Recenzja Philips 55OLED805 – kwintesencja fenomenalnej jakości obrazu! 

Recenzja Philips 55OLED805 – kwintesencja fenomenalnej jakości obrazu! 

1

Recenzja Philips 55OLED805 – kwintesencja fenomenalnej jakości obrazu! 

1

Dobrnęliśmy do takiego momentu w naszym życiu, że śmiało możemy stwierdzić, iż technologicznie wykonaliśmy ogromny przełom. Są na rynku tego typu urządzenia, które trzeba zobaczyć, aby uczciwie przyznać i stwierdzić – „wow, to jest naprawdę coś”. Wiele osób się ze mną zgodzi, że jedną z takich rzeczy, są telewizory OLED, które od kilku lat w świecie telewizorów (i nie tylko) wywołałują ogromne zainteresowanie.

Oczywistą kwestią jest fakt, że już wiele firm posiada w swojej ofercie telewizory z panelami OLED, gdyż technologia jest ogólnodostępna dla wszystkich zainteresowanych producentów. Wszystko więc leży po stronie producenta, aby jak najlepiej wykorzystać otrzymaną technologię i stworzyć produkt, który będzie lepszy niż inne. Philips to firma, która jest jednym z największych producentów telewizorów z panelami OLED i nie tylko. W mojej opinii to właśnie Philips wykorzystuje najlepiej panele OLED, ponieważ w swoich telewizorach wykorzystują autorską technologię „Ambilight”. Jest to system strefowego podświetlenia, który wykorzystywany jest w telewizorach Philipsa od wielu lat – można by powiedzieć, że w tym segmencie mają tyle doświadczenia, co Toyota w przypadku produkcji hybryd.

Era ekranów OLED była jednak w mojej ocenie dla Philips’a przełomowa. W końcu za sprawą technologii wyświetlania obrazu, jaką wykorzystuje matryca OLED (mowa tu o braku podświetlenia, gdyż „każdy piksel świeci swoim światłem), udało się ograniczyć ramki wokół ekranu do minimum. Tym samym efekt, jaki możemy uzyskać dzięki połączeniu dwóch najbardziej widowiskowych technologii, które dostępne są w telewizorach – udało się uzyskać genialny efekt, który jest dodatkowo pogłębiany przez podświetlenie wydobywające się z krawędzi telewizora.

W moje ręce testera trafił Philips z serii 800. Dokładny model to Philips 55OLED805. Telewizor na tyle kompletny, że żal będzie mi się z nim rozstawać po zakończonych testach.

Zacznijmy jednak od początku – co znajdziemy w zestawie?

Telewizor otrzymujemy w kolorowym (niczym sam ambilight) kartonie, który przedstawia nam poprzez grafiki urządzenie, które znajduje się w środku. Rozpakowanie samego telewizora nie należy do zbyt łatwych. Mamy tu do czynienia z bardzo delikatnym urządzeniem. Do wypakowania telewizora niezbędnie będą dwie osoby, gdyż sam proces rozpakowywania nie należy do zbyt intuicyjnych.

W zestawie, oprócz oczywiście samego dania głównego w postaci naszego telewizora, znajdziemy dwie „nóżki” telewizora, które montowane są poprzez dwie śrubki na każdą ze stron. Nie zabrakło również kabla zasilającego w postaci popularnej „ósemki”, a także pilota, któremu należy się osobny wątek.

Pilot – magiczne urządzenie w magicznym wydaniu

Piloty do telewizorów od zawsze kojarzyły mi się z nudnymi, mało estetycznymi „różdżkami” do naszego telewizora, czy też innego urządzania posiadającego owy przedmiot w zestawie. Nie w tym przypadku. Philips stworzył całkowite przeciwieństwo standardowego i nudnego pilota. W końcu został on wykończony szkocką skórą Muirhead, która znajduje się na dolnej części pilota, a także na jego krawędziach. Pilot w dłoniach leży wobec tego kompletnie inaczej, niż jakikolwiek inny pilot, który miałem przyjemność (lub nieprzyjemność) używać.

