Recenzja Parrot Zik 3 najbardziej zaawansowanych słuchawek na świecie
Jeżeli mamy dłuższe włosy lub po prostu przyzwyczaimy się do pałąka, to innych wad zwianych z ich użytkowaniem nie doświadczymy. Muszle są wygodne, przyjemne w dotyku, nie drapią w skórę, choć podczas dłuższych odsłuchów potrafią ją nagrzać. Podczas ostatniego 10h lotu samolotem w zasadzie nie ściągałem tych słuchawek. Tylko dzięki nim byłem w stanie zasnąć siedząc tuż przy skrzydle wielkiego Boeing’a z zawieszonym na nim silnikiem.
Funkcja tłumienia była tu na wagę złota i w zasadzie dziwię się, że Parrotów nie ma przy każdym fotelu samolotowym w standardzie. Jednak podczas tak długiego noszenia Zików na uszach, czułem po kilku godzinach rozgrzane uszy.
Pałąk jest regulowany. Można go wydłużać i nieco obniżyć zawieszone na nim muszle. Dzięki temu zestaw można dopasować do każdych preferencji. Dodatkowo muszle poruszają się w czterech kierunkach, także jakbyśmy nie mieli ukształtowanej głowy i jak krzywo uszy by nam nie urosły, słuchawki i tak odpowiednio się dopasują do nas.
W prawej muszli producent zainstalował dość głęboko złącze JACK 3.5mm. Złącze jest tak głęboko ulokowane, że jeżeli jakimś cudem utracimy kabel Lin-In zakończonym JACK’iem, będziemy raczej i tak zmuszeni na zakup nowego od Parrota, a nie na dowolny. Trudno o taki zakończony tak długą i smukła obudową z wtykiem JACK.
Obok złącza JACK znajduje się złącze microUSB. Służy one do naładowania wymiennego akumulatora. Bateria, którą zainstalowano w Zik’ach 3 jest dokładnie taka sama, jak w poprzedniej generacji. Jest to ogniwo litowo-jonowe o pojemności 830mAh.
Jego pełne naładowanie zajmie nam około 2.5 godziny. To wystarczy do 18h słuchania muzyki w trybie samolotowym lub 6-8h w trybie ANC przy połączeniu bezprzewodowym po Bluetooth.
Trzy możliwości podłączenia źródła
Skoro jesteśmy już przy możliwości podłączania źródła, mogę zdradzić pierwszą znaczącą zmianę w nowych Zik’ach. Jest nią złącze microUSB, które w tym modelu może być również wykorzystane do podłączenia źródła dźwięku. Dzięki niemu możemy podłączyć słuchawki do komputera przez port USB i tym samym ładować przewodowo baterię oraz korzystać z pełnej funkcjonalności słuchawek – ze sterowania equalizerem czy ANC z poziomu aplikacji na telefonie.
To spore usprawnienie, szczególnie dla osób, które z słuchawek korzystają nie tylko mobilnie za pomocą iPhone’a czy iPoda, ale także dla tych lubiących pracować przy komputerze z słuchawkami na głowie. Dzięki nowej funkcjonalności złącza microUSB możemy muzykę z komputera dostarczać przez USB. I oczywiście jak wspomniałem doładować baterię, by móc później Ziki zabrać ze sobą w drodze do czy z pracy.
Oczywiście po za przewodem USB, możemy słuchawki podłączyć przewodowo kablem typu JACK-JACK czy bezprzewodowo za pomocą łączności Bluetooth. Niestety, co dla mnie jest sporym zaskoczeniem do tej generacji nie wkroczył Bluetooth 4.0 LE. Parrot wciąż korzysta z Bluetooth 3.0, który był wykorzystywany w wersji 2.0 słuchawek. Nie doczekaliśmy się także kodeku APT-X. Choć to jeszcze póki co jest dla mnie zrozumiałe.
Francuzi nie ukrywają, że słuchawki są dedykowane użytkownikom iSprzętów, w których APT-X nie uświadczymy. Mimo, że androidowcy także znajdą w swoim sklepie aplikację Parrot’a i z słuchawek skorzystają. Jest natomiast NFC i stykowe parowanie słuchawek z urządzeniami wspierającymi tę technologię. Apple tego nie ma.


















