Recenzja Whoosh!  Jedynego kosmetyku dla elektroniki stosowanego w salonach Apple na całym świecie

Recenzja Whoosh!  Jedynego kosmetyku dla elektroniki stosowanego w salonach Apple na całym świecie

Recenzja Whoosh!  Jedynego kosmetyku dla elektroniki stosowanego w salonach Apple na całym świecie

0

Myjesz ręce, myjesz zęby, bierzesz prysznic, ale czy dbasz także o swoje urządzenia równie uważnie jak o swoją higienę? Przecież dotykasz go każdego dnia setki razy, a jak pokazują badania, telefon czy klawiatura komputera to jedne z najbrudniejszych rzeczy z jakimi się stykamy w swojej codzienności. Dzięki kosmetykowi Whoosh! Twoje urządzenia pozostaną czyste i odkażone, a dzięki zastrzeżonemu składowi będą także dużo mniej się kurzyć i zbierać odciski palców.

Whoosh! sprzedawany jest w postaci płynów oraz chusteczek. Dzięki uprzejmości firmy ALSTOR, będącej właścicielem platformy iCorner.pl miałem okazję sprawdzić zestaw 8ml płynu do czyszczenia wraz z firmową ściereczką, którą została tak zaprojektowana, aby samoczynnie unicestwiać bakterie.

Jeżeli byliście kiedykolwiek za granicą w jakimś Apple Store Retail i widzieliście te wszystkie pięknie wypolerowane i błyszczące urządzenia na wystawie, które przecież dotykają setki, jak nie tysiące ludzi dziennie odwiedzający „świątynie” Apple, zapewne zastanawialiście się jak to możliwe, że mimo tylu rąk, które ja dotykają, one pozostają czyste i lśniące. Odpowiedzią jest Whoosh! jedyny kosmetyk do elektroniki zaakceptowany przez Apple.

Jak pokazały testy laboratoryjne, Whoosh! zabił 98% bakterii i grzybów na powierzchni telefonu poddanemu badaniu. Natomiast przeczyszczenie tego samego urządzenia wodą pozwoliło wyeliminować ich zaledwie 5%.

Jak Whoosh! Radzi sobie z czyszczeniem ekranu? 

Akurat wpadł mi w ręce mocno wypalcowany ekran Macbooka Air 2019, więc od razu zabrałem się za testy. Dołączona do zestawu ściereczka w dotyku sprawia wrażenie niezwykłej, jakby z czymś wplecionym w nici mikrofibry.

Z jednej strony ma dość szorstką i płaską powierzchnię. To ona pozwala zebrać jak najwięcej dużych zabrudzeń.

Po drugiej stronie ściereczka jest mięciutka i mięsista. To dzięki niej udaje się tak dobrze wypolerować bardzo mocno wypalcowany ekran.

Zaleca się moczyć ściereczkę, nie ekran. Ale to tylko dlatego, że zbyt obfite spryskanie ekranu może spowodować, że cieczy będzie za dużo i zacznie ona spływać do krawędzi matrycy, gdzie jak się dostanie do środka to zniszczy ekran. Ja mam dość spore doświadczenie w korzystaniu z takich preparatów, dlatego pryskam na ekran, tym bardziej, że dozownik Whoosh! preparuje taką idealną mgiełkę, że odpowiednie rozpylenie go nie powoduje żadnych trudności.

W pierwszej kolejności zachęcam do wyczyszczenia ekranu szorstką częścią ściereczki kolistymi ruchami. Pozwoli to zebrać największe zabrudzenia i przygotować powierzchnię ekranu do polerowania.

Kiedy ekran będzie już wyczyszczony, ponownie spryskujemy ściereczkę lub ekran i mięciutką częścią polerujemy. Tu zalecam robić to w tę samą stronę. Dużo szybciej osiągniecie idealnie wypolerowaną, lustrzaną powierzchnię.

Przyznam szczerze, że korzystałem z wielu różnych kosmetyków dedykowanych do produktów Apple, ale ten zastrzeżony skład to chyba faktycznie nie tylko marketing, ale coś na rzeczy, bo ekran wyczyścił się genialnie, a na prawdę wyglądał strasznie. Tu warto dodać, że producent zapewnia, że w składzie nie tylko nie ma substancji żrących, ale nawet alkoholu.

Nie wiem jak Wy, ale ja już zamówiłem duże 100ml opakowanie. Polecam!

Produkt do testów dostarczył ALSTOR, właściciel sklepu iCorner.pl

Recenzja Whoosh!  Jedynego kosmetyku dla elektroniki stosowanego w salonach Apple na całym świecie

Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.