Recenzja Sonos Play:5 i Sonos Sub – zestaw multiroom’u, który robi ogromnie dobre wrażenie!

Recenzja Sonos Play:5 i Sonos Sub – zestaw multiroom’u, który robi ogromnie dobre wrażenie!

Recenzja Sonos Play:5 i Sonos Sub – zestaw multiroom’u, który robi ogromnie dobre wrażenie!

0

Systemy domowego multiroomu to coraz gorętszy temat wśród największych producentów. Kilka dni temu wróciłem z targów IFA, na które pojechaliśmy wraz z redakcją, aby zobaczyć co w trawie piszczy. Jeden dzień natomiast nie wystarczył, aby obejrzeć wszystko co znajdowało się na kilkunastu halach. To co jednak widzieliśmy udowodniło nam, że technologia dopiero raczkuje i tak naprawdę wiele rzeczy może nas jeszcze zaskoczyć. Przede wszystkim chciałem zobaczyć nowości w tematyce sprzętów audio. Nie spodziewałem się jednak, że tak dużo firm będzie brnąć w tego typu urządzenia.

Skąd wzięło się natomiast moje zainteresowanie tym tematem? Jakiś czas temu odebrałem telefon i w słuchawce usłyszałem, że mam możliwość przetestowania zestawu multiroomu firmy Sonos, która od zawsze kojarzona jest z produktami najwyższej jakości. Byłem jak najbardziej zainteresowany tym tematem, bowiem takiej okazji nie mogłem zmarnować – w końcu bycie zapalonym fanatykiem wszelakiej maści urządzeń i wewnętrzne spaczenie na tym punkcie odezwało się w trybie natychmiastowym.

Kilka wysłanych maili i wybrałem urządzenia, które chciałbym mieć u siebie w domu na jakiś czas. To co otrzymałem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Stąd właśnie wzięło się moje zainteresowanie tego typu urządzeniami na targach IFA w Berlinie. Sprzęt jaki wybrałem, nie był może najbogatszym zestawem typowego multiroomu, bowiem zdecydowałem się na największy głośnik z oferty, czyli Sonos Play:5 i Sonos Sub w wersji drugiej do uzupełnienia niskich tonów.

Sonos Play:5 i Sonos Sub

Urządzenia przyjechały do mnie w ciągu jednego dnia od zdecydowania się, co bym tak naprawdę chciał przetestować. Dwie, sporych rozmiarów paczki od razu wzbudziły we mnie entuzjazm, bowiem powszechnie wiadomo, że co duże to i fajne (bez podtekstów proszę :D). Wielkie zainteresowanie wzięło się nie tylko z rozmiaru, ale i z jakości wykonania samych kartonów – proszę, nie bierzcie mnie za jakiegoś fanatyka, bo zachwycam się kartonami, ale w tym przypadku naprawdę robią pozytywne wrażenie.

Pierwsze, co przyszło mi na myśl, gdy rozpakowywałem te urządzenia to Apple. Dlaczego? Bo ich produkty również opakowane są w staranny i nienaganny sposób od razu pokazując, że ma się do czynienia z czymś premium. Po otwarciu opakowania z Sonos Sub od razu rzuca się w oczy ładnie opakowany subwoofer, a do tego kabel zasilający i kabel ethernet, które tak samo jak i cała reszta dają powód do zachwytu ze względu na jakość zastosowanych materiałów. Identycznie sprawa dotyczy Sonos Play:5, tylko w tym przypadku zostaliśmy pozbawieni kabla sieciowego.

„Emejzing” wśród urządzeń audio

Urządzenia wykorzystują domową łączności Wi-Fi do konfiguracji jak i całej reszty. Wszystko zaczyna się od pobrania aplikacji „Sonos” na smartfony z systemem Android i IOS. Od razu muszę pochwalić producenta za stworzenie bardzo ładnej, przejrzystej i w pełni spolszczonej wersji aplikacji. Konfiguracja w moim przypadku rozpoczęła się od podłączenia Sonos Sub.

Cała procedura jest wytłumaczona krok po kroku i trwa około pięciu minut, także niewiele czasu i możemy cieszyć się skonfigurowanym subem. Największy – jakby to powiedziało Apple – „emejzing” zaczyna się w momencie dodawania kolejnych głośników do systemu, bowiem wystarczy dotknąć guzik na głośniku, kliknąć w aplikacji i po chwili mamy przypisany kolejne urządzenie do naszej domowej sieci.

Aplikacja umożliwia skonfigurowanie poszczególnych pomieszczeń, w których ustawimy nasze głośniki. Wszystko jest tak sprawnie skonfigurowane, że możemy kontrolować każdy głośnik z jednej aplikacji i tak samo możemy przypisywać głośniki w wybrane przez nas konfigurację. Co przez to rozumieć? W momencie jeśli chcemy aby w naszym domowym biurze grał głośnik plus subwofer, to wystarczy ustawić to raz w aplikacji i za każdym razem w momencie uruchomienia muzyki w „Biurze” będzie grał głośnik plus Sonos Sub. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, możemy to wykonać w każdym pomieszczeniu, lub całym domu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby uruchomić w naszym domu wszystkie głośniki na raz i stworzyć prawdziwy system multiroom’u.

Zarówno Sonos Play:5 jak i Sonos Sub to istne dizajnerskie dzieła sztuki. Są wykonane z najwyższą starannością, a na dodatek prezentują się w każdym pomieszczeniu elegancko i dodają stylu. To nie tylko bardzo dobre urządzenia grające, ale i bardzo luksusowe dodatki do wystroju. Wybaczcie, że brzmię jak fanatyk, który dostał sprzęt i się zachwyca w ten sposób, ale to sam sprzęt na mnie wymusza. Zgrałem się z nim idealnie i zapewnia mi doznania jakie oczekuję od tego typu urządzeń.

Z poziomu samej aplikacji na smartfon możemy uruchamiać muzykę chociażby z platformy Spotify. Najciekawszą opcją jest na pozór zwyczajna funkcja budzika. Najciekawsze zaczyna się w momencie, gdy chcemy ustawić jego „dźwięk” i mamy możliwość wybrania treści chociażby ze wspomnianego wyżej Spotify. Poranne wstawanie od tego momentu już nigdy nie będzie takie samo, gdy obudzi nas dźwięk Slayera z rana na pełny regulator 😀

Połączenie Sonos Sub i Sonos Play:5 to istna rewolucja dla uszu. Wielu innych recenzentów nie zgodziłoby się ze mną, ale moim zdaniem dźwięk reprodukowany przez tą pare urządzeń jest rewelacyjny i zbliżył się ku perfekcji. Jakość studyjna, którą reklamuje się Sonos nie są tylko słowami rzuconymi na wiatr. Dodam, że przez większość czasu odtwarzałem muzykę ze Spotify Premium, gdzie dźwięki i tak jest skompresowany, ale na tym zestawie nic mu nie brakowało. Sam Sonos Play:5 jest w stanie dostarczyć wysokiej jakości dźwięk zarówno w kontekście tonów niskich, średnich jak i wysokich. To wszystko zasługa kilku przetwornikom, które umieszczone zostały wewnątrz obudowy.

Na jego szczycie znalazły się trzy klawisze dotykowe, które odpowiadają za pauzowanie i zwiększanie lub zmniejszanie głośności. W momencie dołożenia do Sonosa Play:5 subwoofera w postaci Sonos Sub dźwięk „wyrywa z kapci” – poziom basu jaki reprodukują te dwa urządzenia razem w symbiozie jest na najwyższym poziomie. Bass jest soczysty, niedudniący i bardzo przyjemny. Taka siła powstaje dzięki dwum przetwornikom, które umieszczone zostały naprzeciwko siebie. Takie połączenie plus dwa otwory „bass reflex” sprawiają, że bass czuć wewnątrz ciała i  powstanie „ciarek” na ciele jest naturalnym odruchem w przypadku takiego zestawu.

Ciekawostką jest to, że Sonos Sub podczas pracy nie wytwarza dużych wibracji na obudowie – cała siła jest przenoszona na obiekty obok i do uszu samego słuchacza. Dzięki temu, nawet podczas ustawienia go na maksymalny regulator nie słychać zniekształceń, która mogłaby wytworzyć rezonująca obudowa. Brak wibracji umożliwia także postawienie Sonos Sub w praktycznie każdym miejscu – nie musi on znajdować się na widoku, lub w zasięgu naszych uszu, a i tak bass będzie słyszalny i odczuwalny. W ustawieniach aplikacji „Sonos” mamy możliwość dostosowania tonów niskich i wysokich każdego urządzenia. To samo tyczy się Sonos Sub, w którym otrzymujemy pokrętło regulacji jego mocy i funkcję podbicia basów.

Do spersonalizowania przez użytkownika została oddana funkcja, nazwana „Trueplay”. Umożliwia ona konfiguracje dźwięku pod dane pomieszczenie. Do wykonania kalibracji używany jest mikrofon wbudowany w smartfon. Trwa to kilka minut, a umożliwia dostosowania dźwięku pod rozkład danego pomieszczenia. W moim jednak przypadku, poczułem zmianę na gorsze używając wspomnianej funkcji „Trueplay”. Na szczęście za pomocą jednego suwaka, możemy bez trudu wyłączyć tą opcję, lub skalibrować ją na nowo. Przede wszystkim z „Trueplay” miałem problem taki, że po jego uruchomieniu miało się wrażenie, że dźwięk jest mniej przestrzenny i wydobywa się konkretnie z danego punktu.

Perfekcyjne urządzenia, którym doskwiera tylko jeden mankament

Wszystko brzmi świetnie, są to praktycznie urządzenia bez wad, które działają, wyglądają świetnie, grają świetnie, ale…kosztują dużo, bardzo dużo. O ile ceny za granicą dla wielu osób za taki sprzęt nie są niczym wygórowanym, tak w naszym kraju jest to ciężki kawałek chleba do przełknięcia. Jednak w momencie wydania tych pieniędzy, rzeczywiście widać na co się je wydało, bo sprzęt jest rewelacyjny i ciężko znaleźć drugi system, który będzie działał tak perfekcyjnie jak ten od Sonos’a

Recenzja Sonos Play:5 i Sonos Sub – zestaw multiroom’u, który robi ogromnie dobre wrażenie!

Zalety Wady

Zalety

  • Wysoka jakość wykonania
  • Fantastyczny designe urządzeń, który wpisze się w każdy wystój wnętrza
  • Łatwa konfiguracja i dodawanie kolejnych głośników w aplikacji "Sonos"
  • Prostota obsługi i wygoda - wszystko działa jak należy
  • Bardzo wysoka jakość dźwięku, nawet mimo skompresowanego dźwięku ze Spotify
  • Wszystkie tony na równym poziomie, żaden dźwięk się nie przebija ponad inne
  • Potężny Sonos Sub, który potrafi wywołać ciarki na plecach

Wady

  • Jedyna wada - cena
Cezary Pagórek Miłośnik nowinek technologicznych i motoryzacji. Recenzent i dziennikarz technologiczny w serwisie Applemobile.pl