Recenzja iPhone SE 2020. Jak sprawdza się „iPhone 9” w codziennym użytkowaniu?

Recenzja iPhone SE 2020. Jak sprawdza się „iPhone 9” w codziennym użytkowaniu?

Recenzja iPhone SE 2020. Jak sprawdza się „iPhone 9” w codziennym użytkowaniu?

334
0

Witam Was bardzo serdecznie w artykule ukazującym moje wrażenia w związku z iPhonem SE 2020. Według wielu przecieków nazywać powinien się on „iPhone 9”. Ta nazwa jednak rzeczywiście byłaby niecodzienna i… Nieco dziwna. O tym jednak zaraz. Zapraszam do lektury i życzę miłych wrażeń.

SE, SE 2020 czy iPhone 9? Jak to jest z tymi nazwami?

Mam wrażenie (a tak naprawdę to nie tylko ja), że Apple nieco pogubiło się w swoim nazewnictwie smartfonów i innych produktów. Zaczynają one przypominać te od Huaweia, które potrafią wprowadzić w stan zakłopotania. Nie wiadomo wręcz, który model jest najlepszy. Podobnie jest od kilku lat u Apple. Początkowo wydawany był jeden iPhone rocznie – nie było miejsca na tańsze, czyli „gorsze” modele. Teraz wychodzi ich o wiele więcej, co sprawia problem wszystkim tym, co taki telefon chcieliby kupić, bo nie wiedzą, który z nich jest najlepszy. Czy aby na pewno najdroższy oznacza najlepszy? SE wychodzi naprzeciw tym stereotypom. Aha, no tak – warto jednak podkreślić, że mówię tu o modelu SE z 2020. To kolejny nieśmieszny żart ze strony Apple. Kto w ogóle wybiera te nazwy? Nie wnikajmy w to głębiej, zacznijmy recenzję.

Dla kogo jest SE?

iPhone SE to naprawdę dobry telefon, choć jak na standardy Apple, cena na to nie wskazuje. Ta kwota to totalne oderwanie od rzeczywistości i dawno nie widziałem takiego zagrania ze strony producenta. Jest to jednak zrozumiałe, gdyż jego poprzednik (który, niestety, nosi tę samą nazwę) również dostępny był za mniejsze pieniądze. Kwestia wizualna to podobna sprawa – pierwszy model z tej serii był w skórze iPhone 5, a drugi (obecny, ten z 2020 roku) w iPhone 8. To piękne telefony, choć nieco dziwi mnie, że twórcy nie postanowili stworzyć kolejnego bezramkowca. Dlaczego? To obecnie one są liderami na rynku, więc to dosyć niezrozumiałe. Jak to jednak się przyjęło – ten telefon powstał dla tych, co zmienić chcą swoje stare iUrządzenie (iPhone 6s, 7 itp.) na nowe lub kupić je po raz pierwszy.

Aparat, tryb portretowy i wideo

Aparat to cudo, naprawdę. Niesamowicie dziwi mnie fakt, że jakość kamery starszych modeli od Apple została tak drastycznie pogorszona. Tutaj nie trzeba długo szukać – zrobili tak nawet z jubileuszowym iPhonem X. Chociaż wydawać by się mogło, że to ten telefon robi lepsze zdjęcia – zaskoczę Was. To wszystko kwestia oprogramowania. Właśnie w tym niesamowicie wygrywa SE. Tak, budżetowa wersja za dwa tysiące złotych z tylnią kamerą 12 Mpx i przednią 7 Mpx cyknie lepszą fotkę niż ten, który ponad dwa lata temu kosztował pięć tysięcy. Powinniśmy się cieszyć czy płakać?

Wracając – tryb portretowy, również na przednią kamerkę, to strzał w dziesiątkę. Działa naprawdę sprawnie i udowadnia, że ten iPhone posiada wiele ciekawych i mocnych funkcji. Do dyspozycji mamy sześć trybów portretowych, w tym sporą nowość, jaką jest światło High-Key (mono). To właśnie ten tryb, który wygląda jak z sesji zdjęciowych – pod warunkiem, że dostępne są dobre warunki oświetleniowe. Dlaczego nazwałem ten tryb czymś nowym? Już wyjaśniam. Najpierw zapoznajcie się jednak ze zrzutami ekranu, na których pokazałem Wam interfejs aparatu.

