Zegarek Garmin Venu: prawdziwy Apple Watch killer

Zegarek Garmin Venu: prawdziwy Apple Watch killer

Zegarek Garmin Venu: prawdziwy Apple Watch killer

248
0

Pod koniec roku Garmin zaprezentował kilka nowych modeli zegarków sportowych. Jednym z nich jest Venu – pierwszy zegarek Garmina, w którym zastosowano wyświetlacz AMOLED.

Pierwsze wrażenie

Zegarek Garmin Venu dostępny jest w rozmiarze 43 mm z silikonowym paskiem o szerokości 20 mm. Do wyboru są cztery wersje kolorystyczne: czarny z szarymi detalami, piaskowy z detalami w kolorze różowego złota, szary ze srebrnymi detalami oraz czarny ze złotymi detalami. Srebrne pudełko w kształcie sześcianu zawiera zegarek, kabel do ładowania oraz skróconą instrukcję obsługi. W zestawie nie ma ładowarki.

Wyświetlacz

Wyświetlacze transreflektywne stosowane do tej pory w zegarkach Garmin odstraszają mniej zorientowanych potencjalnych klientów. W porównaniu z zegarkami konkurencyjnych firm, Garminy z matrycami IPS wyglądają nieco archaicznie i jeśli ktoś zwraca uwagę wyłącznie na wygląd sprzętu,  może poczuć się zniechęcony. Tymczasem wyświetlacze transreflektywne są super czytelne i co istotne, nie zużywają dużo prądu. Dzięki temu idealne nadają się dla gadżetu typu zegarek sportowy.

Transreflektywny wyświetlacz IPS stosowany do tej pory w zegarkach Garmin. Wzorowa czytelność w każdych warunkach, niskie zużycie energii, mała rozdzielczość i kiepskie odwzorowanie kolorów.

Garmin w końcu zdobył się na rewolucyjny krok i wypuścił na rynek swój pierwszy zegarek z ekranem AMOLED.

Wyświetlacz AMOLED zastosowany w Venu to zupełnie inna jakość obrazu. Jest jasny, ma żywe kolory i duża rozdzielczość.

Dotykowy wyświetlacz Garmin Venu ma przekątną 1,2 cala i rozdzielczość 390 x 390. Chroni go szybka Corning Gorilla Glass 3. I co tu dużo pisać – jest świetny. Czerń jest głęboka, choć w tego typu wyświetlaczach to akurat dość łatwe do osiągnięcia; biel jest jasna i biała, a kolory żywe. Wyświetlacz jest czytelny praktyczne pod każdym kątem i na tyle jasny, że wyświetlane informacje można bez trudu odczytać nawet w ostrym słońcu. Dodatkowo czujnik światła wbudowany w Venu automatycznie dostosowuje jasność wyświetlacza do warunków oświetleniowych, co z jednej strony podnosi komfort używania Venu, a z drugiej zmniejsza zużycie prądu.

Odnoszę wrażenie, że Gramin nie do końca wykorzystał możliwości, jakie drzemią w wyświetlaczu AMOLED. Co prawda dodano kilka animowanych tarcz, które wyglądają bardzo fajnie, ale menu zegarka wygląda tak samo jak w innych modelach. Jedyną różnicą jest to, że pojawiły się miłe dla oka animacje wyświetlane po osiągnięciu ustalonych celów treningowych oraz animacje z ćwiczeniami. Choć z drugiej strony cieszy konserwatyzm Garmina – jeśli ktoś używał jednego z poprzednich modeli, to z obsługą Venu nie będzie miał kłopotów.

Wyświetlacz Venu może działać w trybie ciągłym lub włączać się po uniesieniu nadgarstka, tak jak ma to miejsce np. w starszych generacjach Apple Watch. Tryb ciągły niestety powoduje dość szybkie rozładowanie baterii i zegarek trzeba ładować co jakieś 36 godzin. Po wyłączeniu pracy ciągłej wyświetlacza, jedno ładowanie baterii wystarcza na 3 dni. Nie jest to zły wynik i Venu pod tym względem niewiele ustępuje bliźniaczemu modelowi Vivoactive 4.

Tryb wyświetlania ciągłego dostępny jest jedynie dla wybranych tarcz. Wyświetlane są jedynie podstawowe informacje.

Osobna sprawa to tarcze. Standardowe tarcze Gramina są dość oszczędne w wyświetlane informacje. Jednak w sklepie Garmina jest do pobrania całkiem dużo tarcz przygotowanych przez zewnętrznych developerów, które pokaźną dawkę informacji. Praktycznie każdy znajdzie coś dla siebie. Osobiście mam nadzieję, że wkrótce pojawią się jeszcze lepsze tarcze dedykowane Venu, które wykorzystają możliwości nowego arkanu o wyższej rozdzielczości.

Wygląd i wykonanie

Garmin po raz kolejny udowodnił, że zegarek wykonany z plastiku nie musi wyglądać tanio i tandetnie. Koperta Venu, podobnie jak dekiel zrobiona jest z mieszanki polimeru i włókna szklanego. Metalowe są jedynie przyciski i pierścień wokół wyświetlacza. Testowany zegarek miał czarny kolor o matowym wykończeniu z szarymi detalami. Pasek, podobnie jak w pozostałych modelach, wykonano z silikonu. Może nie jest to najmilsze w dotyku tworzywo, ale paski Garminów nie lepią się do skóry w wysokich temperaturach, ani nie tracą elastyczności na mrozie, więc nie ma na co narzekać. W dodatku są łatwe do utrzymania w czystości, co w przypadku zegarka sportowego jest bardzo istotne.

Co ważne, paski mocowane są na teleskopach, więc do Venu bez problemu można założyć dowolny pasek o szerokości 20 mm.  Zegarek wygląda naprawdę przyjemnie i bez problemu można go nosić nawet do nieco bardziej formalnego stroju.

Bateria i ładowanie

To, co się niestety nie zmieniło względem starszych modeli to sposób ładowania. Ładowanie Venu wymaga wpięcia malutkiej wtyczki do malutkiego gniazdka umieszczonego w deklu. Nie mam pojęcia czemu Garmin tak bardzo nie lubi ładowania indukcyjnego. Co prawda gniazdko z wtyczką współpracuje idealnie, jednak dekiel pełny zakamarków zbiera brud i w trosce o bezproblemową eksploatację, czyszczeniu gniazdka należy poświęcić nieco uwagi.

Jedno ładowanie Venu wystarcza średnio na 3 dni przy włączonych wszystkich czujnikach, w tym pulsoksymetrze. Jeśli ekran włączony jest na stałe, ten czas skraca się o połowę. Podczas testów zegarek zazwyczaj doładowywałem co drugi dzień. Jednak wynikało to wyłącznie z tego, że używałem Venu znacznie bardziej intensywnie niż Vivoactive 4. Co tu kryć, Venu jak żaden inny Garmin zachęca do ćwiczeń dzięki wbudowanym nowym treningom.

Ze względu na porę roku nie miałem okazji sprawdzić na jak długo wystarcza bateria podczas całodniowej górskiej wędrówki z włączonym GPS i monitorowaniem treningu. Jednak po 5 godzinach spaceru z aktywnym GPS i odtwarzaniem muzyki, bateria w zależności od podłączonych słuchawek rozładowywała się do 18-24 %. Uważam to za bardzo dobry wynik.

Obsługa

Garmin Venu obsługuje się za pomocą dotykowego ekranu oraz dwóch fizycznych przycisków. Górny przycisk przenosi do menu aktywności, a naciśnięty długo otwiera menu skrótów. Dolny przycisk działa jako funkcja „wstecz”, a naciśnięty długo wyświetla menu ustawień. Układ menu jest logiczny i przemyślany, więc obsługa zegarka jest bardzo intuicyjna. Jednak by wykorzystać pełnię możliwości Venu przyda się instrukcja obsługi.

Ekran dobrze reaguje na dotyk, choć odnoszę wrażenie, że nieco wolniej niż w przypadku zegarków z serii Vivoactive. Nie ma problemów z dotykiem nawet wtedy, gdy szkło ochronne jest lekko wilgotne.

Zegarek wyświetla alerty z telefonu o wiadomościach, smsach oraz powiadomienia z aplikacji. Na wiadomości można odpowiadać z poziomu zegarka, jednak wyłącznie wtedy, gdy sparowany jest z telefonem pracującym pod kontrolą systemu Android.

Garmin Pay

W Venu nie mogło zabraknąć Garmin Pay. O ile jeszcze jakiś czas temu Garmin Pay był w Polsce ciekawostką i mało który bank myślał poważne o wprowadzeniu tego typu płatności, sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać. Płatności Garmin Pay oferują m.in. PKO BP, Pekao, ING czy Santander. Jeśli dodamy do tego Banki Spółdzielcze zrzeszone w SGB oraz Revolut to okaże się, że dostęp do Garmin Pay ma pokaźna grupa klientów. Dodatkowo rychłe wprowadzenie płatności Garmin Pay w Polsce zapowiada mBank (klienci mBank w Czechach i na Słowacji mają dostęp do tych płatności już od kilku tygodni), a Curve sukcesywnie udostępnia płatności Garmin Pay klientom w kolejnych krajach.

Płacenie przy pomocy Venu jest bezproblemowe. Zegarek doskonale komunikuje się z terminalami i PINpadami, i to z odległości 5-10 cm. Karty dodane do portfela Garmin Pay chronione są kodem PIN, wprowadzanym na tarczy zegarka. Bez względu na kwotę nie trzeba potwierdzać transakcji kodem PIN na klawiaturze terminala, podobnie jak ma to miejsce w przypadku płatności ApplePay. Jest to bardzo wygodne i bezpieczne rozwiązanie.

Odtwarzanie muzyki

Garmin Venue ma wbudowany odtwarzacz muzyki. Zegarek współpracuje ze Spotify, Deezer i Runcasts. W pamięci urządzenia można zapisać do 500 utworów. Parowanie zegarka ze słuchawkami Bluetooth jest szybkie i bezproblemowe. Podczas testów podłączałem do Venu okulary BOSE FRAMES oraz słuchawki IFROGZ SOUND HUB XD2. Współpraca między urządzeniami przebiegała bez zarzutu. Jedyne, o czym trzeba pamiętać to to, że odtwarzanie muzyki dość znacząco wpływa na zużycie energii.

Monitorowanie zdrowia i kondycji

Garmin Venu wyposażony jest w czujniki służące do monitorowania kondycji użytkownika. Zegarek zapisuje pokaźną ilość danych na temat formy fizycznej użytkownika. Venu zapisuje i analizuje m.in. częstotliwość oddechu, poziom tlenu we krwi, tętno, przebyty na piechotę dystans, liczbę pokonanych pięter, długość i jakość snu, poziom stresu czy ilość spalonych kalorii.

Do tego Venu oferuje coś jeszcze – monitoring nawodnienia. Zegarek informuje o szacunkowej ilości płynów wypoconych podczas treningu. Oblicza to na podstawie takich parametrów jak: masa ciała, ilość spalonych kalorii, przebytej odległości, tętna i temperatury otoczenia. Trudno powiedzieć na ile jest to dokładne, ale stanowi wskazówkę jak dbać o nawodnienie organizmu. Do mierzenia nawodnienia służy osobny widżet, do którego już manualnie należy wprowadzać dane o wypitych płynach. Nie jest to specjalnie kłopotliwe, jednak wymaga wyrobienia w sobie pewnych nawyków.

Zebrane dane można częściowo podglądać za pomocą widżetów wbudowanych w zegarek. Pełna analiza dostępna jest w aplikacji Garmin Connect oraz na portalu internetowym o tej samej nazwie. I nie da się ukryć, że analiza danych na temat kondycji i treningów to mocna strona firmy Garmin. Portal internetowy Garmin Connect jest tak rozbudowany, że nie trzeba wykupywać abonamentów w aplikacjach takich jak Endomondo czy Strava. Choć istnieje możliwość eksportu danych zebranych przez Venu do tych serwisów.

 

Sport

Venu zachęca do uprawiania sportu jak żaden inny zegarek Garmina do tej pory. Nowy wyświetlacz wysokiej rozdzielczości pozwolił na wprowadzenie do oprogramowania zegarka kilku nowości dotyczących samych sposób trenowania.

Joga i pilastes

Garmin Venu ma wbudowane treningi jogi i pilates, które mogą zachęcić do ćwiczeń osoby do tej pory nie obeznane z tego typu aktywnością. Każdy trening ułożony jest krok po kroku, a poszczególne pozycje wyjaśnione są za pomocą animacji. Jak dla mnie to prawdziwa bomba. Nie ukrywam, że choć o jodze mam mgliste pojęcie to z Venu udało mi się przejść jeden z trzech treningów. Zabawa była świetna i być może jeszcze do tego wrócę. Osoby bardziej zaawansowane mogą w aplikacji Garmin Connect ułożyć własny trening jogi i pilates. Także z animacjami.

Ćwiczenia siłowe i cardio

Animacje trafiły także do treningów dla cardio i ćwiczeń siłowych. Myślę, że to doskonała podpowiedź dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z siłownią.

To oczywiście nie wszystkie programy treningowe wbudowane w Venu. W sumie aplikacja wspiera trenowanie ponad 20 dyscyplin sportowych, a dodatkowo można ściągać lub tworzyć własne zestawy ćwiczeń.

Miły dodatek – ćwiczenia oddechowe

Do tej pory z ćwiczeniami oddechowymi miałem styczność jedynie na Apple Watch i powiem to otwarcie: nie wzbudziły mojego entuzjazmu. Po pewnym czasie nawet wyłączyłem alarm zachęcający do ćwiczeń oddechowych, bo był dość irytujący a pożytek z niego niewielki.

Treningi oddechowe w Garmin Venu to znacznie więcej niż „oddychaj – nie oddychaj” przez minutę czy dwie. Ćwiczenia oddechowe dostępne są w menu treningów jako osobna dyscyplina sportowa. W pierwszej chwili może wydawać się to niedorzeczne. Do momentu, aż zapoznamy się z treningami. Te składają się z kilkudziesięciu kroków i zajmują nawet i pół godziny. Do wyboru jest kilka rodzajów oddychania – relaksacyjne, poprawiające skupienie czy uspokajające. Spróbowałem z czystej ciekawości i muszę przyznać, że było to ciekawe doświadczenie. Wykonywanie ćwiczeń na tyle wymagało koncentracji i skupienia, że faktycznie pozwoliło oderwać się od myślenia o obowiązkach. Jeśli dodamy do tego fakt, że Venu monitoruje częstość oddechów przez cały dzień to robi się z tego całkiem fajne narzędzie do ćwiczeń oddechowych.

Podsumowanie

Garmin wyprodukował świetny sportowy zegarek w doskonałej cenie. Powiedzmy to wprost: Venu to prawdziwy Apple Watch killer. Tak, wiem… Apple Watch series 5 ma „zawsze działający” wyświetlacz – tak jakby były osoby, które przez cały czas patrzą się na zegarek; oraz robi EKG – bardzo dobrze, ale co z tego, skoro w Polsce ta funkcja jest kompletnie nieprzydatna i jeszcze długo przydatna nie będzie, ponieważ żaden lekarz, zwłaszcza ten z NFZ nie wystawi diagnozy na podstawie wyników „badania” za pomocą Apple Watch. Venu ma za to znacznie lepszą baterię, a możliwościami monitorowania kondycji bije rywala na głowę. I do tego świetnie współpracuje nie tylko z iPhone.

Oczywiście, że Venu nie jest sprzętem idealnym. Takowe nie istnieją. Garmin mógłby kilka rzeczy poprawić. Na przykład sposób ładowania zmienić na indukcyjny. Oraz poprawić komunikację na linii zegarek – telefon. Bo nie będę ukrywał, że synchronizacja z Garmin Connect bywa irytująco powolna nawet przy użyciu wi-fi. Na szczęście większość tych synchronizacji odbywa się w tle.

Garmin nie sili się na bycie „amazing”, nie wprowadza rok do roku zapierających dech nowości. Za to sprzęt który oferuje jest solidny i dopracowany. Model Venu jest tego doskonałym przykładem. I mimo tego, że uwielbiam gadżety od Apple to uważam, że Garmin Venu to bardzo silny konkurent dla Apple Watch.

Zegarek Garmin Venu: prawdziwy Apple Watch killer

(248)

Zalety Wady

Zalety

  • świetny wyświetlacz AMOLED
  • staranne wykonanie
  • płatności Garmin Pay
  • odtwarzacz muzyki
  • treningi z animacjami
  • nowatorskie treningi oddechowe

Wady

  • brak ładowania indukcyjnego
  • powolna synchronizacja z telefonem