Recenzja Epson EF-61G: Laserowe kino w rozmiarze Maca mini
Recenzja Epson EF-61G: Laserowe kino w rozmiarze Maca mini

Recenzja Epson EF-61G: Laserowe kino w rozmiarze Maca mini

0

Żyjemy w czasach, w których 65-calowy czarny prostokąt na ścianie przestaje być jedynym słusznym oknem na świat rozrywki. Jako użytkownik przyzwyczajony do retiny w iPhone’ach i precyzji monitorów podpiętych do Maca, zawsze podchodziłem do projektorów z pewną rezerwą. Kojarzyły mi się z hałasem, plątaniną kabli i koniecznością wiercenia dziur w suficie. Jednak Epson modelem EF-61G próbuje nas przekonać, że współczesne kino domowe można zamknąć w bryle wielkości pudełka śniadaniowego, zabrać pod pachę i postawić w dowolnym miejscu.

projektor epson w opakowaniu
Opakowanie dla projektora jest równie niewielkich rozmiarów co samo urządzenie. W zestawie znajdziemy tylko projektor, pilot, zasilacz i dokumentację.

W moje ręce trafiła “Lodowa Zieleń” – kompaktowy projektor laserowy 3LCD, który obiecuje jasność na poziomie 700 lumenów, wbudowany system Google TV i – co intrygujące – dźwięk sygnowany przez markę Bose. Czy urządzenie ważące zaledwie 1,6 kg  poradzi sobie z neonami Night City w Cyberpunku 2077 na PlayStation 5? Czy zastąpi drugi monitor w pracy na macOS, a raczej do rozrywki z komputera rzuconej na ścianę?

Konstrukcja i design

Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu Epsona EF-61G z pudełka, to jego absolutna odmienność od tego, do czego przyzwyczaili nas producenci projektorów przez ostatnią dekadę. Zapomnijcie o spłaszczonych, biurowych “naleśnikach” z tandetnego plastiku, które krzyczą, że ich miejsce jest w sali konferencyjnej. Epson poszedł tutaj w stronę lifestyle’u pełną gębą.

wygląd projektora Epson Ef-61G w recenzji urządzenia
Wyglądem ten projektor mocno odstaje od konkurencji. Wygląda nowocześnie, kompaktowo i po prostu inaczej niż urządzenia tego typu.

Bryła urządzenia to niemal idealna kostka o wymiarach 199 x 190 x 75 mm. Jest zwarta, solidna i zaskakująco mała. Kiedy postawiłem go obok mojego Maca mini, uderzyło mnie, jak podobną filozofię minimalizmu wyznają oba te urządzenia – choć Epson jest oczywiście wyższy, to zajmuje na biurku podobną, niewielką powierzchnię.

epson ef-61g w porównaniu do Mac mini M2 Pro
Projektor jest bardzo mobilny. Rozmiarami można go przywrównać do komputera Apple w wersji mini.

W moje ręce trafił wariant w kolorze “Ice Green” (Lodowa zieleń). I muszę przyznać, że to odważny, ale trafiony ruch. W świecie elektroniki zdominowanym przez czerń, biel i “gwiezdną szarość”, ten pastelowy odcień wprowadza powiew świeżości i sprawia, że projektor wygląda bardziej jak element wystroju wnętrza niż sprzęt RTV.

Matowe wykończenie obudowy jest przyjemne w dotyku i, co ważne dla estetyków, nie zbiera odcisków palców tak chętnie jak błyszczące plastiki. Całość waży zaledwie 1,6 kg, co w praktyce oznacza, że przeniesienie go z salonu do sypialni – czy nawet spakowanie do plecaka na wyjazd – nie stanowi żadnego wyzwania logistycznego. To po prostu sprzęt mobilny z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko z nazwy.

Ergonomia portów – Apple by to zrobiło inaczej?

