Recenzja: iHealth Wave – monitor aktywności w kusząco niskiej cenie. Ale czy warto się nim zainteresować?

Recenzja: iHealth Wave – monitor aktywności w kusząco niskiej cenie. Ale czy warto się nim zainteresować?

Recenzja: iHealth Wave – monitor aktywności w kusząco niskiej cenie. Ale czy warto się nim zainteresować?

0

Inteligentne zegarki i monitory aktywności póki co mają się dobrze na rynku, co widać też we wciąż debiutujących nowych gadżetach tego typu, pochodzących często od mało znanych, nikomu nic nie mówiących producentów. Zainteresowanie jak nie trend na prowadzenie aktywnego, zdrowego trybu życia widać też na ulicach miast, gdzie pełno jest osób uprawiających rekreacyjnie jakąś dziedzinę sportu.

Zapewne ten fakt postanowiło wykorzystać wiele firm oferując w swoim portfolio produkty od opasek fitness do zaawansowanych technologicznie smartwatchy. Te ostatnie jednak wiążą się z dość wysokim wydatkiem jak na naręczne przedłużenie możliwości smartfona. Większość bowiem urządzeń tego typu do pełni funkcjonalności wciąż potrzebuje stałego połączenia Bluetooth z telefonem. To często dyskwalifikuje zakup takiego produktu przez użytkownika traktującego sport profesjonalnie, a w szczególności takie dziedziny jak bieganie, czy pływanie, gdzie smartfon jest piątym kołem u wozu

Pozostają zatem różnej maści, o wiele tańsze opaski oraz monitory aktywności fizycznej, które choć mniej zaawansowane technologicznie spełnią swoje zadanie podczas treningu. Jednym z takich gadżetów jest iHealth Wave, który miałem zaszczyt testować. Produkt zza oceanu jest czymś bardziej rozbudowanym od tradycyjnych opasek fitness lecz znacznie prostszym narzędziem niż wspomniane smartwatche. Wizualnie też bliżej mu do zegarka niż paska na nadgarstek z małym ekranem LCD.

Pudełko i pierwsze wrażenia

Producent nie rozpieszcza nabywcy bogatym zestawem sprzedażowym. Wewnątrz kartonowego pudełka panuje wojskowa dyscyplina i przybory można by napisać standardowego użytku, czyli produkt sprzedaży, dodatkowy, gumowy pasek oraz przewód ze specjalnym zakończeniem do ładowania baterii monitora iHealth.

Tu już jednak muszę ponarzekać. Nie wiadomo dlaczego, może w ramach cięcia kosztów, firma zaopatrzyła urządzenie w przewód zasilający o długości tak minimalistycznej, że słynąca z prostoty i minimalizmu właśnie Ikea może się schować. Oczywiście nie muszę pisać ile gimnastyki wymagać będzie podłączenie monitora aktywności do prądu z tak oszczędnym przewodem.

Sam zegarek, czy bardziej monitor aktywności wykonano z plastiku wykończonego tworzywem gumowym. Posiada on okrągłą kopertę o średnicy uniwersalnego rozmiaru, to jest 37 mm. Na męskim nadgarstku wygląda on jednak nieco dziecinnie, a do tego jest dość płaski, co potęguje niniejsze wrażenie.

Gumowe paski (jak pisałem w zestawie znajdują się dwa) posiadają od wewnętrznej strony specjalne wyżłobienie, które spełnia rolę wentylacyjną i zapobiega, przynajmniej w teorii, poceniu się skóry. Niestety praktyka szybko weryfikuje powyższe na niekorzyść zestawu. Koperta zamknięta jest od góry monochromatycznym, dotykowym (bez wsparcia dla technologii multitouch) ekranem LCD wyświetlającym podstawowe informacje z wiązane z aktywnością użytkownika.

Producent promuje ten sprzęt jako dedykowany osobom uwielbiającym pływać, także wyczynowo. Nie dziwi zatem, że sprzęt może poszczycić się wodoodpornością na poziomie 3 atm. Niby nie jest to dużo ale do kąpieli w morzu i wyczynów na basenie wystarczy.

Praktyka i ja już podziękuję

Jakość niskich lotów

Mam zastrzeżenia co do jakości wykonania całości, która kojarzy mi się z tandetnymi zegarkami z bazaru mieszczącego się w turystycznej mieścinie nad morzem. Oczywiście zachowam zdrowy rozsądek i na tym marudzeniu w tym jednak tylko miejscu poprzestanę, wszak jakość podyktowana jest w sporym zakresie ceną bliską 300 zł jaką życzy sobie za gadżet producent.

Bo aplikacja jest potrzebna

Do pełni szczęścia jak to już bywa potrzebna jest jeszcze darmowa aplikacja dla smartfona o nazwie MyVitals, którą mogą pobrać na swoje smartfony zarówno użytkownicy systemu iOS jak i Android. Monitor aktywności łączy się z telefonem przez standard Bluetooth 4.0 ale nie jest od niego tak bardzo zależny jak choćby Apple Watch.

Do wody nie musisz wchodzić, by popływać

Kochającym wodę oddano do użytku funkcję rozpoznającą trzy style pływackie: kraul, klasyczny i grzbietowy. W każdym z nich iHealth Wave zarejestruje ogólny czas pływania, ilość spalonych kalorii, czy ilość ruchów wykonanych ręką podczas pływania w rozumieniu ogólnym trwania treningu i w przedziale minutowym. Na ekranie urządzenia znajdziemy też dane dotyczące ilości osiągniętych celów jeśli te ustawimy sobie wcześniej w dedykowanej aplikacji. Co ciekawe nie trzeba w ogóle się moczyć w basenie, morzu, czy jakimkolwiek innym zbiorniku wodnym. Wave mimo tego, że rozpoznaje style pływackie nie rozpoznaje jednak podstaw, czyli tego, czy w ogóle pływamy. Monitoring tej aktywności uaktywnia się nawet w momencie, w którym zwyczajnie pomachamy ręką w powietrzu. Jakiś obłęd.

Na szczęście z gadżetu skorzystają nie tylko fani pływania, bowiem urządzenie wspiera też aktywność ruchową na lądzie. Zmierzy ilość kroków, dane te wzbogaci informacjami o spalonych kaloriach, czy przebytym dystansie, a wyniki w formie cyfrowej i graficznej obejrzeć potem można na ekranie wspomnianej aplikacji. O dziwo charakteryzującej się czytelnym i ładnym interfejsem.

Wave zadba o sen i obudzi cię

Funkcjami dodanymi do gadżetu jest opcja monitorowania snu mająca polegać na tym, iż sprzęt sam oceni kiedy najlepiej wybudzić użytkownika. Zrobi to w okolicach ustawionej wcześniej godziny jednak w zdrowym jak twierdzi medycyna momencie przechodzenia użytkownika z fazy snu głębokiego do lekkiego.

Przyznam szczerze, że nie ufam takiemu rozwiązaniu, kuleje ono nawet w urządzeniach za ponad dwa tysiące złotych i należy je traktować raczej jako swego rodzaju ciekawostkę, ot taki dodatek. Funkcja budzika zaś sprawuje się jak powinna i tu nic zarzucić nie mogę, choć zdziwiłbym się okrutnie gdyby i tu czegoś nie dopięto na ostatni guzik.

Podsumowanie

Ciężko mi o słowa inne niż krytyczne, bowiem produkt reklamowany jako monitor aktywności dla osób pływających jest w pewnym sensie bublem nie spełniającym jak należy swojej roli. Doliczając do tego przeciętną jakość wykonania, czy przymusowy fitness w próbie podłączenia urządzenia do zasilania zastanowiłbym się dwa razy, czy 300 wspomnianych złotych nie spożytkować jednak inaczej. Szukam choć jednego pozytywu także w świetle przekłamań i rozbieżności w przebytym dystansie na lądzie kiedy to Apple Watch wskazywał całkiem inne wartości niż bohater tego wpisu. Pokuszę się o stwierdzenie, że iHealth Wave może być produktem kierowanym do osób rozpoczynających swoją przygodę z aktywnością fizyczną i szuka taniego wprowadzenia, gadżetu, który jeśli się sprawdzi w praktyce zostanie zastąpiony czymś dokładniejszym i droższym. Przykro mia ale nie potrafię znaleźć innego argumentu nakłaniającego do zakupu. Oczywiście gadżet pełni też rolę zwykłego zegarka. Także gdybyście szukali tego ostatniego to…

 

iHealth Wave – monitor aktywności w kusząco niskiej cenie. Ale czy warto się nim zainteresować?

Zalety Wady

Zalety

  • Niska waga i atrakcyjna cena
  • Design dedykowanej aplikacji

Wady

  • Jakość wykonania
  • Nieprecyzyjne pomiary dystansu
  • Wadliwie działający tryb dla pływających
  • Zbyt krótki kabel zasilający
Oceny
  • Jakość wykonania
  • Funkcjonalność 
  • Cena
Krzysztof Rozengarten Jestem tu, bo lubię :-)