Recenzja transmitera FM od Hama – jak z malucha zrobić Ferrari

Recenzja transmitera FM od Hama – jak z malucha zrobić Ferrari

Recenzja transmitera FM od Hama – jak z malucha zrobić Ferrari

0

Zacznijmy dość nietypowo – spójrzcie przez okno. Jeśli mieszkacie w ruchliwym mieście, to samochodów za Waszymi oknami jest z pewnością co niemiara. Co w takim razie można wywnioskować z takiego krajobrazu? Z pewnością to, że na ulicach jest bardzo dużo aut, jednak warto spojrzeć jakie są to auta. W większości ludzie jeżdżą samochodami, które mają już kilka, kilkanaście lat na karku. Sam jestem posiadaczem jednego z takich egzemplarzy, który ma już swoje lata, jednak uważam, że starsze auta mają w sobie to „coś”, choć wiele elementów w nich brakuje. Informacja –  ekran transmitera na zdjęciach poniżej wygląda jakby miał „wypalone piksele”, jednak w rzeczywistości wszystko wyświetla się tak, jak powinno.

Jak każdy gadżeciarz lubię nowinki technologiczne, dlatego nowości w moim aucie są zawsze mile widziane, a szczególnie takie, które umilą mi podróżowanie. Uwielbiam słuchać muzyki w samochodzie, jednak w aucie sprzed 10, 15 lat ze świecą szukać gniazda AUX, a tym bardziej bluetooth. Co wtedy? Pozostaje nam wymiana radia, jednak nie we wszystkich autach jest to łatwe w wykonaniu. Zdecydowanie wygodniejszym rozwiązaniem będzie jednak transmiter FM. Jedno z takich urządzeń wpadło w moje ręce – zapraszam do prezentacji transmitera FM od firmy Hama.

Jakość wykonania, oraz co znajdziemy w zestawie?

Urządzenie przybywa do nas opakowane w niewielki kartonik. W zestawie nie otrzymujemy nic oprócz samego transmitera, jednak tak naprawdę nic więcej nam do szczęścia nie potrzebne. Transmiter wykonano z plastiku pokrytego srebrną farbą. Takie połączenie sprawia, że ciężko utrzymać urządzenie w czystości, ponieważ zbiera niewyobrażalnie szybko wszelakiej maści rysy. W tym temacie uważam, że tego typu urządzenia mają działać. Przez 99% czasu i tak na nie nie patrzymy, więc jakość wykonania jest tematem drugorzędnym.

Na froncie transmitera znajdziemy wszystkie elementy, które nas interesują. Używałem już w swoim życiu kilka transmiterów, jednak jest to pierwszy model, który wyposażono w zintegrowany ekranik. Niesie to ze sobą plusy, takie jak o wiele prostsza konfiguracja. Większość innych transmiterów pozbawionych wyświetlacza, wymaga od nas smartfona i zewnętrznej aplikacji do pobrania, aby móc w pełni wykorzystać cechy, jakie dany model posiada. Całym „systemy” sterujemy za pomocą czterech guzików, które umieszczono pod ekranem. Służą nie tylko do ustawienia odpowiedniej częstotliwości, ale również do sterowania odtwarzaną muzyką.

Jeśli myśleliście, że kupując transmiter FM pozbędziecie się w ten sposób możliwości podpięcia ładowarki samochodowej, to tutaj Was zaskoczę – propozycja od Hamy posiada wbudowane dwa porty USB (1x 2.4A oraz 1x 1A, łącznie 5V/3.4A)

Konfiguracja

Cała operacja jest banalna i składa się z kilku prostych kroków. Warto więc zainwestować w tego typu transmiter, zamiast rozbierać połowę deski rozdzielczej, aby wymienić radio – oczywiście, w niektórych autach sprawa jest ułatwiona, jednak nic nie jest prostsze w drodze do posłuchania ulubionej muzyki, niż transmiter FM.

Wpinamy urządzenie w gniazdo zapalniczki, wybieramy dowolną częstotliwość (ważne jednak, aby była to wolna częstotliwość od wszelakiej maści stacji radiowych, aby uzyskać jak najczystszy sygnał przekazu), łączymy transmiter z naszym smartfonem za pomocą łączności bluetooth. I tyle.

W tym momencie, tak naprawdę mamy już w pełni skonfigurowane źródło audio. Wiem z doświadczenia, że potrzeba czasu i cierpliwości, aby znaleść odpowiednią częstotliwość, która zapewni czysty dźwięk – obiecuje jednak, że jak już uda się Wam odpowiednio „dostroić” wasze urządzenia, to będziecie bardzo zadowoleni.

Jak to „gra”?

Hama umożliwia przesyłanie muzyki tak naprawdę na trzy sposoby – za pomocą pendriva, karty pamięci, lub łączności bluetooth ze smartfonem, lub innym urządzeniem wspierającym tą łączność. Jak widać, możliwości jest wiele. W moim przypadku, wszystkie trzy możliwości sprawowały się równie dobrze. Po odpowiednio długim czasu, aby dobrać idealną częstotliwości, udało mi się uzyskać na tyle dobrą jakość dźwięku, że pozbyłem się szumów i przesterów.

W dobie wszelakiej maści spotifajów i tym podobnych, dźwięk jest na tyle klarowny, że ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Ot, wchodzimy rano do auta, telefon automatycznie paruje się z transmiterem i muzyka automatycznie jest odtwarzana – piosenka nie pasuje? Żadne problem, bo sprawnie możemy przełączać muzykę za pomocą klawiszy na transmiterze. Proste i genialne w swojej prostocie!

Dla kogo taki gadżet?

Jeśli kochasz swoje klasyczne auto – to gadżet dla Ciebie. Dzięki takiemu rozwiązaniu. nie ma potrzeby wymiany radia, a co się z tym wiążę – nie zaburzymy estetyki wnętrza i auto wciąż będzie prezentować się fabrycznie, mimo iż uzykamy możliwość słuchania ulubionej muzyki, podcastów i wszystkiego na co mamy ochotę. Dużym plusem są zintegrowane gniazda USB, dzięki czemu zyskujemy urządzenie dwa w jednym.

Transmiter FM od Hamy ma oczywiście swoje wady, jak dość kiepskie wykonanie za sprawą szybko rysujących się materiałów, a także brak możliwości wykorzystywania transmitera w roli zestawu głośnomówiącego. Mimo wszystko, w przypadku takiego urządzenia najważniejsze jest wnętrze, a w tym wypadku możemy liczyć na dobrą jakość dźwięku.

Recenzja transmitera FM od Hama – jak z malucha zrobić Ferrari

Cezary Pagórek Miłośnik nowinek technologicznych i motoryzacji. Recenzent i dziennikarz technologiczny w serwisie Applemobile.pl. Chcesz się coś dowiedzieć? Pisz śmiało wiadomość prywatną!