Oglądając tył urządzenia, mam jednak mieszane uczucia, które jako użytkownik ekosystemu Apple muszę wyrazić głośno. Z jednej strony mamy tu niezbędne minimum: port HDMI z obsługą ARC/eARC (kluczowe, jeśli chcecie wyprowadzić dźwięk na soundbar, choć o wbudowanym audio powiem później), gniazdo słuchawkowe mini-jack oraz port USB typu A. I właśnie to ostatnie trochę boli w 2026 roku.

dostępne porty w obudowie projektora Epson Ef-61G
Jeżeli chodzi o porty, to mamy tu absolutne minimum.

W dobie wszechobecnego standardu USB-C, obecność klasycznego, dużego USB trąci myszką. Oczywiście, podłączycie tu pendrive’a z filmami czy zasilicie sticka streamingowego (choć przy wbudowanym Google TV nie będzie to potrzebne), ale brak nowoczesnego złącza USB-C, które mogłoby służyć np. do przesyłu obrazu i zasilania jednym kablem z laptopa, jest pewnym przeoczeniem.

Jest też port USB-B, ale służy on wyłącznie celom serwisowym, więc dla nas – użytkowników – jest bezużyteczny.

Pilot, który polubiłem

Do zestawu dołączony jest pilot, który na szczęście nie przypomina kokpitu samolotu. Jest minimalistyczny, dobrze leży w dłoni i ma logicznie rozmieszczone przyciski o przyjemnym, sztywnym i wyczuwalnym skoku.

Znajdziemy tu dedykowane skróty do najpopularniejszych platform: YouTube, Netflix czy Prime Video. To ogromne ułatwienie, bo jednym kliknięciem przenosimy się do ulubionej aplikacji, bez konieczności przekopywania się przez menu.

pilot do projektora epson
Mega przyjemny choć plastikowy.

Pilot łączy się z projektorem przez Bluetooth, więc nie musimy celować nim w urządzenie jak snajper, co przy projektorach ustawionych często za naszymi plecami bywało kiedyś zmorą.

Jedyny minus? Brak podświetlenia przycisków. Podczas wieczornych seansów w ciemnym pokoju, trafienie w odpowiedni klawisz wymaga albo pamięci mięśniowej, albo oświetlenia go ekranem smartfona. Detal, ale w tej klasie sprzętu warto byłoby o to zadbać.

Ten projektor potrafi ustawić się sam

Pamiętam czasy, kiedy ustawienie projektora przypominało skomplikowaną operację geometryczną. Trzeba było kręcić nóżkami, podkładać książki pod obudowę i walczyć z pierścieniami ostrości, by uzyskać prostokątny obraz, który nie wygląda jak trapez.

automatyczne ustawienei ustrości w epson ef-61g
Projektor ten potrafi się samoczynnie ustawić, ale można też wymusić ręczną korekcję obrazu.

Epson EF-61G próbuje nam udowodnić, że te czasy bezpowrotnie minęły – i co zaskakujące – w dużej mierze ma rację. Producent nazywa to “Intelligent Instant Setup” i przyznaję, że jeżeli chodzi o ustawienie projektora, to poradzi z tym sobie każdy, bo cała robotę robi za nas inteligentna automatyka.

Od włączenia do seansu w kilka sekund

Proces pierwszego uruchomienia jest banalnie prosty, choć wymaga przejścia przez standardową procedurę konfiguracji Google TV. Jeśli masz konto Google (a kto dziś nie ma?), logowanie i synchronizacja aplikacji zajmują chwilę. Ale to, co dzieje się później z samym obrazem, robi wrażenie.

Projektor wyposażono w zestaw czujników i kamerę (to to małe “oczko” obok głównego obiektywu), które na bieżąco analizują wyświetlany obraz. Wystarczy postawić urządzenie na stoliku, skierować na ścianę i… właściwie tyle.

 

widok na front projektora epson ef-61g
Front urządzenia.