Kształt samego pilota również jest oryginalny, gdyż przypomina on bowiem pierwsze wersje konsoli PS4, ze względu na ścięte krawędzie. Wygląda to super i na pewno wyróżnia się na tle innych tego typu urządzeń sterujących. Miłym smaczkiem jest także dolna krawędź z napisem Philips, która wykonana została z aluminium. Przyznajcie – firma naprawdę postarała się, aby całość sprawiała wrażenia ekskluzywności.

Najważniejsze jest jednak, aby pilot spełniał swoją główną rolę, czyli pozwalał nam wygodnie sterować funkcjami dostępnymi w telewizorze. Na ten aspekt również nie możemy narzekać, ponieważ pilot posiada podświetlane na biało klawisze, które mają przyjemny skok (tak zwany feeling „wciskania”). Tym samym nie brakuje więc wypustek na pilocie, które w zwykłym pilocie przydają się podczas wieczornych seansów, gdy w pomieszczeniu jest ciemno – tutaj nie ma takich problemów, ponieważ pilot podświetla klawisze na około 2 sekundy, co umożliwia nam precyzyjnie wybrać interesujące nas opcje. Niby szczegół, ale wpływa bardzo pozytywnie na odbiór całości. Na pilocie znajdziemy również skróty do aplikacji Netflix i RakutenTV.

Dzieło sztuki w salonie, czyli o wykonaniu i designie telewizora słów kilka…

Philips 55OLED805 należy do rodziny telewizorów z serii 800, do której należy kilka bliźniaczych modeli. Różnica między nimi polega na doborze innej podstawy i materiałów wykończeniowych. Model, który zdobi mój pokój, wyposażony został w podstawkę działającą na zasadzie dwóch „nóżek”. Sprawia to wrażenie, jakby sam ekran lewitował w powietrzu lub też wyłaniał się z samego stolika, na którym jest umieszczony. Wszystko jest możliwe dzięki znikomym ramkom na krawędziach, a także dzięki samym podstawkom, które tylko podtrzymują telewizor. Wykonane zostały z aluminium i przykręcane są na śruby mocujące – ekran trzyma się bardzo stabilnie i nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek kompromisie w tym temacie – jest stabilnie i jednocześnie elegancko.

Większa część ekranu i „ramki”, które specjalnie daję w cudzysłów, gdyż ich występowanie jest tylko umowne, wykonane zostały z aluminium. Elektronika została przykryta plastikową obudową – zastosowanie takiego materiału to z pewnością nie jest ruch czysto oszczędnościowy, a słuszne podejście do tematu, ponieważ tworzywo sztuczne lepiej rozprowadza ciepło, które generowane jest podczas pracy komponentów. Kable możemy w prosty sposób przysłonić poprzez dołączoną do zestawu „klapkę maskującą”.

Wbudowany system audio 2.1 o mocy 50W!

Telewizory Philips’a wyróżniają się na tle konkurencji nie tylko wyjątkowym ambilightem, który firma praktykuje już od 2002 roku, ale również ciekawymi rozwiązaniami, które znalazły się i w tym modelu. Mamy tutaj do czynienia ze zintegrowanym systemem audio 2.1 o mocy aż 50 W. Inżynierom Philipsa udało się upakować do tak niewielkich rozmiarów obudowy jeszcze (nie bójmy się tego stwierdzenia) soundbara, który jakością dźwięku zawstydzi nie jeden tańszy dedykowany system audio dostępny na rynku.

Konkurencyjne rozwiązania, które posiadają bardzo przeciętnej jakości głośniki, przeważnie zmuszają użytkownika do zakupu zewnętrznego systemu audio. A tu proszę, można powiedzieć, że mamy wszystko w jednym. Wybierając telewizor Philips 55OLED805 otrzymujemy nie tylko perfekcyjny obraz (który omówimy w dalszej części), ale i fenomenalnej jakości dźwięk, który w zupełności wystarcza, aby w dogodnych warunkach obejrzeć film, czy też posłuchać muzyki. Tak, jak wspomniałem na początku – to urządzenie w pełni kompletne, które przyszłemu nabywcy zaoferuje najlepsze możliwe doznania. Ah, chyba Philips musi mi za te wszystkie ciepłe słowa słono zapłacić 😀

OLED, czyli słów kilka o zastosowanej technologii

Myślę, że wielu czytelników miało już styczność z ekranami OLED. W końcu są one powszechnie stosowane nie tylko w telewizorach, ale i telefonach, smartwatchach i wielu innych urządzeniach. Myślę, że każdy posiadacz urządzenia z OLEDem przekonał się na własne oczy, że różnica w owej technologii względem standardowego LCD, jest olbrzymia. Nie mam zamiar omawiać technicznych stron działania ekranu OLED, gdyż nie jest to celem tego artykułu.

Warto jednak wspomnieć pokrótce, że różnica względem ekranu LCD polega na tym, iż każdy piksel w matrycy oledowej świeci swoim światłem i nie wymaga dodatkowego podświetlenia, które konieczne jest w ekranach LCD. Tym samym elektronika jest w stanie wygaszać poszczególne piksele, które nie są aktualnie potrzebne. Reasumując – panel oled jest w stanie wyświetlić prawdziwą czerń, gdyż piksele w tych miejscach po prostu się wygaszają.

Opisywany przeze mnie model wyposażono w 55-calowy ekran OLED o rozdzielczości 4K. Wybierając ten konkretny model możemy liczyć na wiele technologii, takie jak: HDR10+ i Dolby Vision. Oczywiście Philips przygotował wiele autorskich technologii, które zaimplementowane zostały do oprogramowania telewizora. Jednostką sterującą jest autorski procesor P5, który odpowiada za jakość wyświetlanego obrazu.

Cóż można rzec na temat jakości wyświetlanego obrazu? Jest po prostu perfekcyjna! Nie muszę wspominać o tym, że czerń jest naprawdę czarna, a kolory wybitne. Tym czym telewizor może się pochwalić to dużo lepsza jakość niż konkurencja, gdyż procesor P5 wykonuje fenomenalną robotę, aby obraz był realistyczny i dostarczał najlepszych wrażeń.

Niewątpliwą wadą ekranów OLED, jest jasność (szczególnie w trybie SDR). Jeśli mowa o recenzowanym modelu telewizora, tak może się on poszczycić naprawdę wysoką jasnością wynoszącą około 800 nitów, które nie jest wartością stałą. W dzień nie możemy natomiast mówić o żadnym dyskomforcie, jasność jest na tyle odpowiednia, że korzystanie z telewizora jest czystą przyjemnością.

Wbudowany Android to przepustka do świata tysięcy aplikacji!

Tak jak nie jestem zwolennikiem Androida w urządzeniach mobilnych, tak na telewizorze doceniłem jego możliwości. Przede wszystkim Android to rozbudowany system, który daje nam dostęp do setek różnej maści aplikacji. Znajdziemy tu wszystkie najpopularniejsze serwisy streamingowe, jak przykładowo: Netflix, Hbo GO, Apple TV, Canal+, CDA, Amazon i wiele, wiele więcej.

Nie zabrakło również dostępu do takich aplikacji jak chociażby Spotify. Telewizor hula na oprogramowaniu Android TV w wersji 9 (Pie). System działa bez żadnych zastrzeżeń, nic się nie wiesza, nie zacina. Dostępna pamięć dla użytkownika wynosi około 16 GB, także w zupełności wystarczy ona do zainstalowania wszystkich interesujących nas aplikacji.

Przyjrzyjmy się bliżej samemu oprogramowaniu, które znajdziemy w telewizorze

Wspomniałem już we wcześniejszym etapie, że telewizor działa w oparciu o autorski system Android TV w wersji 9. Jest to na tyle rozbudowany i dopracowany system, że nikt nie powinien mieć zarzutów do jego działania. Największym plusem owego przedsięwzięcia jest mnogość aplikacji, które za sprawą sklepu google możemy instalować na naszym telewizorze. Działa to na podobnej zasadzie, jak na „standardowym” Androidzie, który znamy z jego mobilnej odsłony.

