Recenzja House of Marley Exodus ANC – dawno nic mnie tak nie zaskoczyło, jak te słuchawki

Recenzja House of Marley Exodus ANC – dawno nic mnie tak nie zaskoczyło, jak te słuchawki

0

Recenzja House of Marley Exodus ANC – dawno nic mnie tak nie zaskoczyło, jak te słuchawki

0

Przyznam szczerze, że po kilku produktach Marleya, które wcześniej miałem, wyrobiłem sobie dość nieciekawe zdanie o tej marce. Nigdy nie mogłem zarzucić jej nic złego pod kątem wykonania ich produktów, czy nieciekawego pomysłu, jednak sama jakość dźwięku, była moim zdaniem bardzo przeciętna, a przynajmniej – niczym się niewyróżniająca…do czasu.

W moje ręce trafiło kolejne urządzenie sygnowane nazwiskiem słynnego artysty – Boba Marleya. Tym razem jest to jednak produkt o wiele bardziej przemyślany i skierowany do wymagających użytkowników (hmm, czyli się chyba do nich zaliczam). Przede wszystkim liczę zawsze na to, że jak produkt kosztuje „swoje” to będzie to faktycznie odczuwalne w kontakcie z danym sprzętem. Pieniądze wydane na coś, co zupełnie nie spełnia wymagań jest zawsze bolesne, dlatego moją rolą jest opisywanie produktów i pokazanie ich zarówno z dobrej, jak i złej strony. Zapraszam do recenzji słuchawek House of Marley Exodus, które wyposażone zostały w aktywną redukcję hałasu ANC.

Zawartość opakowania

Recenzje zaczniemy standardowo, czyli od opisania pudełka i wartości w nim zawartej. Firmie trzeba przyznać, że stara się wyróżniać na rynku, co jest w dzisiejszych czasach wymagane, aby wybić się ponad konkurencję i ich produkty. Exodusy zamknięte są wewnątrz kartonowego opakowania, które wykonane zostało z materiałów pozyskanych z recyklingu. Na wierzchu kartonu znajdują się informację o samych słuchawkach i o tym, że wiele elementów pochodzi właśnie ze wspomnianego recyklingu, co jest bardzo oryginalnym i odważnym podejściem do tematu produkcji sprzętu.

Wewnątrz opakowania oprócz samych słuchawek, znajdziemy przewód AUX, dzięki czemu możemy korzystać z słuchawek również poprzez standardowe rozwiązania, lub podłączyć je do urządzenia pozbawionego łączności bluetooth. Kolejnym elementem wyposażenia jest kabelek zakończony wtykiem usb-c, co oczywiście bardzo cieszy, bo jest to już tak naprawdę standard w dzisiejszych czasach, o czym wielu producentów nadal zapomina. Obydwa kable wykonano bardzo solidnie ( są w oplocie) i wkomponowują się we wzornictwo samych słuchawek. Producent  na szczęście nie zapomniał o dodaniu stosownego pokrowca wykonanego z materiału, który bez problemu mieści sobie słuchawki, nawet wraz z przewodami.

Jakość wykonania i wygląd

Moim zdaniem dobre słuchawki zaczynają się przede wszystkim od tego jak wyglądają i jak zostały wykonane. Nie zawsze wyznacznikiem samej jakości są materiały, ponieważ niejednokrotnie spotkałem się z przypadkami, że plastikowe urządzenie były o wiele bardziej „solidne” – mam na myśli fakt, że nie rozpadłyby się od pierwszego upadku z niewielkiej wysokości.

Przejdźmy jednak do samych Exodusów, które pod względem wykonania są istnym majstersztykiem konstrukcyjnym. Dawno nie widziałem słuchawek tak ciekawie zaprojektowanych, które na dodatek są zbudowane z bardzo ciekawych materiałów. Pisząc „ciekawe” mam na myśli – drewno. Tak, najprawdziwsze drzewo, które w dużej mierze pochodzi z recyklingu, a przynajmniej tak w informacji podaje sam producent. Niezależnie od tego, to słuchawki bardzo wyróżniają się na tle innych modeli, które miałem okazję używać. Sprzęt sprawia wrażenie „unikatowego”, ponieważ nie ma dwóch kawałków drzewa, które byłyby takie same, zawsze będą jakieś różnice. Sam feeling dotykania prawdziwego drewna jest dość ciekawy, bo nigdy nie obcowałem tak blisko z naturą w przypadku jakiegokolwiek sprzętu grającego.

Newralgiczne miejsca konstrukcyjną są wykonane z aluminium, dzięki czemu słuchawki sprawiają wrażenie wręcz „niezniszczalnych”. Prawdą jest jeśli powiem, że to najlepiej wykonane słuchawki z jakimi miałem do czynienia. W przypadku Exodusów, jeśli coś nie jest drewniane, aluminiowe, bądź skórzane to są to przyciski. Na prawej membranie umieszczono klawisze służące do regulacji głośności i pauzowania muzyki (po przytrzymaniu służy on także do uruchamiania asystenta głosowego). Drugim klawiszem jest przycisk uruchamiający tryb transparentności (ambient sound mode), który znajduje się w odpowiednim miejscu, dzięki czemu nie ma problemów z jego lokalizacją, gdy słuchawki znajdują się na uszach, a my chcemy uruchomić ową funkcję. Ostatnim elementem umieszczonym na lewej słuchawce, jest port usb-c służący oczywiście do naładowania słuchawek.

Słuchawki pod względem codziennego użytkowania są całkiem wygodne. Element, który irytował mnie od samego początku kontaktu z nimi, to bezstopniowa regulacja pałąka. Szkoda, ponieważ o wiele łatwiej zakłada się słuchawki ponownie na uszy, gdy zachowują one swoje ustawienie i nie trzeba za każdym razem ich doregulowywać. Poza tym elementem, słuchawki mają bardzo wygodne gąbki pokryte czymś w rodzaju skóry – materiał jest bardzo miękki i przyjemny dla skóry, oraz, co bardzo ważne – znajduje się oni także na pałąku. Pod względem komfortu jest lepiej niż dobrze.

Brzmienie i ogólna jakość dźwięku

Dawno nic mnie nie zaskoczyło, jak te słuchawki. Specjalnie dodałem również to stwierdzenie w tytule recenzji. Jak już wspomniałem na samym wstępie – wcześniejsze produkty od House of Marley nie wywołały u mnie najlepszych wrażeń, dlatego podchodziłem do Exodusów z dozą niepewności.

Wiedziałem, że wykonanie i same materiały mnie nie zawiodą, ale bardzo bałem się tego, co „mogę usłyszeć”. I tak jak napisałem wcześniej – dawno nic mnie tak nie zaskoczyło. Z zupełnej otchłani, firma House of Marley wzbiła się w moim rankingu praktycznie do niebios. Nie dość, że zabrzmiały fantastycznie, to poczułem wrażenie, że mam na sobie najlepsze słuchawki, jakie kiedykolwiek użytkowałem. Jakość dźwięku jest po prostu genialna i nie jest to tylko moja opinia.

Z słuchawkami spędziłem bardzo dużo czasu i zdążyłem je już bliżej poznać. Od samego początku, do teraz nie zmieniłem zdania, że są to najlepsze pod kątem dźwięku słuchawki nauszne, jakie przyszło mi kiedykolwiek testować. Muszę przede wszystkim pochwalić odwzorowanie niskich tonów – basy w tych słuchawkach brzmią po prostu fantastycznie, co z pewnością ucieszy wszystkich fanów mocnych brzmień i klubowej muzyki. Cieszy również fakt, że zarówno tony średnie jak i wysokie nie zostały pominięte na rzecz mocniejszych basów. Całość brzmi bardzo jednolicie i nie można się zupełnie do niczego przyczepić.

Sprzęt postanowiłem również sprawdzić w grach komputerowych, gdzie dźwięk odgrywa dużą rolę zaraz po samym obrazie. W Exodusach lokalizowanie przeciwników jest na mistrzowskim poziomie. Często zdarza się, że słuchawki, które zostały stworzone z myślą o muzyce, do grania zupełnie się nie nadają, właśnie przez ich „basowe” brzmienie, jednak w tym przypadku otrzymujemy zarówno mocny i solidny „dół”, jaki i czystą i wyraźną „górę”.

Podsumowanie

Słuchawki zaskoczyły mnie jak mało „kto” i „co”. Myślę, że czas moich wewnętrznych wątpliwości do firmy House of Marley minął, a to wszystko zasługa ich wybitnych słuchawek. Exodusy wywarły na mnie same pozytywne wrażenia, ciężko się w nich nawet do czegoś „przyczepić”. Ba, nawet cena jest całkiem przyzwoita.

Oczywiście wciąż mówimy o kwocie bardzo wysokie, jednak zawsze staram się porównywać dany sprzęt do konkurencyjnych rozwiązań. W tym przypadku mogę pokusić się o stwierdzenie, że cena nie jest wygórowana, wciąż wysoka, jednak są słuchawki dużo droższe, które grają o wiele gorzej niż recenzowane Exodusy. Słuchawki możecie kupić i przetestować stacjonarnie w sklepie Top Hi-Fi, od których otrzymałem możliwość przetestowania ich na dłuższy okres!

Recenzja House of Marley Exodus ANC – dawno nic mnie tak nie zaskoczyło, jak te słuchawki!

Cezary Pagórek Miłośnik nowinek technologicznych i motoryzacji. Recenzent i dziennikarz technologiczny w serwisie Applemobile.pl