System automatycznego ustawiania ostrości (Autofokus) działa błyskawicznie. Nie trzeba nic samodzielenie “dostrajać”, nawet po przeniesieniu projektora w inne miejsce.

Jeszcze lepiej wypada automatyczna korekcja geometrii (Keystone). Niezależnie od tego, czy postawiłem Epsona prostopadle do ściany, czy pod lekkim kątem (bo np. stolik kawowy nie stoi idealnie na środku), oprogramowanie w kilka sekund “prostowało” obraz do idealnego prostokąta.

Oczywiście, jest to korekcja cyfrowa, która teoretycznie może minimalnie wpływać na jakość (poprzez wycinanie fragmentu matrycy), ale przy rozdzielczości Full HD i typowej odległości oglądania, strata ta jest dla mnie niezauważalna.

Omijanie przeszkód – funkcja nie tylko dla gadżeciarzy

Ciekawostką, która w moim przypadku okazała się bardzo praktyczna, jest funkcja automatycznego omijania przeszkód (Auto Obstacle Avoidance) oraz dopasowania do ekranu (Auto Screen Fit). Podczas testu rzuciłem obraz na ścianę, na której wisiał włącznik światła i fragment półki. Projektor sam wykrył te elementy i przeskalował obraz tak, by się w nie nie “wcinał”, tworząc mniejszy, ale czysty kadr obok przeszkód.

To genialne rozwiązanie dla osób, które nie mają dedykowanego, pustego ekranu projekcyjnego i wyświetlają filmy po prostu na wolnym fragmencie ściany w salonie czy sypialni.

Google TV – płynność, której brakowało

Sercem urządzenia jest wbudowany system Google TV. Dla kogoś, kto pamięta powolne i zacinające się systemy w starszych smart TV czy projektorach, płynność działania Epsona EF-61G będzie miłym zaskoczeniem.

Interfejs jest responsywny, aplikacje otwierają się szybko, a nawigacja po kafelkach z filmami jest gładka. Nie jest to może poziom szybkości Apple TV 4K, ale jest naprawdę blisko i zdecydowanie wystarcza do komfortowej, codziennej obsługi.

widok w dzien i interfejs Google TV
Tu widok w dzień – interfejs Google TV

Co ważne, mamy tu pełnoprawny sklep Google Play, więc dostęp do aplikacji takich jak Disney+, HBO Max (Max), Prime Video czy Spotify jest bezproblemowy i nie wymaga żadnych “kombinacji” czy instalowania aplikacji z dziwnych źródeł.

3LCD w starciu z rzeczywistością – czyli jak to świeci?

Skoro mamy już ustawiony sprzęt i wybrany film, pora przejść do tego, co najważniejsze – jakości obrazu. Epson EF-61G korzysta z technologii 3LCD, wspieranej przez laserowe źródło światła.

laserowe źródło światła w projektorze
Projektor Epson EF-61G posiada wbudowane zabezpieczenie przeciwko psuciu naszego wzroku. Gdy projektor wykryje osobę przed sobą, wyłączy laser, aby nie zrobić komuś krzywdy.

To istotna informacja, bo odróżnia go od wielu tańszych projektorów DLP, które wykorzystują wirujące koło kolorów. W praktyce 3LCD oznacza, że jasność kolorów jest równa jasności światła białego (700 lumenów ISO zarówno dla bieli, jak i barw). Dzięki temu kolory są nasycone, żywe i – co kluczowe dla wrażliwszych oczu – nie występuje tu tzw. “efekt tęczy”, czyli męczące migotanie barw przy szybkim ruchu oczu, które bywa zmorą technologii DLP.

Jasność 700 lumenów – wystarczy czy nie?

Papierowa specyfikacja mówi o 700 lumenach. Dla laika ta liczba może niewiele znaczyć, ale w świecie projektorów to wartość “solidna, ale nie powalająca”. Jak to wygląda w praktyce?