Możemy więc liczyć na wszystkie najpopularniejsze serwisy streamingowe, a także na aplikacje od takiego Spotify, po chociażby gry mobilne, które znamy z naszych smartfonów – do ich funkcjonowania wymagane jest podłączenie zewnętrznego kontrolera. Tak, jak nie jestem zwolennikiem Androida wśród smartfonów, tak jego „telewizyjna” odmiana spisuje się fenomenalnie. System działa bardzo responsywnie, nie zawiesza się, a tym samym wygląda bardzo przejrzyście, co zdecydowanie przypadnie do gustu osobom, które nie lubią grzebać w zakamarkach oprogramowania, aby znaleźć interesującą funkcję.

Kolejnym plusem dla Androida jest asystent google, jak i samo wyszukiwanie głosowe. Powiedzenie czegoś, co chce się znaleźć, zamiast żmudne wpisywanie tekst przy pomocy pilota, jest o wiele bardzie komfortowe i przede wszystkim szybsze. Wyszukiwanie w moim przypadku działało zawsze bezbłędnie, zarówno w takiej aplikacji, jak YouTube, czy też Netflix. W końcu nam, użytkownikom zawsze zależy na czasie, gdyż już samo znalezienie interesującego nas filmu na takim chociażby Netflixie, samo w sobie zajmuje więcej czasu, niż powinno – tym samym wyszukiwanie głosowe zaliczam jako jedno z najbardziej przydatnych rozwiązań, które chętnie wykorzystywałem i nadal wykorzystuje.

Czy to dobry telewizor do grania na konsoli?

Warto zacząć od poinformowania, że telewizor nie został wyposażony w HDMI 2.1, co przekłada się na brak wsparcia dla jedoczesnego wyświetlania obrazu w rozdzielczości 4K, przy włączonym HDR i płynnością wynoszącą 120 Hz. Matryca recenzowanego Philips’a posiada odświeżanie 100 Hz, także nawet posiadanie HDMI 2.1 nie wiele by nam dało. Jeśli jesteście posiadaczami nowej generacji konsol, a telewizor ma Was służyć przede wszystkim do grania to warto zainteresować się również następcą recenzowanego dziś modelu, czyli Philips 806.

Czy w takim razie telewizor  jest odpowiedni do grania? Oczywiście, że tak. Oddany do dyspozycji został nam tryb „Gry”, który zmniejsza inputlag (wynosi on ponoć około 30 ms) i wyłącza „upłynniacze” – wydawałoby się, że wartość inputlag jest wysoka, jednak w praktyce wydaje się być nie wyczuwalną jednostką. Wynik mógłby być lepszy, jednak jest on wciąż jak najbardziej akceptowalny i w dedykowanym trybie „Gra” odczucia płynące z rozgrywki są rewelacyjne – szczególnie w grach wspierających rozdzielczość 4K i HDR, a tych na PS5 nie brakuje.

Miłym rozwiązaniem jest automatyczne wykrywanie konsoli podpiętej pod HDMI, a także automatyczne ustawienie trybu Gry. Zaskoczyła mnie również możliwość sterowania pilotem od telewizora systemem konsoli, co nie jednokrotnie przydało się, gdy akurat nie miałem w pobliżu kontrolera, a chciałem przykładowo włączyć jakąś aplikację, czy też grę. Granie w takiego Spider-man’a w rozdzielczości 4K, ray-tracingiem i HDR w połączeniu z tym rewelacyjnym panelem OLED, potrafi spowodować opad szczęki. Chyba najlepszym tego przykładem, jest moja dziewczyna, na której grafika w grach nie robi jakiegoś większego wrażenia – sytuacja zmieniła się, gdy pokazałem jej właśnie Spider-man’a wyświetlonego na recenzowanym modelu.