Wyjaśniając – iPhone X tego trybu nie posiadał w dniu premiery, a nawet „lepiej” – nie otrzymał go wraz z którąkolwiek aktualizacją. Czyżby jeden obiektyw dawał sobie z tym radę? Dodatkowe atrybuty względem tego jubileuszowego modelu to możliwość regulacji efektu głębi. To naprawdę fajna sprawa. Jeżeli chodzi o wideo, to bez problemu nagramy film w 4K. Na zrzutach ekranu zwróćcie uwagę na górne rogi, gdzie dostępna jest możliwość zmiany jakości nagrywania z poziomu aparatu. Tak długo trzeba było na to czekać… Ale w końcu jest! Dopisać pragnę jeszcze, że iPhone SE nie posiada trybu nocnego. Szkoda, ale było to do przewidzenia.

Ekran i procesor

Ekran… Tutaj mam mieszane uczucia. Wiadomo, że jest on mały – jest w dokładnie takim samym rozmiarze jak ten z iPhone 7 czy 8, czyli 4,7 cala. Nie jest to OLED, a Retina HD. Nie mamy tutaj wykorzystanej technologii 3D Touch, co mnie bardzo, bardzo boli. Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego twórcy pozbywają się tego, co było w ich smartfonach najlepsze. Nie jest to jednak wielkie zaskoczenie, gdyż nawet iPhone 11 Pro jej nie posiada. Ma natomiast procesor A13 – i właśnie to łączy oba te telefony. Niżej możecie porównać iPhone 7 i SE. Ich przód wygląda identycznie.

Cieszę się, że Apple nie postanowiło umieścić starszej wersji procesora w SE z 2020 roku. Świetnie jest bowiem poczuć ogromną różnicę. Wszystko jest niezwykle płynne i działa po prostu niesamowicie. Fajnie, że dzięki temu telefon przygotowany jest na wiele następnych aktualizacji – iOS 14, 15 i zdecydowanie jeszcze więcej… Oby!

Konstrukcja i kolory

Szkło i aluminium to dobry wybór. Uważam, że ten drugi materiał jest idealny na krawędzie, gdyż stal nierdzewna po prostu rysuje się od samego patrzenia na nią. Do wyboru mamy trzy kolory, w wyjątkowo prostych nazwach: biel, czerń i czerwień. Do białego mam jedno zastrzeżenie – dlaczego przód urządzenia jest czarny? Co prawda sprawia to wrażenie, że wygaszony telefon ma po prostu większy ekran, ale to niespotykane i nie ukrywam, że sam jestem zwolennikiem białego przodu. Moja wersja to ta ostatnia i muszę przyznać, że jestem dumny z tego wyboru. Co o niej sądzicie? Dajcie znać w komentarzach, chętnie poczytam co macie do powiedzenia w tej kwestii i innych produktów z serii RED. Uważam jednak, że obowiązkiem jest założenie na niego dobrego etui. Wracając… Jeżeli mowa o baterii.

Bateria i ładowanie

Możemy ładować telefon bez kabla, po umieszczeniu go na specjalnej podstawce ładującej. Nie jest to co prawda mój ulubiony sposób na ładowanie telefonu, ale jeżeli macie coś takiego na swojej szafce nocnej – możecie poczuć się zwycięsko. Telefon oczywiście wspiera szybkie ładowanie i bez problemu w pół godziny naładujecie do ponad połowy mocy. Sama bateria jest świetna i to główny atut, dla którego wielu z Was powinno zainteresować się tym telefonem. Korzystać z niego możecie na spokojnie cały dzień – wszystko zależy od tego, ile z niego wyciskacie i co po prostu robicie. Wiadomo, że muzyka i przeglądanie zdjęć nie zje tyle co wymagające gry. We wszystkim pomoże też zoptymalizowane ładowanie. Mi osobiście raz naładowany w pełni telefon starcza na cały intensywny dzień pracy. Pod koniec muszę podłączyć go do ładowarki. Testowałem go w trudnych warunkach, mając ma myśli tu dosyć wymagające aplikacje.

Różnice i podobieństwa względem modeli podobnych

Choć iPhone SE to najnowszy smartfon od Apple na rynku, nie oznacza to, że jest najlepszy. Pod wieloma względami w stosunku cena-jakość tak jest, jednak na podstawie tego artykułu i informacji o wnętrzu iUrządzeń takich jak iPhone 11, Xr czy 8 możemy dokonać nieco bardziej szczegółowej analizy. Na pierwszy rzut oka, co już zresztą udowodniłem w tym tekście, SE przypomina po prostu ósemkę z 2017 roku. Od tamtej pory na rynku nie pojawił się ani jeden iPhone w takim rozmiarze. Zastąpione zostały one bowiem bezramkowcami, ale… Niektóre z nich różnią się od swoich braci – w negatywnym znaczeniu. Co łączy Xr i 11? Grube ramki, a nawet bardzo grube ramki. Niestety, ale ich konstrukcja pomimo zalet ma też wiele wad, do czego przyzwyczaiło nas już Apple. Plusy? Wygląd, duży ekran (oba te modele łączy przekątna o długości 6,1 cala). Nie mają ekranu OLED. Różni je rok wydania, procesor, obiektyw ultrawide. Dlaczego więc jeden z nich nazywa się Xr, a drugi 11? Cóż, nie mnie było te nazwy wybierać. Można wręcz powiedzieć, że SE to mix tych smartfonów z ósemką, ale o tym zaraz.

SE z 2020 roku i 11 z 2019 roku łączy procesor, którym jest nic innego jak A13 opisywane przeze mnie wyżej. To najlepszej jakości komponent, który wykorzystany został w modelu Pro. Jest on nadal liderem na rynku Apple. Wszystkie trzy telefony (SE, 11 i Xr) łączy natężenie pikseli, które wynosi 326 na cal. Choć początkowo było to powodem hejtu na producentów, szybko okazało się, że jest strzałem w dziesiątkę. Obraz wygląda niesamowicie – jest ostry i bardzo czytelny. Zasadnicza różnica to sposób odblokowywania tych smartfonów.

Przycisk oznacza oczywiście Touch ID, bezramkowce zarezerwowały sobie dosyć nowy sposób, którym jest Face ID – możliwość odblokowywania smartfona za pomocą skanu twarzy. Co ciekawe – pomimo tego braku w SE, ten nadal idealnie wspiera tryb portretowy na przedniej kamerce – co jest rewolucją względem ósemki. Ta nie pozwalała na to, gdyż tryb przeznaczony został modelom od X w górę. Czyżby twórcy przeczyli sobie samym? Zastanawiające. Wszystkie wspierają ładowanie indukcyjne i nie mają wejścia Jack. Obraz wyświetlany na SE będzie piękny, jednak po prostu mniejszy niż te, do których obecnie przyzwyczaił nas producent. Szczególną różnicę może robić to podczas oglądania filmów – jeżeli jest to dla Was priorytetem, zalecam zainteresowanie się modelem podobnym, takim jak właśnie Xr czy 11.

Ósemki to siostry bliźniaczki. Jedna po prostu urodziła się szybciej. Mowa tu tylko o wyglądzie, gdyż jest on po prostu identyczny. Różnica to dostępne kolory. Co jednak lubię – jeżeli zmieniacie iPhone 7 lub 8 na SE, nie musicie wyrzucać swoich etui. Będą one pasować, z jedną różnicą… W tych wcześniejszych jabłko na pleckach urządzenia położone jest wyżej, szkoda. Kamera, ekran, czujnik zbliżeniowy, a także mikrofon, szuflada na kartę SIM czy Taptic Engine są identyczne. Oznacza to dobrą wiadomość dla posiadaczy nowego modelu. Jeżeli w przyszłości ulegnie lekkiemu zniszczeniu, koszty naprawy mogą być o wiele niższe. Ten pierwszy komponent (kamera) będzie pracował szczególnie lepiej, gdyż do dyspozycji mamy tryb portretowy – nie jeden, a aż sześć, a także regulację efektu głębi. To jednak opisałem już wyżej. Różni je także RAM – w SE znajdzie się 3 GB, w iPhone 8 – tylko 2. Tutaj różnica jest ogromna, więc w tym starciu zdecydowanie wygrywa SE.