W ciągu dnia, w jasnym salonie z odsłoniętymi oknami, obraz jest widoczny, ale traci na kontraście. Można obejrzeć wiadomości czy bajkę dla dzieci, ale o kinowych doznaniach zapomnijcie. “Czerń” staje się szarością ściany, a kolory blakną. Fizyki nie oszukamy.

projekcja z epson ef61-g w jasnym pomieszczeniu
W jasnym pomieszczeniu w ciągu dnia widać obraz, nawet o dużej przekątnej. Oczywiście ciemne barwy zanikają, ale i tak jest nieźle jak na 700 lumenów.

Magia zaczyna się jednak, gdy zasłonimy rolety lub poczekamy na wieczór. Wtedy te 700 lumenów wystarcza, by przy przekątnej około 80-100 cali uzyskać obraz jasny, dynamiczny i pełen życia.

ciemne pomieszczenie i projekcja Epson EF-61g
Projekcja Epson EF-61G przy zaciemnionym pomieszczeniu.

Kontrast i rozdzielczość

Epson chwali się kontrastem dynamicznym na poziomie 5 000 000:1. Oczywiście, są to wartości laboratoryjne, ale w ciemnym pomieszczeniu czerń jest zaskakująco głęboka jak na projektor tej klasy. Nie jest to może poziom OLED-a (tu żaden projektor nie ma szans), ale sceny kosmiczne w filmach SF czy mroczne zaułki w thrillerach wyglądają przekonująco, a nie jak szara plama.

Obsługa formatów HDR10 i HLG  dodatkowo pomaga wyciągnąć detale z cieni i prześwietleń, choć przy tej jasności efekt HDR jest raczej subtelnym ulepszeniem niż rewolucją.

obraz kolorowy z epsona
Epson w kolorze.

Co z rozdzielczością? Mamy tu natywne Full HD (1920×1080). Czy w dobie 4K to za mało? Przy typowym użytkowaniu domowym – oglądaniu filmów z odległości 2-3 metrów na ekranie do 100 cali – obraz jest ostry i szczegółowy. Piksele nie straszą, a napisy są czytelne. Owszem, jeśli podejdziemy z nosem do ściany, zobaczymy strukturę obrazu, ale kto tak ogląda filmy? Dopiero przy maksymalnym rzucie (150 cali)  można odczuć pewien niedosyt ostrości w porównaniu do modeli 4K (jak np. droższy brat EF-62 ), ale umówmy się – przy tej cenie i mobilności, Full HD w wykonaniu Epsona to wciąż bardzo wysoka półka jakościowa, bijąca na głowę tanie chińskie projektory “z Allegro”.

Technologia laserowa ma jeszcze jedną, ogromną zaletę nad tradycyjnymi lampami: żywotność. Producent deklaruje 20 000 godzin pracy. To oznacza, że możemy oglądać jeden film dziennie przez… ponad 20 lat. To sprzęt, który kupuje się na lata, bez stresu, że nagle “przepali się żarówka” w połowie seansu.

PS5, Mac mini i brzmienie Bose

Skoro wiemy już, jak Epson EF-61G świeci, sprawdźmy, jak radzi sobie w boju jako centrum multimedialne. Podłączyłem do niego PlayStation 5, by zobaczyć, czy na 100 calach da się komfortowo grać w Cyberpunka 2077.

I tu miłe zaskoczenie – projektor nie tylko wyświetla obraz, ale w trybie “Game Mode”  faktycznie redukuje opóźnienia (input lag) do poziomu, który dla niedzielnego gracza jest w pełni akceptowalny. Strzelaniny w Night City były płynne, a neonowa estetyka gry na wielkim ekranie robi piorunujące wrażenie, którego nie odda żaden monitor.

Czerń w ciemnych zaułkach była wystarczająco głęboka, by budować klimat, choć oczywiście w najbardziej dynamicznych scenach HDR robił co mógł, by wyciągnąć detale z cieni. To nie jest sprzęt e-sportowy (odświeżanie to standardowe 60Hz), ale do fabularnych gier AAA nadaje się wyśmienicie.

