Recenzja JBL Pulse 4 – rozświetlony głośnik w nowym wydaniu!

Recenzja JBL Pulse 4 – rozświetlony głośnik w nowym wydaniu!

Recenzja JBL Pulse 4 – rozświetlony głośnik w nowym wydaniu!

136
0

Kosztuje ponad 1000 zł, ma wbudowany tylko jeden przetwornik, ale świeci za to jeszcze lepiej niż poprzednicy! Tak w skrócie można opisać nową wersję kolorowego głośnika od JBL.

JBL na tegorocznych targach IFA, na których miałem przyjemność być, zaprezentował kilka nowości. Jedną z nich jest właśnie JBL Pulse 4, który ze względu na swój świetlisty charakter otrzymał swoje dedykowane pomieszczenie. Nic dziwnego, bowiem to właśnie światełka są cechą rozpoznawczą wszystkich głośników z serii Pulse. Wersja czwarta poszła w eksponowanie światłem jeszcze mocniej i jeszcze bardziej intensywnie.

Zawartość opakowania – w końcu jest usb-c!

Zacznijmy jednak od opakowania w jakim przychodzi do nas najnowszy Pulse. Ładne pudełko z grafikami i opisami to standardowa polityka pomarańczowych (JBL). Nie ukrywam, że jakość pakunku od tejże firmy jest zawsze na najwyższym poziomie, co ewidentnie przekłada się na odbiór samego urządzenie – ma się wrażenie od samego początku, że obcuje się z czymś, do czego faktycznie ktoś się mocno przyłożył. Wewnątrz oprócz papierologii i samego głośnika, znajdziemy przewód – uwaga – w końcu USB-C!

Jakość wykonania i budowa głośnika, która znacząco różni się od poprzednika.

Głośnik względem swojego poprzednika nabrał wagi i lekko urósł. Budowa urządzenia znacząco się zmieniła, dzięki czemu większa część urządzenia emituje kolory. Sprzęt waży 1260 g, co faktycznie jest wyczuwalne w momencie użytkowania. Cały głośnik to na pierwszy rzut oka spory, szklany walec. Jak się jednak okazał – to nie szkło, tylko plastik, a naprawdę sporo czasu zajęło mi dojście do tego, z czego zostało to wykonane. Mimo wszystko jest to jednak zaleta – w momencie upadku, szkło pękłoby w drobny mak, co innego w przypadku plastiku, który powinien lepiej sobie poradzić z takimi przeciwnościami losu.

To z czego znane są głośnik od pomarańczowych to legendarna już wodoodporność, która umożliwia topienie głośników, bez nerwów, że stanie się z nimi coś niechcianego. I tak, jak w przypadku pozostałych głośników – sprawdziłem ową wodoszczelność i jak najbardziej potwierdzam, że wszystko jest szczelne i bez nerwów możemy go umieszczać w wodzie.

via GIPHY

Na górnej części umieszczona została membrana i aluminiowa kratka. Podobnego rozwiązania nie było jeszcze w żadnym innym głośniku tej marki, także jest to dosyć spora zmiana względem poprzednich modeli. Tym samym, górna część jest miejscem, na którym umieszczono wszystkie klawisze służące do obsługi głośnika. Znajdziemy tu klawisze: włączania i wyłączania, bluetooth, zmiany głośności, pauzowania, zmiany efektu świecenia i klawisz służący do łączenia się z innymi głośnikami JBL. Zabrakło złącza AUX, jednak moim zdaniem – czas najwyższy przyzwyczajać swoich klientów do bezprzewodowych technologii.

Dolna krawędź Pulse’a 4 chyba najbardziej przypomina klasyczne głośniki od JBL. Znajdziemy tu rezonującą w rytm muzyki membranę pasywną, do której firma przyzwyczajała nas w swoich produktach od wielu lat. Posiada ona na sobie znany z innych modeli „wykrzyknik”. Będąc już przy samej membranie pasywnej to muszę ponarzekać na fakt, że jest ona bardzo mała –  jak mnie pamięć nie myli, to jest ona najmniejsza ze wszystkich urządzeń tej firmy, albo taka jak w małym Flipie. Przekłada się to na mniejszą ilość basu, co niestety słychać. W dolnej części umieszczono złącze usb-c i pasek ledowy, który wyświetla poziom naładowanej baterii – wygląda to super i taka zmiana jest jak najbardziej na plus.

Jakość dźwięku – redukcja basów, ale poprawa wysokich tonów na maksymalnym poziomie głośności.

JBL od jakiegoś czasu zmienia trochę swoją politykę tworzenia produktów, a bardziej samego brzmienia. Wszyscy kojarzą tą markę przede wszystkim ze stawianiem wszystkich kart na doznania płynące z basów. To się zmienia i JBL pracuje w swoich produktach nad jak najlepszymi wysokimi tonami. To widać, słychać i czuć. Wysokie tony ewidentnie poprawiły się względem poprzedników i nie mam na myśli tylko modeli z serii Pulse , jednak uważam, że nie powinno się to odbywać kosztem zmniejszenia basów, a przynajmniej nie w głośniku, który kosztuje tysiaka!

Przejdźmy teraz to przyjemniejszej strony – kolorków. Jest lepiej, jaśniej i wygląda to wszystko jeszcze bardziej efektownie, mimo iż sama ilość efektów, jakie przygotował dla nas producent, nie zmieniła się względem poprzednika. Wszystko za sprawą triku, którzy wykonali projektanci. Otóż najlepiej to przekazać na przykładzie matrioszki (znanej chyba wszystkim) – tutaj mamy tak jakby dwie takie kukiełki, które są przeźroczyste. W tej mniejszej umieszczone zostały ledy, a ta większa tworzy ten cały ciekawy efekt „zamkniętego wewnątrz światła”.

We wcześniejszym etapie recenzji napisałem kilka słów na temat dźwięku, jaki wydobywa się z najnowszego „świecidełka” od JBL. Wewnątrz odbudowy, producent zastosował tylko jeden przetwornik. Głośnik ma moc 20 W RMS. Wyżej napisałem także, że JBL od jakiegoś czasu zaczyna skupiać się w swoich produktach na jakości wysokich tonów. Tym samym, firma zaczęła redukować ilość przetworników, skupiając się tym samym na poprawie dźwięku. Jednak – czy faktycznie to jest „poprawa”? Tak, ale kosztem basów – oczywiście, nie mówię o wszystkich głośnikach od JBL, ponieważ jest jeszcze seria „partybox”, która oferuje potężny bass.

Moim zdaniem dźwięk „starych jbl’ów” był bardzo dobry i była to szczególnie zasługa mocnych basów. Nie był to bass typowo „dudniący”, ale bardzo soczysty i przyjemny dla słuchacza. W chwili obecnej sprawa się zmieniła. Ilość basu została zredukowana i główne skrzypce grają tony średnie i wysokie. Oczywiście – nie zrozumcie mnie źle, nie oznacza to, że Pulse 4 jest całkowicie pozbawiony niskich tonów. Są – ale nie tak wyraźne, jak kiedyś. I faktycznie czuć poprawę wysokich tonów, w szczególności na maksymalnym poziomie głośności, gdzie wszystkie partie są bardzo wyraźne i nie występują również żadne przesterowania dźwięku.

Ulepszona bateria względem poprzednika!

Dużą zaletą nowej wersji jest ulepszona bateria i czas pracy na jednym ładowaniu. W chwili obecnej jednorazowy czas pracy wynosi – według oświadczeń producenta – aż 12 h. W moim przypadku, kiedy ustawiłem maksymalną jasność ledów i średni poziom głośności udawało mi się osiągnąć wyniki około 10 – 11 h, co i tak jest wartością bardzo zadowalającą, patrząc przez pryzmat jak mocno potrafią te ledy świecić – latarnia morska przy nich to pikuś 😀

W aplikacji JBL Connect na smartfony, możemy zmieniać efekty świetlne i dostosować je pod siebie – np. zmienić jasność podświetlenia.

Kilka słów na zakończenie…

Nie jest to głośnik dla wszystkich. Kosztuje naprawdę sporo i w tej cenie możemy dorwać lepiej grające głośniki w ofercie JBL. I tu pojawia się „ALE”. To, co go wyróżnia to oczywiście świecący panel – wygląda oryginalnie i robi wrażenie na wszystkich. Pulse 4 jest z pewnością najlepszą wersją świecących głośników od JBL – nie rozkręci on dużej imprezy, ale z pewnością urozmaici ją swoim wyglądem i tym jak potrafi rozjaśnić atmosferę. I tutaj wiadomość dla JBL – cały czas czekam na dostarczenie na test Partybox’a 1000 – nie zawiedźcie mnie!

Recenzja JBL Pulse 4 – rozświetlony głośnik w nowym wydaniu!

(136)

Zalety Wady

Zalety

  • Wysoka jakość wykonania
  • Zastosowanie usb-c
  • Efekty świetlne wyglądają lepiej niż kiedykolwiek wcześniej
  • Wodoszczelność IPX7
  • Jakość dźwięku...

Wady

  • ...ale zbyt wysoka cena
Cezary Pagórek Miłośnik nowinek technologicznych i motoryzacji. Recenzent i dziennikarz technologiczny w serwisie Applemobile.pl. Chcesz się coś dowiedzieć? Pisz śmiało wiadomość prywatną!