Recenzja Parrot Bebop 2 – nowy, lepszy, najlepszy!
Jednak miałem jedną kryzysową sytuację, po której nabrałem nieco obaw z lataniem po za zasięgiem wzroku. Lecąc przed siebie w stronę osiedla w pewnym momencie na ekranie tabletu zauważyłem komunikat o rozłączonym połączeniu z Bebopem. Utraciłem połączenie WiFi za pomocą którego dron się komunikuje. Spanikowany zacząłem biec w stronę, w którą leciałem.
To było osiedle domków jednorodzinnych, od razu wiedziałem że będzie ciężko w szukaniu gadżetu u każdego w ogródku. Jednak po podbiegnięciu jakichś 100-120 metrów w pewnej chwili aplikacja samodzielnie nawiązała połączenie z dronem. Na filmie widać, że quattrocopter zawisł w tym czasie w powietrzu i oczekiwał połączenia.
To dobrze. Szkoda jednak, że w chwili gdy utracił połączenie, sam nie zaczął powracać do miejsca skąd wystartował. To by wiele ułatwiło. To tak, aby Was przestrzec.
Skycontroller obowiązkowy!
Kupowanie Bebop’a 2 bez Skycontrollera moim zdaniem mija się z celem. Komfort i frajda jaką daje latanie przy użyciu kontrolera są nieziemskie. Do kontrolera podłączamy bezprzewodowo tablet lub telefon, dzięki czemu mamy podgląd na żywo z kamery Bebop’a. Możemy poczuć się jak za jego sterami.
Jeszcze lepszy efekt uzyskamy, jeżeli dysponujemy goglami VR, na przykład Oculus Rift. Można je podłączyć przez port HDMI bezpośrednio do kontrolera. Niestety swoje gogle sprzedałem na krótko przed pojawieniem się oficjalnej wersji, gdyż miałem model developerski, który nie był pozbawiony wad.
A szkoda, bo chętnie bym sprawdził jak to jest widzieć świat z góry, jakbym siedział wewnątrz Bebop’a. Inny powód dla którego chętnie bym to sprawdził to pewien mankament. Zauważyłem, że obraz wyświetlany na ekranie tabletu względem tego co widzi kamera Bebop’a posiada spore opóźnienie.