 

Epson Ef-61G podczas pracy
Epson Ef-61G podczas pracy.

A jak wypada współpraca z ekosystemem Apple? Mój Mac mini “dogadał się” z projektorem natychmiast po podpięciu HDMI. Pulpit macOS na całej ścianie wygląda imponująco, choć przy pracy z drobnym tekstem (np. pisanie tego artykułu w Pages) rozdzielczość 1080p przy tak dużej przekątnej daje o sobie znać – czcionki są lekko “miękkie”.

Jako drugi monitor do montażu wideo czy przeglądania zdjęć Epson sprawdza się jednak świetnie. Brakuje niestety natywnego AirPlay, więc przesyłanie obrazu z iPhone’a wymaga instalacji dodatkowej apki typu AirScreen lub użycia Apple TV podpiętego do HDMI. Działa to sprawnie, ale fanatycy “it just works” mogą kręcić nosem na ten jeden dodatkowy krok.

Na koniec – dźwięk. Napis “Sound by Bose” na obudowie to nie tylko marketingowa naklejka. Wbudowany system audio (2x5W) gra zaskakująco czysto i głęboko jak na tak małą kostkę. Co ciekawe, projektor może działać jako samodzielny głośnik Bluetooth. Wyłączasz obraz, parujesz telefon i masz stylowy głośnik do Spotify.

Podsumowanie: Czy “Lodowa Zieleń” jest warta Twoich pieniędzy?

Po kilkunastu dniach spędzonych z Epsonem EF-61G w kolorze Ice Green, muszę przyznać jedno: to sprzęt, który bardzo łatwo polubić, nawet jeśli ma swoje drobne wady. To nie jest projektor dla wideofila, który z lupą w ręku będzie liczył piksele i mierzył poziom czerni w laboratorium. To sprzęt dla kogoś, kto chce po prostu dobrej rozrywki tu i teraz – bez kabli, bez skomplikowanej kalibracji i bez zagracania salonu wielkim telewizorem.

Epson stworzył urządzenie, które idealnie wpisuje się w nowoczesny styl życia. Jest małe, stylowe i mobilne. Możesz rano oglądać na nim wiadomości przy kawie, po południu podpiąć konsolę i zagrać mecz w FIFĘ, a wieczorem zabrać go do sypialni na serialowy maraton. Automatyzacja ustawień (autofokus, keystone) działa tak dobrze, że obsługa staje się bezobsługowa – i to jest jego największa siła.

widok z góry na obudowę
Zielona obudowa Epson EF-61G.

Czy są minusy? Owszem. Cena w okolicach 3000-3300 zł  stawia go na półce, gdzie konkurencja jest spora. Brakuje złącza USB-C, które w 2026 roku powinno być standardem, a pilot bez podświetlenia bywa irytujący w nocy. Jasność 700 lumenów wymusza zaciemnienie pokoju w słoneczne dni, a natywne Full HD – choć świetnej jakości dzięki technologii 3LCD – powoli ustępuje miejsca standardowi 4K.

FAQ – najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi

Czy ten projektor ma wbudowaną baterię?

Nie. Epson EF-61G to projektor stacjonarny, który musi być podłączony do gniazdka. Jest bardzo mały i lekki (1,6 kg), więc łatwo go przenieść, ale “mobilność” w tym przypadku oznacza łatwość transportu, a nie działanie w plenerze bez dostępu do prądu.

Czy mogę przesyłać obraz z iPhone’a bezprzewodowo (AirPlay)?

Natywnie – nie. System Google TV ma wbudowanego Chromecasta, który świetnie dogaduje się z Androidem. Użytkownicy iPhone’ów muszą albo zainstalować dodatkową aplikację ze sklepu Google Play (np. AirScreen), albo podłączyć Apple TV pod port HDMI, co jest rozwiązaniem najstabilniejszym.

Jak wygląda granie na PS5/Xbox? Czy są opóźnienia?

Projektor nie jest sprzętem e-sportowym (60Hz), ale w trybie “Game Mode” opóźnienia są na tyle niskie, że w gry fabularne (jak Cyberpunk 2077 czy Spider-Man) gra się bardzo komfortowo. Do amatorskiego grania na 100 calach nadaje się idealnie.

Czy muszę dokupić specjalny ekran projekcyjny?

Nie jest to konieczne. Dzięki jasności 700 lumenów i dobremu kontrastowi, projektor daje radę na zwykłej, białej (matowej) ścianie. Oczywiście, dedykowany ekran szary lub biały poprawi czerń i nasycenie kolorów, ale na start “goła ściana” w zupełności wystarczy.

Czym różni się model EF-61G od EF-61W?

Wyłącznie kolorem obudowy. G to “Green” (Lodowa Zieleń), W to “White” (Biały). Parametry techniczne są identyczne.

Czy projektor jest głośny?

Nie. To jedna z jego największych zalet. W trybie Eco wentylatory generują zaledwie 20-24 dB, co jest praktycznie niesłyszalne podczas oglądania filmu. To ogromna różnica w porównaniu do tanich projektorów LED, które potrafią wyć jak suszarka.

Czy da się go zamontować na statywie fotograficznym?

Tak, na spodzie obudowy znajduje się standardowy gwint 1/4 cala, taki sam jak w aparatach fotograficznych. Możesz go postawić na trójnogu, co bardzo ułatwia ustawienie idealnej wysokości projekcji.

Czy 700 lumenów wystarczy do oglądania w dzień?

Tylko przy zasłoniętych oknach. W pełnym słońcu obraz będzie blady i mało czytelny. To technologia projekcyjna, która do pełni szczęścia potrzebuje chociażby półmroku.

ZaletyWady

Zalety

  • Kolorystyka „Ice Green” i kompaktowa bryła sprawiają, że sprzęt wygląda świetnie w nowoczesnym wnętrzu.
  • Autofokus, korekcja trapezu i omijanie przeszkód działają błyskawicznie i niemal bezbłędnie.
  • Płynny interfejs z dostępem do wszystkich kluczowych aplikacji (Netflix, Disney+, Max) bez konieczności podpinania zewnętrznych przystawek.
  • Zaskakująco głębokie brzmienie jak na tak małą obudowę + funkcja samodzielnego głośnika Bluetooth.
  • Wentylatory są bardzo ciche (ok. 20 dB w trybie Eco), nie przeszkadzają w cichych scenach filmowych.
  • Żywe kolory i brak męczącego “efektu tęczy”, który często występuje w konkurencyjnych projektorach DLP.

Wady

  • W 2026 roku brak możliwości zasilania czy przesyłu obrazu jednym kablem z laptopa to spore przeoczenie.
  • Użytkownicy Apple muszą korzystać z zewnętrznych aplikacji lub Chromecasta, co nie jest tak wygodne jak systemowe rozwiązanie.
  • W cenie ponad 3000 zł można już powoli rozglądać się za modelami oferującymi 4K (choćby skalowane).
  • Wieczorem obsługa wymaga pamięci mięśniowej lub świecenia telefonem.
  • Mimo mobilnych gabarytów, projektor nie ma wbudowanej baterii – zawsze szukasz gniazdka.
  • W słoneczny dzień bez zasłon obraz jest mało czytelny.
Michał Gruszka Jestem twórcą i założycielem APPLEMOBILE. Byłem dziennikarzem technologicznym i redaktorem w czasach, gdy prasa była głównym źródłem informacji. Dziś, oddany pasji pisania, tworzę głównie dla własnej przyjemności. Krytyczny fan Apple.

SKOMENTUJ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *