Recenzja Sonos One i Sonos Beam – Apple wśród głośników domowych!

Recenzja Sonos One i Sonos Beam – Apple wśród głośników domowych!

Recenzja Sonos One i Sonos Beam – Apple wśród głośników domowych!

47
0

Jest na świecie kilka takich firm, które są jedyne w sowim rodzaju. Firm, które są wyznacznikiem jakości i nowych rozwiązań w swojej kategorii. Tak jak Apple wyznacza (teraz coraz mniej) trendy w świecie smartfonowym i mobilnym, tak Sonos jest przykładem firmy, która w swojej kategorii jest prekursorem najwyższej jakości i najlepszego dopracowania swoich głośników.

Nie odkryje koła na nowo pisząc, że Sonos to takie Apple w świecie głośników domowych i nie tylko. W moje ręce wpadł zaś zestaw, który po raz kolejny dobitnie udowadnia mi, że w tym wypadku cena to wyznacznik jakości – zapraszam do recenzji Sonos Beam i Sonos One.

Kilka miesięcy temu miałem ogromną przyjemność testować inne głośniki ze stajni Sonosa – o ludzie, jakież one były dobre, do dnia dzisiejszego brakuje mi ich w domu i ciągle bije się z myślami czy nie sprawić ich sobie na własny użytek. Jeśli jesteście zainteresowani to zapraszam do recenzji głośników Sonos Play:5 i Sonos Sub.

Zacznijmy od przedstawienia, co znajdziemy wewnątrz opakowań. W moje rączki wpadł soundbar Sonos Beam i dwie sztuki głośników Sonos One – czyli razem mamy Sonos Two, wybaczcie za takiego suchara, ale nie mogłem się powstrzymać. Prawdą jest jednak, że te dwa głośniczki możemy połączyć w parę, wiec faktycznie jest coś na rzeczy, ale do tego przejdziemy potem.

W zestawie z soundbarem otrzymujemy od producent całe potrzebne okablowanie – przewód zasilający, kabel hdmi i przejściówkę z hdmi na wejście optyczne, która przyda się w momencie braku odpowiedniego gniazda HDMI Arc w telewizorze lub innym odbiorniku.

W przypadku głośniczków Sonos One, w zestawie oprócz papierologii znajdziemy jedynie kabel zasilający – szkoda, że producent nie pokusił się o dodanie do każdego z urządzeń przewodu ethernet, ponieważ nie każdy posiada łączność wifi, oraz takie przewody przydadzą się podczas problemów, jakie mogą wyniknąć podczas konfiguracji przy pomocy sieci bezprzewodowej.

Konfiguracja systemu za pomocą aplikacji Sonos

Zacznijmy od aplikacji i pierwszej konfiguracji, bez której nie uruchomimy żadnego głośnika Sonos. Na szczęście całą operacja jest intuicyjna i jest to najprawdopodobniej jedyna firma, w której proces konfiguracyjny odbywa się bez najmniejszych problemów.

Nowy głośnik wystarczy podpiąć do zasilania i w aplikacji wybrać opcję „Dodaj produkt”, a następnie wybrać interesujące nas urządzenie i przyłączyć je do naszej sieci domowej. Mamy dwie możliwości podpięcia urządzeń do internetu – za pomocą wi-fi oraz przy pomocy kabla ethernet, którego tak jak wspomniałem wcześniej brakuje niestety w zestawie.

System Sonosa jest tak przemyślany, że możemy posiadać jeden głośnik, który będzie działał jako samodzielna jednostka, lub stworzyć z kilku urządzeń prawdziwe kino domowe. Za to właśnie szanuję firmę Sonos – dają nam różne możliwości i nie ograniczają nas jedynie do używania ich pojedynczo.

Przykładowo w moim przypadku posiadając Soundbar i dwa głośniczki Sonos One, system sam zasugerował i zapytał mnie o to, czy chcę wykorzystać Sonosy One, jako górniczki efektowe, aby stworzyć system kina domowego.

Kolejna opcja to osobne wykorzystanie Sonosa Beam jako typowego, samodzielnego soundbara i Sonosy One, jako głośnik, które stworzą samodzielny system stereo. W dowolnym momencie mamy oczywiście możliwość zmiany – do wyboru do koloru i to faktycznie działa!

Trueplay – „coś”, co faktycznie działa!

W aplikacji mamy możliwość tworzenia pomieszczeń, a także użycie equalizera dla każdego urządzenia z osobna. Jest też opcja „podbicie basu”, która standardowo jest uruchomiona i faktycznie z tą opcją dźwięk brzmi o niebo lepiej. Zdecydowanie większym ficzerem jest „Trueplay”, które jest szerokorozumianym systemem dopasowywania dźwięku do danego pomieszczenia.

Cała operacja odbywa się za pomocą naszego smartfona i mikrofonu, który jest w niego wbudowany. Procesu jest banalnie prosty i na początku delikatnie zabawny, a albo inaczej – zabawnie wygląda się wykonując wspomnianą konfigurację Trueplay.

Całość trwa niespełna kilkadziesiąt sekund i faktycznie różnica w dźwięku jest, w moim przypadku, faktycznie ogromna. Tak jak początkowo nie byłem zadowolony z głośników Sonos One, które mam ustawione na biurku i połączone w stereofoniczną parę, tak teraz jestem nimi zauroczony.

Głośniczki po konfiguracji Trueplay grają całkowicie inaczej, czuć że jest to zabawa equzalierem i „pozycjonowaniem dźwięku” i w praktyce daje to bardzo zamierzone efekty.

Sonos Beam – jakość wykonania i wygląd

Wygląd to zawsze kwestia, która należy do kategorii tych „indywidualnych”. Nie zmienia to jednak faktu, że w mojej ocenie Sonos Beam to bardzo ładny soundbar. Wykonany z największą starannością i do tego z bardzo dobrych materiałów, co w mojej ocenie przekłada się również na ogólne, bardzo pozytywne wrażenia z urządzenia.

Całość jest wykonana z plastiku, jednak jest on tak dobrej jakości, że zupełnie nie zwracałem na to uwagi. Najważniejsze, że nie zbiera on rys i łatwo się czyści, tym samym nie będąc nadmiernie zanieczyszczonym.

Elementem wyróżniającym jest siateczka materiałowa, która pokrywa cały front soundbara, a także zachodzi na tył urządzenia. Na górnej części umieszczone zostały klawisze dotykowe, które odpowiadają za sterowania głośnikiem. Każdorazowe kliknięcie jest sygnalizowane dźwiękami informującymi o tym, że głośnik odczytał nasze rozkazy.

Na tylnej części całej konstrukcji umieszczono wszystkie porty. Znajdziemy tuż oczywiście klawisz służący do parowania Sonosa Beam z całym systemem Sonos, oraz port ethernet, gniazdo HDMI i przede wszystkim złącze zasilania.

Sonos One – jakość wykonania i wygląd

Te głośniczki to chyba największe zaskoczenie – tak małe, a tak dobrze brzmiące. Pod względem wykonania jest jeszcze lepiej, niż w przypadku Sonosa Beam. W tym przypadku, królującym materiałem jest aluminium, z którego wykonana została siatka okalająca urządzenia.

Górna i dolna część wykonana została z plastiku, jednak tak samo jak w przypadku Sonosa Beam, jest to plastik najwyższej jakości, dlatego nie ma mowy o jakimkolwiek dyskomforcie wynikającym z tego tytułu. Całość prezentuje się elegancko, minimalistycznie i idealnie wkomponowuje się w otoczenie.

Klawisze sterujące umieszczono naturalnie w górnej części – są w pełni dotykowe i bardzo responsywne, a każdemu „kliknięciu” towarzyszy delikatny dźwięk wydobywający się z głośnika.

Port zasilania umieszczony został na spodzie głośnika. Na tyle umieszczono natomiast port ethernet, oraz guzik służący do parowania głośników z systemem Sonos.

Sonos Beam – jakość dźwięku

Patrząc początkowo na ten soundbar miałem duże obawy, czy zapewni on tak mocne brzmienie, do jakiego przyzwyczaił mnie Sonos swoimi poprzednimi produktami. Na zdjęciach sprzęt wydaje się całkiem spory, jednak w rzeczywistości to maleństwo, które na pierwszy rzut oka wydaje się lżejsze od mojego MacBook’a Air’a – to jednak mylne wrażenie, ponieważ Sonos Beam waży 2,8 kg, co nie zmienia faktu, że to bardzo kompaktowy zawodnik ze stajni Sonosa. Jakby to powiedział ktoś mądry: „nie rozmiar ma znaczenie”, kurczę to w tym przypadku faktycznie muszę się z nim zgodzić, ponieważ urządzenie gra zdecydowanie ponad moje oczekiwania.

Na ogromną pochwałę zasługuje niebywale donośne i nasycone brzmienie, które ma w sobie wystarczającą ilość basu – przez większość czasu Sonos Beam stał w salonie pod telewizorem, gdzie to pomieszczenie jest połączone zarówno z jadalnią, jak i kuchnią i co ciekawe, wszędzie brzmienie było bardzo zbliżone do siebie.

Warto jednak wykonać konfigurację Trueplay, która w moim przypadku zdecydowanie podniosła wrażenie przestrzenności dźwięku. Oglądanie filmów i słuchanie muzyki z tego soundbara to naprawdę czysta przyjemność. Cieszy również fakt, że wszystkie partie dźwiękowe są bardzo dobrze słyszalne, a wokale w tym przypadku są odwzorowane na piątkę z plusem. Ba, nawet nie brakuje tu głębokich partii basowych, które wydawać by się mogło, że będą bolączką tego sprzętu.

Sonos One – jakość dźwięku

Tego typu głośniczki, czyli niewielkie kolumny, które mają być przeważnie czymś więcej, niż tylko dodatkiem w pomieszczeniu, bywały już u mnie na warsztacie testowym – w 99% były to nic więcej nie wnoszące przedmioty. Ale pojawił się Sonos One i w końcu ktoś pokazał, jak powinno się robić tego typu urządzenia.

Zgrabne, minimalistyczne, ale posiadające wewnątrz na tyle wystarczającą moc, żeby nie było wstydu uruchomić ich przy gościach. W czasie trwania moich testów, głośniczki przez większą część czasu były połączone w parę, tworząc tym samym tryb stereo. W ten oto sposób zastąpiły one moje ówczesne głośniki, które podłączone były do amplitunera.

Sonos One to głośniki, które wyróżniają się niebywale czystym brzmieniem, nawet na maksymalnym poziomie głośności. Producent postawił w tym przypadku na naturalność brzmienia, jednak zawsze mamy możliwość doregulowania zarówno niskich, jak i wysokich tonów w aplikacji Sonos.

Nie brakuje tutaj basu, a żaden z dźwięków nie wybija się ponad inne – jest po prostu klarownie, a brzmieniowo nie można im zarzucić zupełnie nic złego. To dobry sprzęt grający, który sprawdzi się zarówno do muzyki, jak i oglądania filmów, ale tylko w momencie posiadania dwóch sztuk.

Podsumowanie

Sonos to napewno nie jest produkt masowy. To urządzenia dla osób, które wiedzą czego oczekują od tego typu sprzętów. Najlepiej dopracowany system multiroomu, najlepiej działający ekosystem, prostota, designe – to kosztuje swoje, jednak jak już zdecydujemy się na zakupu, to wiemy na co wydaliśmy pieniądze. To coś bardzo podobnego, jak właśnie Apple – wiesz, że są również inne bardzo dobre urządzenia na rynku i do tego tańsze, ale masz świadomość, że nic dopracowaniem i tymi małymi detalami, które po prostu działają, nie dorówna Apple. Tak samo jest z Sonosem – to po prostu działa!

Recenzja Sonos One i Sonos Beam – Apple wśród głośników domowych!

(47)

Cezary Pagórek Miłośnik nowinek technologicznych i motoryzacji. Recenzent i dziennikarz technologiczny w serwisie Applemobile.pl. Chcesz się coś dowiedzieć? Pisz śmiało wiadomość prywatną!