„Bajery”, „ficzery”

Wodoodporność. Tutaj twórca obiecuje, że telefon wytrzyma nawet zanurzony na jeden metr przez pół godziny. Wybaczcie mi, ale… Niezbyt jestem chętny, aby to przetestować. Mam nadzieję, że to zrozumiecie. Na YouTube jednak można już znaleźć tego typu wideo i muszę przyznać, że twórcy mieli rację. Nie polecam Wam jednak z tego korzystać. Nigdy nie wiadomo jak zostanie to potraktowane przez firmę, gdy będziemy ubiegali się o gwarancję, jeżeli nie wszystko pójdzie po dobrej myśli.

Gdy chodzi o informacje dotyczące tego, co wykorzystuje telefon i do czego użytkownik ma dostęp – między innymi jest to Haptic Touch (niestety – to właśnie on zastąpił ukochany przez użytkowników 3D Touch), True Tone (regulacja balansu bieli) czy AR (rozszerzona rzeczywistość). Jeżeli chodzi o ten pierwszy „ficzer” – do dyspozycji mamy dwie opcje nacisku. Niestety, ale żadna z nich nie równa się sile i prostocie używania zwykłej warstwy, która wykorzystana została już w 6s. Najtrudniej przestawić mi się na SE jest właśnie przez to, że 3D Touch pozwalał na szybką edycję tekstu – wystarczyło mocno przycisnąć klawiaturę i palcem przesunąć w to miejsce lub na ten wyraz, który chcemy zmienić czy poprawić. Początkowe dni, jak więc możecie się domyśleć, dobitnie ukazały mi tę wadę najnowszych urządzeń od Apple – szkoda. True Tone to kolejny „bajer”, który chcę omówić.

Wielu użytkowników go nienawidzi i po prostu z niego nie korzysta. Dla mnie to jednak zbawienie. Dzięki temu, niezależnie od warunków oświetleniowych, jasność ekranu będzie dostosowywana automatycznie. Lubię też Night Shift, ale ten tryb obecny jest z nami już naprawdę długo. Możecie też sparować AirPods swoje ze znajomego, by razem słuchać muzyki czy dźwięku z filmu – co więcej, w tym samym czasie. Głośniki działają dobrze, ich jakość jest naprawdę zadowalająca – nie jestem jednak w tej dziedzinie ekspertem.

Podsumowanie

iPhone SE to naprawdę dobry telefon, który kosztuje „niewiele”. Nie uważam, że ma on dużo wad – a nawet jeżeli one istnieją, ta cena w prawie stu procentach je niweluje. Ma naprawdę solidną, piękną konstrukcję. Jego wyświetlacz co prawda mógłby być lepszy, większy i bez tak dużych ramek, ale i tak nie powinienem na to bardzo narzekać. Uważam, że nada się idealnie dla każdej osoby, która ceni sobie szybkość, płynność systemu i dobry aparat, ale nie chce dopłacać prawie trzy tysiące do modelu flagowego, jakim jest 11 Pro. Jeżeli nie zależy Wam na dodatkowych obiektywach i ekranie OLED, na co czekacie? SE 2020 dostępny jest na stronie producenta i w elektromarketach za 2200 złotych. Skusicie się? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach.

Recenzja iPhone SE 2020. Jak sprawdza się „iPhone 9” w codziennym użytkowaniu?

(334)

Zalety Wady

Zalety

  • najnowsze komponenty, w tym procesor A13
  • piękny, solidny, prestiżowy wygląd
  • tryb portretowy, również w przedniej kamerze
  • wysoka jakość użytych materiałów
  • kompatybilne etui z iPhone 7 i 8
  • szybkie lub indukcyjne ładowanie
  • topowa wydajność w niskiej cenie

Wady

  • mały ekran LCD i powierzchnia robocza, duże ramki
  • mały wybór kolorów (biel, czerń i czerwień)
  • brak szybkiej ładowarki oraz przejściówki Jack 3,5 mm w zestawie
  • front ekranu nie różni się od wcześniejszych modeli (iPhone 6, 6s, 7 i 8)
  • brak trybu nocnego
Dominik Rudkowski Kocham testować nowe rzeczy, ale nienawidzę ograniczać się do jednej firmy. Opowiem wam nie tylko o Apple, ale również o Androidzie i innych ciekawych rozwiązaniach. Zapraszam! WAŻNE: w związku z brakiem dostępu do mojej głównej poczty proszę o kierowanie maili na służbową skrzynkę: dominik.rudkowski@applemobile.pl Instagram: https://www.instagram.com/domiss.s/