IP68 wydany zgodnie z normą IEC 60529. Norma ta zakłada, że nowe urządzenie, w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych powinno przetrwać próbę zanurzenia na głębokość 6 metrów przez okres do 30 minut.

Norma IEC 60529 dotyczy także odporności poprzednich modeli iPhone’a 12. Nic więc nie wskazuje na to, aby iPhone 13 był bardziej odporny na zalanie niż jego poprzednik. Problem polega na tym, że internet jest pełen historii pokazujących zalane dwunastki.

Co więcej, także u nas pojawia się tych telefonów, nigdy nie naprawianych czy rozbieranych, bez uszkodzeń bardzo wiele, które w wyniku zamoczenia ulegają zniszczeniu. Dlatego śmiem wysunąć obawy o to czy iPhone 13 Pro może okazać się odporniejszy na kontakt z cieczą niż poprzednicy. W mojej ocenie będzie to odporność równie wątpliwa.

Naprawa zalanego iPhone 12 Szczecin | Serwis telefonów po zalaniu APPLEMOBILE.PL

Trzeba także z całą stanowczością przypomnieć, że Apple przyjęło jasne stanowisko w kwestii odpowiedzialności za urządzenia, które mimo reklamowania ich jako odporne na zachlapania, wodę i pył, nie bierze odpowiedzialności za uszkodzenia wynikające z powodu ingerencji cieczy. Tym samym gwarancja nie obejmuje możliwości bezpłatnej naprawy zalanego iPhone’a.

 

iPhone 13 Pro ma wbudowanego AirTaga i nie da się ukraść

Zapewne kojarzycie lokalizator Apple AirTag. To bardzo dobry lokalizator, który potrafi wykorzystać znajdujące się w okolicy losowe urządzenia Apple i za ich pomocą dostarczyć uprawnionemu właścicielowi bardzo dokładną lokalizację zgubionego przedmiotu. iPhone 13 Pro, ale także starsze modele, bo także telefony z serii 11 i 12 z zainstalowanym iOS 15 potrafią zachować się jak AirTag i w razie zgubienia czy kradzieży, także gdy zostaną wyłączone, a nawet wymazane w trybie serwisowym, wciąż mogą być lokalizowane przez swojego właściciela zdalnie, za pomocą postronnych urządzeń Apple.

Jeżeli więc zgubisz telefon, znalazca okaże się nieuczciwy i nie zechce Ci go oddać, tylko wyłączy urządzenie i będzie próbował spieniężyć, co jest niezgodne z prawem, to mimo tego, że będzie wyłączony, ty w dalszym ciągu będziesz widzieć jego lokalizację. Dopiero wyjęcie baterii, co w przypadku tych modeli jest trudne, spowoduje brak możliwości namierzenia urządzenia. Jest to zasługa układu U1 Wideband, który pozwala na orientację urządzenia w przestrzeni.

Czy to działa? Mój szybki test w postaci wyłączenia iPhone’a 12 Pro Max, a następnie wprowadzenia go zdalnie w tryb utracony i próba lokalizacja oraz odtworzenia dźwięku w celu jego znalezienia nie udała się. Telefon nie zagrał melodii, a na mapie wyświetlona została po prostu ostatnia lokalizacja. Nie wiem jednak co ile czasu U1 pinguje się od wyłączenia. Może potrzebuje więcej czasu? Nie mniej jednak, zapewne funkcja ta zostanie jeszcze dopracowana.

Podsumowanie – czy warto kupić iPhone 13 Pro? 

Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest łatwa. W ankiecie przeprowadzonej przez SellCell, w której wzięło udział 5 tysięcy pełnoletnich właścicieli iPhone’a z USA, aż 64% respondentów odpowiedziało, że trzynastki są niezbyt lub wcale nie są ekscytujące. Zaledwie 23.3% z nich wyraziło chęć jego zakupu, a poproszeni o wskazanie największych zalet nowych modeli, najwięcej osób wskazało ekran 120Hz i dłuższy czas pracy na baterii. Tylko to.

To pokazuje największy problem tego modelu – drobne niuanse, a nie różnice. Nowy ekran jest świetny, ale stary jest równie genialny. Nowe aparaty są świetne, ale stare są równie dobre. Dłuższy czas pracy jest świetny, ale w sumie nie są to dla wielu osób odczuwalne różnice, bo dalej każdy musi wieczorem podpinać ładowarkę.

Tryb filmowy, nagrywanie ProRes dla modeli Pro z pamięcią nie mniejszą niż 256 giga, ładniejsze animacje na ekranie ProMotion i te 1.5 do 2.5 godzin więcej bez rozglądania się za gniazdkiem w ścianie, zdecydowanie nie są warte wymiany poprzedniej generacji na nową. Dlatego niemal 40 procent respondentów zdecydowało poczekać z wymianą obecnego telefon na kolejną generację, a 16.1 procenta idzie do konkurencji z Androidem. To potwierdza, że użytkownicy dostrzegają, że wszystkie nowości telefonu iPhone 13 Pro, to jedynie usprawnienia już istniejącej technologii używanej od lat. Bez innowacyjności. Bez świeżego podejścia i nowych pomysłów

Nie mniej jednak trudno się nie zgodzić, że iPhone 13 Pro to urządzenie genialne, oferujące wspaniały wyświetlacz, bardzo dobrą kamerę, najwyższej jakości materiały i ich wykończenie. Ten stalowy korpus, to element, który uwielbiam, a tryb filmowy doceniam, choć żadnym wielkim filmowcem, jutuberem, tiktokerem czy streamerem nie jestem. Jeżeli miałbym kilkuletni telefon, to zakup iPhone’a 13 Pro byłby idealnym wyborem, bo przeskok technologiczny byłby gigantyczny, a doświadczenia z jego użytkowania wspaniałe.

Natomiast jako zepsuty użytkownik sprzętu Apple, wymieniający telefony każdego września w dniu premiery, po prostu jestem rozczarowany, bo trzynastka jest po prostu rozczarowująca pod względem oczekiwań, a zarazem genialna poddając ją ocenie nie przez pryzmat poprzednika. Niemal tak bardzo rozczarowany, jak kierunkiem Apple w stronę pozbawienia swoich klientów wyboru, gdzie chcą naprawiać swoje urządzenia, jakiej jakości części chcą użyć i kto ma w ich urządzeniu, za które płacę potwornie wysoką cenę, grzebać i je naprawiać.

To jest bardzo nie w porządku i mam ogromną nadzieję, że takie praktyki pod naciskiem klientów i instytucji walczących o prawo do naprawy, zostaną szybko i kategorycznie ukrócone. W innym wypadku, trzynastka będzie symbolem szybkiego końca życia produktu, braku odpowiedzialności za środowisko mimo użycia tak wielu elementów z recyklingu i pierwszym urządzeniem, który nie będzie tak długo w użyciu jak chociażby iPhone 6S, który w dalszym ciągu ma wsparcie iOS, mimo iż od jego premiery minęło 6 lat.

Przecież to, że ten model w dalszym ciągu jest w powszechnym użyciu, nie wynika z tego, że Apple wydaje dla niego aktualizacje, tylko dlatego, że jego użytkownicy mają możliwość jego naprawy w akceptowalnej cenie, której w serwisie producenta nie uświadczą. Odbierając użytkownikom prawo do naprawy, Apple przestaje być fajną firmą, a zaczyna być bezwzględną nastawioną wyłącznie na zysk.

Recenzja iPhone 13 Pro. Genialny i rozczarowujący zarazem.

5/5 - (74 votes)
Zalety Wady

Zalety

  • Bardzo dobre kamery
  • Świetny ekran z płynnym odświeżaniem ProMotion
  • Wysoka jakość wykonania
  • Niezły czas pracy na baterii
  • Tryb makro w zdjęciach
  • Ciekawy tryb Cinematic mode
  • 12 megapikselowa kamera z przodu ze Stage center
  • Obsługa 2 kart esim lub 1 SIM + 1 esim
  • Wsparcie dla 5G
  • Bardzo sprawnie działające Face ID
  • Wysoki poziom szczelności na ciecz i pył
  • Bardzo wysoka jasność ekranu 1000 nitów (1200 HDR)
  • Filmowanie z możliwością uruchomienia trybu nocnego

Wady

  • Bardzo mocno wystające obiektywy kamery
  • Powolne ładowanie indukcyjne Qi 7.5W
  • Brak możliwości samodzielnej naprawy ekranu bez utraty funkcjonalności
  • Brak możliwości wykonania naprawy poza serwisem producenta bez utraty funkcjonalności
  • 120Hz dostępne wyłącznie w aplikacjach systemowych
  • Płynne, a nie pełne 120 Hz ekranu
  • Ciężki
  • MagSafe Duo razem z etui nie pozwala prawidłowo odłożyć telefonu
  • Ubogi zestaw sprzedażowy
  • Wymiana baterii poza serwisem powoduje wyłączenie funkcji kondycja
  • Niewiele różnic względem poprzedniej generacji
  • Wysoka cena
  • Brak gwarancji na wypadek ingerencji cieczy pomimo certyfikatu IP68
  • Brak zasilacza w zestawie
  • Brak funkcji ProRes w modelach z pamięcią 128gb
  • Tryb makro bardzo losowo działa prawidłowo
Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.

SKOMENTUJ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *