
Recenzja Thule Lithos 20L – idealny plecak na co dzień – oczami studenta i osoby, która ma laptop i najważniejsze gadżety zawsze przy sobie!
Ostatnio wiele zmieniło się w moim życiu. Głównie przez fakt, że stałem się studentem, zaocznym, ale nie zmienia to faktu, że praktycznie wszystkie weekendy spędzam na uczelni i w drodze do niej. Oczywiście – status studenta nie zwalnia mnie z tego, aby porzucić pracę, dlatego zawsze mam ze sobą laptop, a dokładniej mówiąc – MacBooka Air. Nie, nie pisze tego po to, żeby się pochwalić, że użytkuje jabłko, ale dlatego, aby każdy wiedział jakiej wielkości jest mój komputer, który mam praktycznie cały czas ze sobą.

Dzień bez pisania artykułów to dzień stracony 😀
Przeważnie wyglądało to tak, że miałem pokrowiec, do którego umieszczałem laptop, dodatkowo plecak na zeszyty i przybory do pisania, ładowarkę do maca, telefonu i gdzieś tam walające się słuchawki po czeluściach torby. Ogólnie mówiąc – brak organizacji, a często zdarzało się tak, że zapominałem coś ze sobą zabrać – oczywiście to nie wina plecaka, ale faktu, że musiałem pakować dwie rzeczy, a nie jedną.

Sprawa się zmieniła – do testów otrzymałem plecak Thule, który idealnie trafił w moje potrzeby. Jak informuje sam producent, jest to plecak, który sprawdzi się idealnie dla studenta, osoby, która często wychodzi z domu i potrzebuje mieć kilka rzeczy zawsze przy sobie. Od razu odpowiem – tak, ten plecak spełnił wszystkie moje oczekiwania.

Kieszenie, przegródki – miejsca nie brakuje w Thule Lithos 20L
Plecak ma w sobie tak naprawdę dwie „kieszenie”, które zamykane są zamkiem – wiem, wiem, brakuje mi fachowego słownictwa na ten element, wiec uznajmy, że każdy wie o co chodzi. W głównej i zarazem największej „kieszeni” znajdują się dwie przegródki, gdzie jedna z nich jest dedykowana do noszenia laptopów, notebooków i tym podobnych. Najważniejsza informacja jest taka, że zmieści ona urządzenia z ekranami do 15,6 cala, choć najnowszy Macbook Pro 16 też pewnie by się tam wcisnął 😀 Jest ona usztywniona z każdej strony i komputer jest tam na tyle bezpieczny, że postanowiłem go umieszczać bez żadnego dodatkowego etui, czy pokrowca.

Obok „komory laptopowej” znajdują się także inne przegródki, w których możemy schować kable, bądź przedmioty, które potrzebujemy mieć zawsze przy sobie. Każdy ma inne preferencje, ale jedno jest pewne – możemy zapakować tu wiele. A i jest jeszcze wewnątrz tej przegródki, niewielka kieszonka zapinana na zamek, w której osobiście trzymam długopisy, mazaki itp. Łączna przestrzeń pomieści 20 L, a plecak waży jedyne 0,74 kg – także niewiele.

Tak jak wspomniałem wyżej – plecak ma dwie „kieszenie”. Ta druga jest o tyle ciekawa, że dwie drogi prowadzą do jej otwarcia. Pierwsza z nich to zamek, a druga to „zasłonka” z magnesami. Wystarczy lekko podnieść i samoistnie się one odczepiają – wiem, że tak działają magnesy i chyba nikomu nie muszę mówić jak wygląda ten proces, ale informuje dlatego, że wszystko spasowane jest perfekcyjnie.
Co więcej, działa to o tyle fajnie, że magnesy zawsze na siebie trafiają podczas zamykania i nie musimy specjalnie kombinować, aby się złączyły. Wewnątrz jest trochę miejsca na parę „gratów”. Od razu uprzedzam, że jest to raczej kieszeń, w której trzymam rzeczy mniej ważne, bowiem można z niej szybko coś wyjąć przy pomocy zasłonki z magnesami, także ktoś może nam coś zwinąć, gdy będziemy mało ostrożni. Na kanapki, słodkości na uczelnie jest idealna 😀

Podsumowanie czasu spędzonego z plecakiem Thule Lithos
Plecak charakteryzuje się niewielkimi rozmiarami i sztywnością, dzięki czemu na plecach spoczywa on na tyle wygodnie, że czasami zapominałem o tym, że mam coś na swoich barkach, mimo zapakowanego laptopa. Podczas kilkutygodniowego testu, gdzie praktycznie codziennie miałem go ze sobą, nie przysporzył żadnych problemów. Jest ładny (ale to oczywiście kwestia gustu), pakowny i w końcu mogłem wyzbyć się dodatkowych pokrowców na MacBook’a.

Cena, która niesie ze sobą jakość!
Dodatkowym atutem, który jest tak naprawdę małym szczególikiem są gumki, które trzymają nadmiary pasów, aby nie przeszkadzały – dbanie o detale level master! Cena za recenzowany plecak wynosi 349 zł – moim zdaniem kwota jaką należy dać za ten model jest uczciwa i jak najbardziej widać to w jakości wykonania i pakowności, mimo zachowania niewielkich rozmiarów i praktyczności. W ofercie dostępnych jest kilka wersji kolorystycznych do wyboru.
Kilka wersji kolorystycznych do wyboru!
Oprócz tej co miałem ja, czyli pomarańczowo-zielonej są dostępne także: szara, beżowo-szara, i jak mnie wzrok nie myli – brązowa. Poniżej możecie zobaczyć jak wyglądają one w rzeczywistości, bo wiem, że opisywane przeze mnie kolory, mają się nijak do rzeczywistości.
Firma Thule jest znana marką na rynku rynku – z pewnością możecie ją kojarzyć z produkcji bagażników samochodowych. Jak można wywnioskować po mojej recenzji – plecaki robią również bardzo dobre, bowiem to nie jest pierwszy test plecaka od Thule na naszym portalu. Michał, który zabrał go do USA, był rownież bardzo zadowolony z testowanego plecaka, zresztą przeczytajcie sami jeśli macie ochotę – link do recenzji Thule Crossover 2.

| Zalety | Wady |
|---|---|
Zalety
| Wady
|















