Recenzja MyScreenPROTECTOR IMPACT GLASS – połączenie szkła hartowanego z folią poliwęglanową w trosce o ekran smartfonu

Recenzja MyScreenPROTECTOR IMPACT GLASS – połączenie szkła hartowanego z folią poliwęglanową w trosce o ekran smartfonu

Recenzja MyScreenPROTECTOR IMPACT GLASS – połączenie szkła hartowanego z folią poliwęglanową w trosce o ekran smartfonu

0

Dla wielu właścicieli iPhone’a protektor na ekran w postaci szkła ochronnego lub folii, to obowiązek. Mimo, że producenci ekranów dwoją się i troją, aby ekrany byłby co raz bardziej odporne na zarysowania i stłuczenia, wciąż rysują się i tłuką na potęgę. Polska firma LAMEL, producent między innymi protektorów oferowanych pod marką MyScreen PROTECTOR na wielu rynkach świata, dostarczył mi do recenzji kilka swoich produktów. Jako pierwszy przetestowałem IMPACT GLASS – hybrydę łączącą w sobie szkło i folię poliuretanową.

LAMEL to Polska firma z Gorzowa Wielkopolskiego, która w ochronie szklanych ekranów posiada ogromne, 19 letnie doświadczenie. Oferuje swoje produkty na 5 kontynentach i jest bardzo aktywna na największych branżowych wydarzeniach z CES w Las Vegas, MWC w Barcelonie czy berlińskim IFA włącznie. Co należy podkreślić, LAMEL nie tylko sprzedaje produkty, ale jest także ich producentem. Ma więc pełny wgląd w ich jakość i proces produkcji. Od zaprojektowania po zapakowanie w bardzo nowoczesne i świetnie wyglądające opakowania.

Co znajdziemy w zestawie z MyScreenPROTECTOR IMPACT GLASS?

W zestawie z MyScreenPROTECTOR IMPACT GLASS znajdziemy wszystko to, co będzie nam niezbędne do zaaplikowania protektora na ekran naszego telefonu. Do testu otrzymałem produkt dedykowany iPhone XS Max. Wewnątrz w osobnych opakowaniach znajduje się protektor oraz zestaw do aplikacji. W tym ostatnim znajdziemy na prawdę przydatne rzeczy. Najbardziej zszokowany byłem stopkami do naklejenia na tył obudowy.

Niezwykle przydatny element podczas aplikacji w urządzeniu, w którym w jednym z narożników znajduje się wystający obiektyw aparatu. To z jego powodu nie można ułożyć telefonu na płasko bez bujania.

Naklejając stopki, nic nam się nie buja, a przyklejenie protektora staje się zdecydowanie łatwiejsze.

 

Ponadto znajdziemy mokry czyścik do umycia i odtłuszczenia szklanej powierzchni ekranu. Mimo, że jest papierowy, bardzo dobrze sobie poradził z ekranem mojego telefonu.

Do wypolerowania służy dołączona ściereczka. Jedna z fajniejszych jakie widziałem w zestawach ze szkłem, choć w mojej prywatnej ocenie, najlepsze i używane przeze mnie także w pracy są te z zestawów JCPAL. Tę, którą dołącza LAMEL można opisać jako minimalnie gorzej zbierającą tłuszcz. Natomiast do pojedynczej aplikacji protektora spełni swoją rolę.

Poza ściereczką producent dołączył kartonik ułatwiający pozbycie się ewentualnych pęcherzy powietrza po naklejeniu oraz naklejki pozwalające pozbyć się ewentualnych drobinek kurzu, gdyby w jakiś sposób dostały nam się pod protektor przy naklejaniu. Zestaw kompletny, dobrej jakości i wystarczający do nałożenia tego protektora.

Naklejamy protektor 

Ekran przygotowany do nałożenia protektora, więc zaczynamy. Wideo z całej procedury w przyspieszeniu, ale bez wycinek poniżej. Nie będę udawał, że wszystko poszło gładko.

Pierwszy problem pojawił się przy odklejaniu warstwy numer 1, pod którą znajduje się klej, dzięki któremu protektor trzyma się ekranu. Klej jest niegroźny. Dobrze trzyma IMPACT GLASS na ekranie, ale nie zniszczy go i nie pozostawi zabrudzeń w przypadku chęci późniejszego odklejenia. Niestety, naklejka ułatwiająca zdjęcie warstwy ochronnej poddała się, pozostawiając warstwę ochronną na protektorze. Użyłem naklejki ze stopkami i jakoś poszło.

Do naklejenia protektora najlepiej mieć telefon uruchomiony, tak aby móc podświetlić ekran. IMPACT GLASS nie jest protektorem typu EDGE-EDGE, nie osłania wiec całej powierzchni ekranu od krawędzi do krawędzi, a jedynie chroni obszar wyświetlania obrazu. Dlatego odniesieniem do naklejenia go równo idealny będzie święcący ekran.

Po naklejeniu, przy użyciu naklejki numer 2 ściągamy warstwę ochronną naklejoną na dotykową część protektora. I to w zasadzie tyle.

Dodam jeszcze tylko, że MyScreenPROTECTOR bardzo mocno chwali się swoimi autorskimi systemami montażu swoich protektorów. W przypadku IMPACT GLASS jest to rozwiązanie EasyApp. Polega ono na użyciu dwóch dołączonych do zestawu naklejek, podobno ułatwiających wypozycjonowanie protektora podczas naklejania. Jak tego użyć macie na filmie wyżej. Jak dla mnie, a mam spore doświadczenie w naklejaniu tego typu szkieł i folii, korzystaniez tych dwóch naklejek jest zupełnie zbędne. Mogę jednak uwierzyć, że jeżeli ktoś będzie to robił pierwszy raz, to EasyApp może się sprawdzić.

Co jednak, gdy pojawią się problemy? 

Jako że u mnie pojawił się problem z odklejeniem warstwy numer 1 i musiałem sobie radzić po swojemu. Niestety na dwóch rogach pojawił się u mnie brud.

W związku z tym musiałem użyć naklejek do czyszczenia. Wystarczy świeżo naklejony protektor lekko podważyć i przy pomocy naklejek usunąć zabrudzenia. Spokojnie jest to do zrobienia, należy jednak zrobić to cierpliwie i dokładnie, aby nie zniszczyć ochrony na ekran.

Ja skupiłem się tylko na dolnym narożniku, aby sprawdzić czy to w ogóle możliwe i jak widzicie na zdjęciach, jak najbardziej tak. Po oczyszczeniu dolny narożnik spokojnie się dokleił. Nad górnym już się nie męczyłem, gdyż do recenzji protektor i tak szedł na zniszczenie.

5 krotnie trwalszy protektor od tradycyjnego szkła ochronnego 

Producent zapewnia, że połączenie szkła ochronnego z folią TPU jest pięciokrotnie bardziej odporne od tradycyjnego szkła hartowanego. Podstawową wadą typowych szkieł hartowanych jest to, co w zasadzie jest również ich zaletą – łatwo przyjmują i rozpraszają siłę uderzenia w postaci rozbicia, dzięki czemu siła ta nie dociera do właściwej szklanej powłoki ekranu.

To dzięki temu zabezpieczony szkłem ochronnym telefon nie zbije się tak szybko, jak ten bez zabezpieczenia. Cóż, już niewielki upadek, a nawet niefortunne obicie szkła hartowanego prowadzi do jego kruszenia się na krawędziach, a nawet pęknięcia. W przypadku połączenia szkła hartowanego z folią, tego problemu nie ma.

TPU wzmacnia strukturę protektora, przez to ten nie tylko się nie pokruszy na krawędziach od przypadkowego uderzenia, ale również nie będzie tak bardzo narażony na rozbicie przy przypadkowym upuszczeniu smartfona. Czy w takim wypadku będzie równie dobrze rozpraszał siłę uderzenia, co tradycyjne szkło ochronne? Moim zdaniem nie, ponieważ zastosowany poliuretan nie ma właściwości tłumiących uderzenie, a szklana warstwa jest nie tylko bardzo cienka, ale jej możliwości rozpraszania siły uderzenia dość ograniczone z powodu „trzymania” jej w ryzach folii. Myślę jednak, że tu sztuka kompromisu między wysokim poziomem ochrony oferowanym przez szkło, a trwałością produktu uzyskana dzięki wzmocnieniu szkła folią z TPU, została dobrze pogodzona. Nie próbowałem jednak uderzać czy upuszczać specjalnie telefonu. Wybaczcie.

Odczucia podczas użytkowania

Grubość protektora to zaledwie 0.4mm. Twardość to 8H. Na rynku znajdziemy protektory o wyższym stopniu hartowania. Jednak to nie ono jest tu najważniejsze. Z informacji jakie otrzymujemy od producenta, protektor składa się z czterech warstw – oleofobowej, dzięki której nie tak łatwo pozostawić tłuste ślady palców na powierzchni, szklanej HybridGLASS, poliuretanową antiCRASH FILM i spajającej całość w jedno.

Po naklejeniu to, co rzuca się od razu w oczy, to przejrzystość. Mimo 0.4mm grubości, co stawia go wśród średnio grubych protektorów dostępnych na rynku, obraz jest krystalicznie przejrzysty, wręcz totalnie transparentny i całkowicie pozbawiony efektu wpływu na obraz. Do tego bardzo dobrze pochłania naturalne światło, dzięki czmeu przy pełnym słońcu nie mamy efektu odbicia jak od lustra.

Warstwa dotykowa ekranu pracuje bez najmniejszego zarzutu. Ślizg po ekranie jest naturalny i nie sprawia problemu, jakbyśmy korzystali z nagiego szklanego ekranu telefonu, a nie używali go z dodatkowym naklejonym elementem. Możecie odnieść wrażenie, że strasznie „jaram się” tym, w tym opisie, gdyż mając możliwość testować bardzo wiele różnych szkieł, folii i rozwiązań hybrydowych, z taką przyjemnością „dotykania” ekranu spotykam się nieczęsto. Tutaj LAMEL zrobił bardzo dobrą robotęi jest to warte podkreślenia.

Natomiast przyzwyczajony do protektora typu EDGE-EDGE, dość mocno irytowało mnie choćby użycie gestu odblokowania ekranu w XS Max czy wyłączenia aplikacji polegającego na przeciąganiu kciukiem od dolnej krawędzi do góry. Miałem wrażenie jakbym cały czas haczył palcem o protektor. I pewnie szybko można się do tego przyzwyczaić, a nawet w przypadku braku doświadczeń z protektorem naklejanym od krawędzi do krawędzi, nie zauważyć, to mnie jako wytrawnego użytkownika protektorów dość mocno to irytowało.

Sprawdzamy odporność na zarysowanie 

Oj zmasakrowałem tego IMCPACT GLASS’a. Sprawdzałem łatwość z jaką rysuje się ten protektor przy pomocy śrubokrętu, skrobaka do czyszczenia kleju, skalpela i kluczy. Oczywiście bierzcie pod uwagę, że ten test miał za zadanie zniszczyć protektor, a podczas testu w ogóle go nie oszczędzałem. W codziennym użytkowaniu oczywiście protektor aż tak wam się nie zniszczy, a już na pewno nie w tak krótkim czasie, w jakim ja go zniszczyłem.

Test śrubokręta 

Cienki śrubokręt typu Philips o dość ostrym zakończeniu dał się protektorowi we znaki.

 

Test skrobaka do kleju 

Skrobak jest bardzo ostry, tnie klej pozostawiony na obudowach waszych iPadów, podczas gdy wymieniamy w nich ekrany. Tu pociął w zasadzie powierzchnię protektora.

 

Test skalpela 

Bardzo ostry i cienki skalpel rysuje nawet elementy metalowe. Protektor dzielnie mu się opierał, ale co było do przewidzenia, poległ tu chyba najbardziej.

 

Test kluczy 

Wiele osób nosi telefon wraz z kluczami czy monetami. Tutaj byłem zaskoczony najbardziej, gdyż w mojej ocenie protektor poradził sobie rewelacyjnie podczas próby rysowania go dość ostrym kluczem od domu. Brawo.

 

Podsumowując 

MyScreen Protector IMPACT GLASS topołączenie bardzo cienkiej warszawy szkła hartowanego (tak cienkiej, że podczas gięcia protektora słychać, jak strzela, ale przy rozklejaniu jego warstw, trudno je dostrzec) z poliuretanową folią.

Takie połączenie zapewnia ogromną trwałość produktu. Czy na pewno dobrze chroni ekran? Trzeba sobie jasno powiedzieć, że hybrydowe rozwiązanie to kompromis między wysokim poziomem ochrony jakie oferuje szkło hartowane, a trwałością, którą daje poliuretanowa folia.

Niewątpliwie ten protektor nie będzie nam się kruszył na krawędziachjak te wyłącznie ze szkła. Nie pęknie również przy pierwszym lepszym uderzeniu.

Czy równie dobrze pochłonie siłę uderzenia przy jej rozproszeniu jak zwykłe szkło hartowane bez poliuretanowej powłoki? Patrząc na logikę, nie. Testów organoleptycznych w tej materii nie przeprowadzałem, ale jeżeli ktoś z Was chciałby je przeprowadzić, to mamy dla Was 3 Vouchery na bezpłatne protektory z dostawą do domu od firmy LAMEL. Szczegóły poniżej.

Hasła prosimy udostępniać pod wpisem dostępnym tutaj: KLIK

Recenzja MyScreen PROTECTOR IMPACT GLASS – połączenie szkła hartowanego z folią poliuretanową w trosce o ekran smartfonu

ZaletyWady

Zalety

  • Producent zadbał o to, aby aplikacja protektora nie stanowiła problemu
  • Zestaw zawiera elementy ratunkowe do poprawy aplikacji
  • Idealnie transparentna
  • Idealnie przewodzi dotyk
  • Nie kruszy się na krawędziach
  • Nie pęka przy byle uderzeniu
  • Odporna na zarysowania kluczy

Wady

  • Nie jest EDGE-EDGE
  • Irytuje przy geście odblokowania
  • W naszej ocenie nie jest w stanie rozproszyć uderzenia tak, jak tradycyjne szkło
Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.