Ambilight, czyli podświetlenie, która jest integralną częścią telewizora Philips

Od wielu lat wyróżnikiem telewizorów Philips, jest system podświetlenia zwany „Ambilight”. Recenzowany Philips 805 posiada trzystrefowe podświetlenie, które umieszczono na górnej krawędzi i bokach. To była moje pierwsza dłuższa styczność z telewizorem wyposażonym w ową technologię i od razu zostałem jej przeogromnym fanem.

Wydawać by się początkowo mogło, że jest to zwykły bajer, jednak w praktyce podświetlenie Ambilight całkowicie zmienia wrażenia płynące z oglądania telewizji. Inteligentne podświetlenie reaguje na obraz, który wyświetlany jest na ekranie i tym samym ledy umieszczone z tyłu telewizora wyświetlają identyczną barwę, jaka znajduje się na krawędziach matrycy. Takie rozwiązanie sprawia, że obraz zdaje się być zdecydowanie większy, niż w rzeczywistości jest, ponieważ Ambilight poprzez wyświetlanie identycznych kolorów optycznie powiększa nam pole widzenia.

Nagrałem dla Was filmik przedstawiający działanie technologii Ambilight, który możecie obejrzeć poniżej: 

Producent oddał nam do dyspozycji kilka trybów działania podświetlenia Ambilight. Różnią się one przede wszystkim wrażliwością na działanie i subtelnością podświetlenia. Jest także dedykowany tryb do grania. Poniżej możecie zobaczyć krótką prezentację i zestawienie trybów. Do naszej dyspozycji, został również oddany tryb reagujący na dźwięk, który idealnie sprawdza się podczas słuchania muzyki i nadaje niepowtarzalnego klimatu!

Samo Ambilight możemy również wykorzystać, gdy nie używamy telewizora. Wtedy może ono służyć jako typowa lampka nocna. Podświetlenie uruchamiamy przy pomocy dedykowanego klawisza na pilocie. Fajne rozwiązanie, które stale użytkuję, gdyż prezentuje się ono bardzo dobrze.

Telewizor wspiera także Ambilight+Hue, które łączy dwa autorskie rozwiązania Philipsa. Otóż, gdy posiadamy w domu oświetlenie Hue (lub, gdy też zechcemy je nabyć), będziemy mogli je sparować z naszym telewizorem i jeszcze bardziej poszerzyć funkcję działania systemu Ambilight.

Podsumowanie modelu Philips 55OLED805

Żadne urządzenie już dawno nie wywołało u mnie tylu pozytywnych emocji. Jest to również pierwszy sprzęt, na który czekałem z zapartym tchem, gdyż wiedziałem, że po jego testach zmieni się w moim myśleniu naprawdę wiele. Tak też się stało, ponieważ Philips 805 zmienił moje postrzeganie na wyświetlany obraz, a także na to, jak wiele traciłem używając standardowe ekrany lcd. Nie jest to tylko zasługa samej technologii OLED, ale recenzowanego modelu telewizora, gdyż to właśnie on posiadał rozwiązania dostępne tylko w telewizorach Philips, jak podświetlenie Ambilight.

Producent postawił również na jakość dźwięku, która idzie w parze z obrazem. Wbudowane głośniki są kwintesencją tego, jak powinny brzmieć telewizory. Jak dla mnie, jest to telewizor kompletny, który do pełni szczęścia mógłby posiadać jeszcze złącze HDMI 2.1. Całą reszta rozwiązań rekompensuje jednak ten brak i bardzo ciężko będzie rozstawać mi się z tak fenomenalnym sprzętem.

Recenzja Philips 55OLED805 – kwintesencja fenomenalnej jakości obrazu!

5/5 - (4 votes)
Cezary Pagórek Miłośnik nowinek technologicznych i motoryzacji. Recenzent i dziennikarz technologiczny w serwisie Applemobile.pl. Chcesz się coś dowiedzieć? Pisz śmiało wiadomość prywatną!

Comment(1)

SKOMENTUJ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *