Recenzja Yeedi Vac Station – autonomiczny odkurzacz na jaki czekałem, a jego niska cena to żart!

Recenzja Yeedi Vac Station – autonomiczny odkurzacz na jaki czekałem, a jego niska cena to żart!

Recenzja Yeedi Vac Station – autonomiczny odkurzacz na jaki czekałem, a jego niska cena to żart!

0

Autonomiczny robot sprzątający Yeedi Vac Station, to najnowsza propozycja tego producenta. Model aktualnie najwyższy, najbardziej zaawansowany, najbardziej funkcjonalny i najbardziej inteligentny ze wszystkich odkurzaczy Yeedi jakie do tej pory powstały. Przy tym na tle konkurencji atrakcyjny cenowo, a nawet mógłbym się pokusić o ocenę, że bezkonkurencyjny.

Kiedyś poszukując autonomicznego odkurzacza do domu było dużo łatwiej. Rynkiem tym zajmowały się w zasadzie dwie wiodące marki, w tym tylko jedna oferowała model ze stacją dokującą potrafiącą opróżnić niewielki pojemnik robota, aby ten mógł dokończyć sprzątanie. Dziś producentów robotów-odkurzaczy jest bardzo wiele, a marek oferujących w zasadzie ten sam model tylko pod swoim brandem jeszcze więcej. Niestety, w większości są to urządzenia sprzątające, która działają bardzo losowo, pałętając się bez ładu i składu po pomieszczeniach przy okazji jak im się uda, to coś tam zbierając z powierzchni podłogi. Yeedi Vac Station, to urządzenie kolejnej generacji robotów sprzątających. Potrafiące analizować i odnajdywać się w przestrzeni domu, rozpoznając jego pomieszczenia i powierzchnie, a także znajdujące się w nim przeszkody, miejsca do ominięcia oraz niebezpieczna dla urządzenia pozycje jakimi są na przykład schody.

Odkurzacz Yeedi Vac Station potrafi to wszystko. Przy tym dysponuje praktyczną stacją dokującą, która wyposażona została w system opróżniania odkurzacza po powrocie do stacji. Pojemnik posiada wymienny worek na nieczystości.

Co znajdziemy w zestawie z Yeedi Vac Station? 

W pokaźnych rozmiarów kartonie znajdziemy kilka mniejszych. W każdym z tych mniejszych znajduje się poszczególny element zestawu bądź akcesoria do niego.

W opakowaniu, nazwijmy je numer 1, znajduje się nasz robot sprzątający. Na pierwszy rzut oka wygląda on bardzo podobnie do robota Yeedi K650, który testowałem jakiś czas temu. Biały z ciemnymi wstawkami, wykonany z bardzo dobre jakości tworzywa sztucznego, sprawia dobre pierwsze wrażenie.

Jednak względem tamtej konstrukcji, to co już na pierwszy rzut oka go różni, to widoczna niemal w centralnej części całkiem spora kamera.

Kamera służy do mapowania powierzchni korzystając z technologii mapowania przestrzeni AR 3D Visual SLAM. Pomaga robotowi uczyć się naszych pomieszczeń, rozpoznawać przeszkody oraz analizować całość do zoptymalizowania kursu po którym będzie się poruszał. Rozpoznaje tez ściany dzielące pomieszczenia, dzięki czemu podczas mapowania dokładnie wie, że mija pomieszczenie i opisuje je w aplikacji jako osobną strefę do wysprzątania.

Obok kamery znajdziemy przycisk. Pozwala on rozpocząć sprzątanie bez sięgania po telefon. Za jego pomocą można również je zatrzymać oraz wznowić – na przykład gdy jakiś element odkurzacza ulegnie zablokowania z powodu zaplątania się przypadkowego przedmiotu (mnie zaplątał się jakiś stary kabel znaleziony gdzieś pod łóżkiem). Nie jest to jednak przycisk uruchamiający czy całkowicie wyłączający odkurzacz.

Ten znajdziemy pod pokrywą, którą wystarczy unieść, aby dostać się do przycisku zasilania, ale również przycisku parowania z nasza siecią WiFi znajdującego się tuż obok.

Również pojemnik na nieczystości możemy wyjąć właśnie po podniesieniu tej pokrywy, niczym maski w samochodzie.

Jednak dzięki wspomnianej stacji automatycznie usuwającej nieczystości z pojemnika w odkurzaczu, raczej będziemy tam zaglądać bardzo rzadko, szukając czegoś, co przez przypadek odkurzacz wciągnął czy raz na jakiś czas wymieniając filtr HEPA.

Pod „maską” odnajdziemy także zamocowane narzędzie do usuwania włosów wkręconych w szczotkę główną czy czyszczenia elementów mechanicznych osadzonych zanieczyszczeń.

Niestety, odkurzacz choć bardzo dobrze radzi sobie ze sprzątaniem pomieszczeń, to mimo iż inteligentny i autonomiczny, sam wysprzątać się jeszcze nie potrafi i czasem będziemy musieli jego konserwacją zająć się sami ;-).

Z boku odkurzacza znajduje się przezroczysty element. Jest to pojemnik na wodę, która za pomocą elementu mopującego pozwala podczas odkurzanie przetrzeć na mokro naszą podłogę. Jest to rozwiązanie znane także z modelu K650, który już tu wspominałem i przyznam szczerze, o ile odkurzanie to dla mnie świetna sprawa w takim robocie, to jakoś mopowanie do mnie nie przemawia. I to pomimo, że odkurzacz potrafi rozpoznać na przykład dywan, na który wjeżdża i wtedy automatycznie przestaje mopować, aby nam go nie zalać.

Mimo to, jakość mopowania pozostawia trochę do życzenia. Daje radę przetrzeć w miarę świeże i jeszcze mokre zanieczyszczenia powierzchni, brudne i zaschnięte jednak pozostają i trzeba poprawiać ręcznie.

Spód odkrywa przed nami cały oręż odkurzacza w walce z brudem. Jest więc obracająca się włosowo-gumowa szczotka nazwana przez producenta szczotką główna oraz jedna miotełka, którą musimy zainstalować po wyjęciu jej z opakowania z akcesoriami.

Sam system szczotki został genialnie przemyślany, ponieważ szczotkę nie tylko możemy zdemontować z odkurzacza, aby w miarę łatwo pozbyć się z niej wkręconych w nią nieczystości (włosy!), ale dodatkowo ją samą rozłożyć na części pierwsze, łącznie z wysunięciem gum i włosów ze szczotki.

Takie rozwiązanie gwarantuje bardzo łatwą konserwację i szybkie przygotowanie odkurzacza do dalszej pracy.

Yeedi Vac System posiada bardzo duże, gumowe koła, które są wysoko amortyzowane. Dzięki temu potrafi wjechać na każdą powierzchnie, także na gruby dywan. Mało tego bez problemu radzi sobie z pokonywaniem przeszkód w postaci listew czy nawet wysokich progów.

Optyczny czujnik ruchu oraz ultrasoniczny czujnik powierzchni badają powierzchnię po której porusza się robot. Rozpoznają rodzaj podłogi czy też dywan, a także rozpoznają miejsca niebezpieczne, jak stopień schodów. Dzięki temu, jeżeli mieszkasz w piętrowym domu, podczas sprzątania robot nie spadnie po schodach i nie uszkodzi się. Czujniki biorą również aktywną rolę w budowaniu mapy pomieszczeń robota.

Pozostałe elementy zestawu do przede wszystkim wspomniana stacja dokująca. Jest dość sporych rozmiarów, choć widziałem również znacznie większe.

Wspominam o tym celowo, ponieważ w naszych domach najczęściej jednak brakuje wolnej powierzchni i już nawet przy Yeedi K650, gdzie stacja była mała i tak trzeba było wygospodarować sporo wolnej powierzchni na odkurzacz, bez której ten miał problem z samodzielnym dokowaniem po zakończeniu odkurzania.

Trzeba przyznać, że umiejętność odnajdowania się w przestrzeni robota Yeedi Vac System jest tak sprawna, że powrót do stacji dla tego urządzenia nie stanowi żadnego problemu. Nie miałem ani jednej sytuacji, aby odkurzacz się zgubił i nie potrafił wrócić do stacji w celu jego opróżnienia czy po prostu na ładowanie po skończonej sesji sprzątania. Jednak sama stacja wymaga sporej przestrzeni z racji nie tylko rozmiarów, ale także przestrzeni wokół niej, aby odkurzacz mógł poprawnie wykonać manewr powrotu i wjazdu na stację.

Stacja składa się z trzech dużych elementów. Podstawy głównej w kolorze białym, co niestety nie było najlepszym pomysłem.

Brudne koła robota bardzo szybko brudzą podstawę i trzeba ją po każdym sprzątaniu myć, bo gdy nie ma na niej robota, to wygląda nieestetycznie. Drugi element, ten półtransparentny, to podjazd do podstawy stacji, dzięki której zapewne dużo łatwiej jest się wgramolić robotowi na podstawę.

Trzecim, jest kolumna z pojemnikiem na nieczystości.

Kolumna jest wielkości niedużego śmietnika z pokrywą otwieraną na nacisk. Pod pokrywą znajduje się dedykowany urządzeniu worek na nieczystości.

W zestawie znajdziemy dwa takie worki. Są to worki jednorazowego użytku o pojemności 2.5L. Przy codziennym sprzątaniu i opróżnieniu robota powinny się zapełnić nie szybciej niż po 30 dniach.

Mają taką wygodną klapkę, po przesunięciu której blokujemy otwór worka, a następnie możemy go usunąć z pojemnika bez obawy, że coś nam się z niego wysypie przy wyciąganiu. Praktyczne i czyste rozwiązanie.

Kolejnym praktycznym rozwiązaniem jest przewód zasilający stację w kształcie litery L, dzięki czemu mimo podpięcia sztywnego przewodu zasilania, bez problemu możemy stację dosunąć do ściany. Sam przewód jest dość długi, ale jeżeli aż tak długiego nie potrzebujemy, to producent pomyślał o uchwycie pozwalającym na jego nawinięcie. Duży plus za przewidzenie takiej potrzeby.

Stację skręcamy samodzielnie za pomocą dołączonego do zestawu śrubokręta i wkrętów. Nie stanowi to żadnego wyzwania dla nas. Odpowiednie narzędzie jest w opakowaniu, nie musimy więc posiadać własnego. Po chwili całość jest gotowa do użycia.

Pierwsze uruchomienie Yeedi Vac Station 

Przed pierwszym uruchomieniem należy w pełni naładować wbudowany akumulator odkurzacza. Ma on pojemność aż 5200mAh i dlatego trwa to dość długo, bo około 6 godzin. Do skonfigurowania i zarządzania funkcjami robota będziemy potrzebowali aplikacji Yeedi, która jest dostępna dla urządzeń z iOS oraz Androidem.

Aplikacja posiada wiele języków, ale póki co nie doczekała się polskiej lokalizacji. Dlatego musimy obsługiwać robota w języku angielskim (bądź innym, który znamy).  Komunikatów i podpowiedzi w aplikacji jest dość sporo, dlatego szkoda, że producent jeszcze nie zdecydował się stworzyć polskiej wersji językowej. Tym bardziej, że sam odkurzacz wydaje z siebie głosowe komunikaty i wielu osobom dużo łatwiej byłoby z niego skorzystać mogąc go zrozumieć w naszym ojczystym języku.

Konfiguracja wymaga od nas posiadania domowej sieci WiFi. Następnie podczas dodawania naszego urządzenia do aplikacji, będziemy musieli zeskanować kamerą odkurzacza kod wyświetlony na ekranie naszego telefonu w tejże aplikacji.

Całość działa bardzo intuicyjnie i nawet z bardzo podstawową znajomością języka obcego powinniśmy dać sobie radę.

Zaczynamy sprzątanie za pomocą Yeedi Vac Station

Pierwszym działaniem odkurzacza powinno być zmapowanie naszego domu. Należy przed tym ustawić wszystkie meble krzesła i inne przeszkody tak, jak zawsze są rozstawione i nie ruszać ich podczas mapowania. Należy również usunąć z podłogi wszelkie losowe przeszkody, ponieważ jeżeli odkurzacz się na nie natknie podczas mapowania, to w przyszłości będzie te miejsca omijał już zawsze, nawet gdy usuniemy pozostawione w tym miejscy buty, zabawkę czy cokolwiek innego.

 

Oczywiście możecie nie mapować najpierw pomieszczenia tylko od razu użyć trybu auto dla sprzątania. Odkurzacz podczas pracy i tak będzie uczył się pomieszczeń i je mapował.

Natomiast warto to zrobić, ponieważ po zmapowaniu całości, możecie następnie zaznaczyć na mapie swoich pomieszczeń strefy, które odkurzacz ma omijać – miejsce zabawy klockami dziecka, nietypowy dywan, którego nie chcecie odkurzać lub po prostu jakieś pomieszczenie, którego nie chcecie sprzątać tym urządzeniem.

Będzie to także niezbędne jeżeli zdecydujecie się na używanie funkcji mopowania. Oznaczenie stref gdzie odkurzacz ma nie wjeżdżać z lejącą się spod niego wodą jest konieczne, aby uniknąć zniszczeń i spowodowanych nimi strat.

Podstawowym trybem sprzątania jest ten nazwany AUTO czyli automatyczny. W jego przypadku odkurzacz podróżuje po całym naszym mieszkaniu (z wyłączeniem stref, które zakazaliśmy mu odwiedzać) i dokonuje sprzątania każdego zakamarka.

Jeżeli mamy zmapowane pomieszczenia, aktywne będą także dwa pozostałe tryby. Pierwszy to AREA. Pozwala na wybranie pomieszczenia, a w zasadzie strefy do sprzątnięcia. Możemy wybrać konkretny pokój, który podczas mapowania został wykryty jako osobna strefa i tam wysłać robota, który posprząta tylko tę wskazaną strefę.

To bardzo praktyczne, szczególnie jeżeli zaczniemy tworzyć harmonogramy sprzątania. Możemy na przykład zdefiniować sobie częste sprzątanie przedpokoju, gdzie z racji chodzenia w butach potrafi nanieść się piach i zanieczyszczenia, a rzadziej na przykład w salonie czy sypialni. Generalnie dopasowujemy sobie sprzątanie pod własne wymagania i to jest świetne.

Druga opcja to CUSTOM. Opcja ta jest poszerzeniem funkcjonalności AREA. Konkretnie to pozwala wybrać miejsce w danej przestrzeni, które ma zostać posprzątane. Jeżeli nabrudziłeś przy wyspie kuchennej podczas przygotowywania posiłku lub twój pies lub kot nabrudził w okolicy miseczek, wystarczy, że zaznaczysz na ekranie telefonu miejsce, gdzie znajdują się zanieczyszczenia, a robot tam pojedzie i posprząta tylko te miejsce, nie całe pomieszczenie.

Świetna sprawa, której bardzo brakowało w odkurzaczu K650, gdzie mieliśmy wyłącznie tryb SPOT, który wymagał ręcznego postawienia odkurzacza tam gdzie było zabrudzenie, a następnie uruchomienie kolistego poruszania się w celu jego wysprzątania. Tu nic nie musimy robić ręcznie. Wybieramy tylko na telefonie gdzie ma być posprzątane i już.

Jak Yeedi Vac System radzi sobie ze sprzątaniem? 

Zacznijmy może od porównania z wielokrotnie już tu wspominanym Yeedi K650. Tamten model miał dwie miotełki sprzątające oraz dodatkową szczotkę główną w zestawie, dzięki czemu mogliśmy wybrać czy chcemy szczotkę gumową czy z włosiem. W tym modelu mamy tylko jedną miotełkę oraz jedną szczotkę główną, ale hybrydową, która łączy w sobie włosie z gumą.

O ile brak dodatkowej miotełki może być zauważalny i przemawiać na korzyść tańszego modelu K650, o tyle szczotka hybrydowa w połączeniu z wysoką mocą zasysania do nawet 3000Pa (max 2000 Pa przy K650), stawia model Yeedi Vac System na pozycji zwycięzcy.

Urządzenie pozwala wybrać jeden z trzech poziomów mocy ssania. Możemy wybierać między 600/1500, a wspomnianym 3000 Pa. Największa moc ssania oczywiście dużo szybciej drenuje baterię, a także sprawia, że odkurzacz jest głośny (około 60 dB). Jako, że nie mam dywanów, korzystam z trybu 1500 Pa, który nazwany jest tutaj Max. Głośność jest na akceptowalnym poziomie, a siła ciągu zdecydowanie wystarcza do zebrania nie tylko kurzu, ale również dużo cięższych zanieczyszczeń.

Podczas testowania rozsypałem na podłodze sól, fusy po kawie, herbatę liściastą, a nawet granolę, a więc różne sypkie produkty o różnej wielkości, masie czy wilgotności. Odkurzacz K650 z dwiema miotełkami potrafił za jednym przejazdem przez taki tor przeszkód wprowadzić pod siebie do głównej szczotki więcej zanieczyszczeń, co też sprawia, że miejscowego zabrudzenia potrafił pozbyć się szybciej.

Vac System przejechał po brudnej powierzchni kilka razy, zanim pozbył się całości, ale tu chcę zaznaczyć słowo „pozbył się”, jako wciągnął do wnętrza i pozostawił powierzchnię czystą. W przypadku dwumiotełkowego modelu, miotełki potrafiły wystrzelić zanieczyszczenie także poza odkurzacz, a nie tylko pod siebie, co też powodowało zwiększenie przestrzeni zabrudzenia. Jedna miotełka zwiększa dokładność. Jednak w konsekwencji oba urządzenia posprzątały równie dobrze, tylko na swój indywidualny sposób.

Natomiast Yeedi Vac System wymiata za sprawą swojej technologii SLAM, która pozwala mu „wiedzieć”, gdzie już posprzątał, a które części powierzchni ominął. Dzięki temu jest bardzo dokładny, a jego sprzątanie nie polega na losowym przemieszczaniu się, a na algorytmie uczenia, analizowania i realizowania działania w możliwie najlepszy sposób.

Dodatkowo odkurzacz ma jedną bardzo ważną funkcjonalność – w razie zapełnienia pojemnika na zanieczyszczenia o pojemności 450 ml, potrafi wrócić do stacji dokującej, zostawić w niej cały brud i powrócić do sprzątania, aby je dokończyć.

Nie zabraknie mu także do tego prądu. Robota wyposażono w potężny akumulator o pojemności 5200mAh. To ponad dwukrotnie więcej niż miał go K650. Taka pojemność pozwala do wysprzątania do 300m2 mieszkania lub 200 minut pracy, choć jest to wartość raczej przy korzystaniu z trybu 600Pa. Podczas sprzątania przez 1h i 8 minut u mnie w trybie 1500Pa, bateria spadła o połowę, nim odkurzacz zawitał do stacji dokującej po jego zakończeniu.

Odkurzacz jest też niższy niż K650. Jego wysokość na kołach to 7.7cm, a to sprawia, że zmieści się pod większość mebli. U mnie na przykład K650 nie mieścił się pod narożnik. Yeedi Vac System z powodzeniem wjeżdża pod niego i sprząta, by po zakończeniu z powodzeniem i bez problemu z niego wyjechać.

Podsumowując

Testowanie tego produktu bardzo jasno pokazało mi wszystkie jego zalety. Natomiast nie bardzo chciało ujawnić wady. Bardzo dużą zaletą, a której nie lubię wskazywać jest cena. Jednak to nie ona sprawia, że warto te urządzenie wybrać, bo są ludzie, którzy zdecydowaliby się na ten model niezależnie od tego czy kosztowałby 700 czy 1000 dolarów. Jednak informacja, że można go nabyć za kwotę 500 dolarów sprawia, że tym bardziej wzbudza on zainteresowanie.

Za tę niewysoką kwotę, biorąc pod uwagę nie tylko wysoką jakość odkurzacza, który może się pochwalić nad wyraz wydajną baterią, systemem mapowania przestrzeni opartym na VISUAL SLAM (The Simultaneous Localization and Mapping), dużą mocą ssania do 3000Pa oraz sterowaniem ze smartfona, dodatkowo otrzymujecie praktyczną stację dokująca z pojemnikiem na nieczystości. Odkurzacz jest bardzo dokładny, miotełka choć nie będę ukrywał, że w mojej ocenie mogłaby być dłuższa o 3-5 centymetrów i tak robi spoko robotę, wymiatając zabrudzenia także z krawędzi przy ścianach czy narożnikach.

Odkurzaczem możemy sterować spoza domu za pomocą aplikacji, a także za pomocą asystentów głosowych Amazon oraz Google. Niestety brakuje Siri.  Podsumowując, oczywiście mógłbym na siłę szukać wad tego robota, ale byłoby nieuczciwe względem tego produktu. On jest po prostu bardzo dobry, a przy niskiej cenie jaką musimy za niego zapłacić, w zasadzie bezkonkurencyjny.

Urządzenie do recenzji wypożyczył producent, marka Yeedi

AppleMobile.pl POLECA ten produkt

Recenzja Yeedi Vac Station – autonomiczny odkurzacz na jaki czekałem, a jego niska cena to żart!

5/5 - (21 votes)
Zalety Wady

Zalety

  • Bardzo pojemna i wydajna bateria
  • System mapowania pomieszczeń SLAM
  • Potrafi lokalizować się w przestrzeni
  • Duża moc 3000 Pa
  • Stacja dokująca z pojemnikiem na nieczystości
  • Automatyczne opróżnianie
  • Możliwość mopowania
  • Sam wraca do stacji, doładowuje się i powraca do sprzątania
  • Atrakcyjna cena

Wady

  • Brak polskiej wersji językowej
Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.

SKOMENTUJ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *