iPhone X – oczami użytkownika modelu Plus. Recenzja bez technologicznego negliżu. Szczere przemyślenia

iPhone X – oczami użytkownika modelu Plus. Recenzja bez technologicznego negliżu. Szczere przemyślenia

iPhone X – oczami użytkownika modelu Plus. Recenzja bez technologicznego negliżu. Szczere przemyślenia

0

Wiem, wiem czytaliście już zapewne dziesiątki recenzji flagowca od Apple z tego roku. Jeszcze na krótko przed premierą tego urządzenia w sklepach część redaktorów poczytnych portali o tematyce technologicznej, a nawet co jest nowością kilku mniej lub bardziej znanych vlogerów otrzymało egzemplarze testowe niniejszego sprzętu czego rezultatem były pierwsze recenzje wideo.

W dniu 3 listopada iPhone X pojawił się wreszcie na półkach sklepowych i mogli nabyć go, choć dla części zainteresowanych zabrakło egzemplarzy, zwykli zjadacze chleba. Lub też niezwykli skoro przeciętny Kowalski na sprzęt w najsłabszej konfiguracji jest w stanie wydać 4979 zł. No cóż, korcił jednak nieco inny wygląd iPhone’a oraz zaimplementowana technologia znacznie wyróżniająca model X na tle swoich braci.

Na wstępie

W tekście tym nie mam zamiaru powielać westchnień oh i ah szczęśliwców, w których dłoniach wylądował już pachnący fabryką egzemplarz iPhone’a X. Nie chcę tu prawić o tym jak ma się 3 GB RAM-u i procesor A11 Bionic do stabilności działania systemu iOS 11. Nie mam zamiaru nawet dogłębnie roztkliwiać się nad funkcjami Face ID, czy możliwościami trybu Portret w aparacie. Bardziej natomiast chciałbym skupić się na odczuciach jakie towarzyszą mi po przesiadce z modelu Plus, który trwał przy moim boku przez ostatnie dwa lata i do którego gabarytów zdążyłem się już przyzwyczaić.

Chciałbym też oddać pewien obraz tego, czy wato sięgnąć po „Iksa”, to znaczy odpowiedzieć na pytanie, czy sięgnął bym po niego, gdyby dane mi było obcować z nim w testach wcześniej i wyrobić sobie zdanie przed podjęciem decyzji o zakupie. Zdaję sobie bowiem sprawę, że wielu z Was przekreśliło ten model już na starcie ze względu na jego najpoważniejszą wadę – monstrualną cenę.

Pierwsze wrażenia, czyli design

W ostatnim czasie korzystałem z dobrodziejstw jakie daje użytkownikowi iPhone 6 Plus, a potem iPhone 7 Plus. Nabyłem te urządzenia tylko dlatego, że posiadają one duży, wygodny ekran, na którym przyjemnie się serfuje po sieci, a do tego daje on znacznie większe możliwości podczas pracy. Nie ukrywam, że niejeden tekst, a raczej jego zarys powstał właśnie z poziomu iPhone’a.

Po wyjęciu iPhone’a X z pudełka, którego zawartość poza bohaterem tej recenzji niczym się nie wyróżnia od poprzednich modeli jabłkowego smartfona (słuchawki Earpods ze złączem Lightning, kabel, ładowarka, przejściówka z Lightning na mini jack oraz zestaw dokumentów) zostałem zaskoczony gabarytem flagowca. Z przygaszonym ekranem w oryginalnym etui wygląda on niemal identycznie jak iPhone 7, czy 8 z ekranem o przekątnej 4,7 cala. Wprawne oko jednak spostrzeże brak przycisku Home.

W oczy rzuca się też konstrukcja obudowy, a raczej materiały użyte do jej produkcji. Szkło w zestawieniu ze stalą nierdzewną w modelu zabarwionym na kosmiczną szarość, to esencja elegancji, szyku i chyba nie jestem w stanie oddać słowami więcej niż to, co zostało już zamknięte w zdaniach wielu blogerów, czy redaktorów poczytnych portali. iPhone X to konstrukcyjny majstersztyk.

Osoby przesiadające się z modeli Plus mogą jednak w pierwszym kontakcie poczuć się niekomfortowo przy znacznie mniejszych gabarytach iPhone’a X. Moje pierwsze wrażenie takie właśnie było.

Ekran

Rozczarowanie rozpłynęło się w potężnej fali zachwytu jaką wzniecił rozświetlony ekran urządzenia, który po pierwsze posiada powierzchnię znaną mi z modeli Plus, po drugie zaś robi on niesamowite wrażenie odwzorowaniem kolorów i jasnością. Tu też chciałbym wyjaśnić dwie rzeczy. Flagowiec posiada ekran o 0,3 cala dłuższy od modelu Plus, w praktyce jednak tej różnicy nie zauważymy, co znów nie jest wadą. Po prostu będziemy mieli wrażenie, że po przesiadce znów mamy sporo przestrzeni roboczej i nie będziemy zmuszeni do zmiany swoich przyzwyczajeń.

Kwestia ekranu OLED, głębi jaką cechuje się kolor czarny i jasność wyświetlacza wygląda w wielkim skrócie tak, że kilka chwil spędzonych z nowym rozwiązaniem wywołało negatywne wrażenie, iż stary ekran wygląda po prostu nieco szpetnie, znacznie gorzej, a różnicę tę widać gołym okiem. Czytając inne recenzje spostrzegłem, że często wiele osób czepia się wcięcia w górnej części wyświetlacza. Nie rozumiem. To trochę jak szukanie wad na siłę. Jest ono tak niewielkich rozmiarów, że w ogóle nie przeszkadza w zwykłym użytkowaniu smartfona.

Mało tego szybko można przyzwyczaić się do niniejszego rozwiązania. Mi znacznie bardziej w chwili obecnej przeszkadzają czarne paski okalające starsze modele iPhone’a w górnej i dolnej części ekranu. Jestem nawet zdania, że owe wcięcie to ciekawy element designu, który wyróżnia iPhone’a X na tle bezramkowych flagowców konkurencji, ot taki znak rozpoznawczy. Szybko mnie uwiódł.

Brak przycisku Home, nowe gesty i Face ID

Irytuje się kiedy patrzę na te wszystkie próby oszukania technologii Face ID. Zakładanie masek, turbanów i poszukiwanie innych coraz bardziej wymyślnych sposobów zrobienia Face ID w przysłowiowe jajo lub jak kto woli z siebie idioty. Pamiętacie początki Touch ID? Było tak samo. Skanowano nie tylko odciski palców. W akcji „Touch ID to ściema” brały udział inne członki, a nawet członek kolegi – ten znajdujący się pod spodniami, a niekiedy łapa, czy nos czworonożnego pupila.

Face ID działa szybko i świetnie. Zdaje egzamin w większości przypadków, a technologia z czasem nabierze jeszcze więcej sprawności i niezawodności. Przecież tak było z Touch ID bez którego wielu użytkowników nie potrafi obecnie żyć. Całość działa płynnie, a konfiguracja jest o wiele prostsza i szybsza niż czytnika linii papilarnych. Osobiście uważam, że jak na raczkujące jeszcze rozwiązanie jest przyzwoicie, bardzo przyzwoicie.

Przycisku Home szukałem tylko raz. Złapałem się na tym ale więcej tego manewru nie zrobiłem. Chcę przez to dać do zrozumienia, że obsługa systemu iOS gestami jest intuicyjna, logiczna i szybko wchodzi w krew. Przełączanie się pomiędzy uruchomionymi aplikacjami, zamykanie ich machając palcem na ekranie, to ciekawe doświadczenie. Aż dziw bierze, że dopiero teraz Apple zdecydowało się na takie udogodnienie. Przycisku Home w ogóle mi nie brakuje i mam poczucie chwytając starszy model iPhone’a, iż pochodzi on z poprzedniej epoki.

Miłym zaskoczeniem jest zaś funkcja przełączania się pomiędzy aplikacjami z pominięciem App Switcher’a. To nowość, która pojawiła się wraz z iPhone X i mam nadzieję, że Apple pozostawi ją w użytku w następnych latach.

iPhone X po dwóch tygodniach

Z iPhone’a X namiętnie korzystam już od dwóch tygodni, a w okresie tym towarzyszyły mi różne, czasem skrajne emocje. To z pewnością jeden z lepszych, czytaj najbardziej udanych modeli iPhone’a jakie pojawiły się w okresie 10 lat istnienia tego urządzenia na rynku. Dobór materiałów, jakość wykonania w zestawieniu z ergonomiczną obsługą systemu są spasowane jak szyty na zamówienie garnitur. Jest piekielnie szybko, luksusowo, choć też delikatnie. Flagowiec juz został okrzyknięty w sieci najbardziej kruchym smartfonem od Apple w historii. Szklana obudowa musi zatem być chroniona dedykowanym etui.

Zauważyłem u siebie, że nowy ekran, jego konstrukcja, która też wymusza nieco inne wyświetlanie zawartości sprawił, iż modele 8 oraz 8 Plus, a także starsze wyglądają mniej atrakcyjnie, a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie staro. Nie przeszkadza mi wystający aparat, którego krytykuje spora rzesza użytkowników od modelu 6 i 6 Plus począwszy. Co więcej nie uważam tego wzornictwa za mało estetyczny zabieg jak część recenzentów. Trzy lata wystarczyły bym przywykł już do tego widoku i nie jest to dla mnie jakiś problem. Urządzenie ostatecznie i tak noszę zazwyczaj w etui, które efekt ten znacząco maskuje. Nic nie wspominam o funkcjach nowego aparatu. Nie mi to oceniać, bo taki ze mnie mobilny fotograf amator jak z koziej … trąba. Rozbudowany tryb Portret o dodatkowe efekty oświetlenia scenicznego, to fajna zabawka lecz w moim mniemaniu to jedynie dodatek, po który sięgać będę sporadycznie.

Przyznam się szczerze, że minęły dwa tygodnie użytkowania iPhone’a X, a ja nie do końca przetestowałem urządzenie. Nie miałem bowiem okazji obcować z ładowaniem indukcyjnym, a wbudowana w urządzenie bateria osiąga póki co podobne czasy pracy do posiadanego przeze mnie wcześniej iPhone’a 7 Plus. Przy czym nie poddawałem urządzenia jakimś nadzwyczaj wymyślnym testom, by prześwietlić ogniwo na wskroś.

Podsumowanie

Flagowiec z tego roku, to z pewnością inny iPhone. Zarówno konstrukcyjnie jak i w kontekście oprogramowania, które wymaga zmiany pewnych przyzwyczajeń w obsłudze. Jak wspomniałem jednak wcześniej w trakcie tych blisko 14 dni spędzonych z iPhone’m X pojawiały się skrajne emocje, a więc również takie mniej optymistyczne. Te spisane wyżej, to słodycz sama w sobie.

W pewnym momencie jednak zacząłem zastanawiać się, czy wydatek blisko 5000 zł za najtańszą wersję smartfona z Cupertino jaki uszczuplił mój budżet nie powinien dostarczyć mi czegoś więcej. Znakomity design to jedno ale czuję niedosyt w kwestii funkcji oprogramowania, które dedykowane są temu modelowi urządzenia. Chciałbym trochę więcej aniżeli Animoji, ulepszona kamera, Face ID i nowe gesty systemowe. Czegoś co także pod kątem oprogramowania zrekompensowałoby pustkę na koncie i gorzki żal finansisty w duszy.

Na szczęście Jonathan Ive w jednym z wywiadów przyznał, że iPhone X funkcjonalnie będzie ewoluował wraz z przyszłym oprogramowaniem zyskując tylko jemu dedykowane funkcje. Ufając tym słowom i jednocześnie dając kredyt zaufania Apple mogę polecić to nadzwyczajne urządzenie. Odpowiadając na pytanie zadane kilkadziesiąt zdań wyżej – tak, kupiłbym iPhone’a X nawet mając możliwość testowania go przed podjęciem decyzji. To świetny smartfon, którego jedyną, choć poważną wadą jest niestety zaporowa cena. Tak, czy siak jeśli masz pieniądze, a zastanawiasz się nad zakupem, to powiem jedno – nie ma nad czym dumać.

 

iPhone X – oczami użytkownika modelu Plus. Recenzja bez technologicznego negliżu. Szczere przemyślenia

Zalety Wady

Zalety

  • Jakość wykonania
  • Ergonomiczne gabaryty
  • Design
  • Duży, czytelny ekran
  • Nowe gesty w systemie iOS
  • Wygoda użytkowania Face ID

Wady

  • Cena
Oceny
  • Jakość wykonania
  • Wzornictwo
  • Cena
Krzysztof Rozengarten Jestem tu, bo lubię :-)