Recenzja Divoom Macchiato – ewidentnie zaskoczenie tego roku

Recenzja Divoom Macchiato – ewidentnie zaskoczenie tego roku

Recenzja Divoom Macchiato – ewidentnie zaskoczenie tego roku

0

Kawy z mlekiem nie uznaję. Kawa musi być czarna, a najlepiej, jeżeli jest to espresso. Natomiast te małe Macchiato od marki Divoom polubiłem od razu. Zaskakiwał mnie od pierwszego momentu otwarcia opakowania, po pierwsze uruchomienie, kiedy to ujawnił swoją niemożliwą do upakowania w tak małej obudowie moc. Ktoś ma ochotę na Macchiato?

Za oknem lato, a piękna pogoda tylko zachęca do wyjścia w plener. Rowerowe wycieczki, wypad na plażę, działkę czy na piknik do parku jest w tym czasie obowiązkowe. W końcu w naszym pięknym kraju taką pogodą możemy się cieszyć zaledwie te kilka miesięcy w roku, a nie ma nic przyjemniejszego niż relax na świeżym powietrzu przy ulubionej muzyce. I tu pojawia się Divoom Macchiato.

Jest to pico głośnik bluetooth, który potwierdza tezę, że to nie rozmiar, a jakość i doświadczenie mają największe znaczenie. Tych nie można odmówić marce Divoom, ani samemu Macchiato.

Zestaw sprzedażowy 

Jest tu na bogato od samego początku. Wręcz aż dziwnie dużo tego wszystkiego biorąc pod uwagę, że urządzenie może być nasze za nie więcej niż 250 złotych.

Począwszy od oryginalnego, użytecznego i po prostu fajnego opakowania na głośnik, stylizowanego trochę na pudełko na kanapki do pracy, kończąc na samym głośniku z dołączoną anteną wzbogacającą Macchiato o funkcję radioodbiornika FM (nie, poważnie nie trzeba jej dokupować osobno!), na tak potrzebnych elementach kończąc jakimi są; przewód microUSB do ładowania wbudowanego akumulatora czy przewód JACK-microUSB pozwalający na podłączenie zewnętrznego odtwarzacza z AUX.

Małego tego w pudełku znajdziemy kilka zestawów z różnymi naklejkami, mocno sugerującymi przeznaczenie głośnika – jako bardzo mobilnego i idealnego do zabrania na wakacyjny wyjazd.

Pierwsze wrażenie 

Kiedy polski importer marki Divoom przesłał mi przesyłkę z Macchiato do testów nie spodziewałem się tak małego głośnika.

Jak widzicie na zdjęciach, urządzenie jest zapakowane w oryginalne opakowanie, będące za razem przenośnym etui na głośnik czy cokolwiek innego, co macie ochotę w nim przenosić.

Po tym, gdy zrobiłem zdjęcia z zewnątrz i otworzyłem byłem autentycznie zdziwiony. Liczyłem raczej na głośnik rozmiarów etui. A tu wewnątrz siedzi coś tak małego…

Nie jestem jakimś szczególnym fanem tak małych, a przez to bardzo o mobilnych głośników i nie chodzi tu wcale, że nie wpisuję się w sposób spędzania czasu sugerowany we wstępie.

 

 

Po prostu słyszałem bardzo niewiele małych głośników, których rzeczywiście słucha się przyjemnie. Taki pierwszy z brzegu, który przychodzi mi do głowy to może Bang & Olufsen A1. Problemem jest jego cena, w której możemy kupić spokojnie duży, mocny głośnik od choćby JBL, FUGOO czy Braven.

Divoom Macchiato jest nie tylko mniejszy od A1, ale kilka razy tańszy. Przy tym wygląda „słodko” i solidnie, ale kiedy się go włączy i uruchomi odtwarzacz.. przestaje być słodko, a jest ostro i z pazurem.

Przyjrzyjmy mu się z bliska 

Włącznik to pierwsze i chyba jedyne nieprozumienie w tym produkcie. Jest za mały, do tego umiejscowiony tam, gdzie najbardziej być umiejscowiony nie powinien.

Jego użycie nie tylko utrudnia nam skórzany pasek, który kończy się tuż nad nim, ale w przypadku użycia anteny FM (o której za chwilę) czy któregoś z przewodów, całkowicie odbiera nam możliwość jego użycia.

Natomiast na dużą pochwałę zasługuje spasowanie elementów, jakość tworzywa sztucznego z którego wykonano obudowę, jak również te wszystkie dodatki i zdobienia. Trzy klawisze na górze pozwalają regulować poziom głośności, sterować uruchomieniem odtwarzania, przełączać utwory oraz zarządzać radiem FM.

 

Niestety, producent nie zdecydował się na dedykowaną aplikację. O ile w przypadku użycia samego odtwarzania z aplikacji muzycznej na smartfonie nie jest to żaden problem, o tyle już radio FM obsługiwałoby się znacznie prościej mogąc wybrać konkretną częstotliwość niż liczyć na automatyczne wyszukiwanie.

Głośnik jak na tak małe i zgrabne urządzenie wcale nie jest lekki. Jego masa to około 340 gramów. Idealna, aby móc go zabierać w podróż. Minimalna, aby wewnątrz umieść odpowiedni przetwornik (40 mm) z w miarę sensownym magnesem i oczywiście akumulator (1400mA), który zapewni długi czas pracy w okolicach 6 godzin.

Ciekawie wyprofilowana maskownica z przodu i z tyłu może sugerować, że jest to głośnik typu 360 stopni. Niestety nie.

Divoom Macchiato wyposażony został wyłącznie w jeden przetwornik. Nie ma więc ani 360 stopni, ani nawet stereo. Natomiast urządzenie obsługuje parowanie TWS, a co zza tym idzie możemy zbudować sobie stereo za pomocą dwóch takich głośników

Jak to gra?

To jest największe zaskoczenie tego roku. Co prawda w materiałach marketingowych Divoom przechwala się najlepszym dźwiękiem w swojej klasie, a także perfekcyjnie dostrojeniem brzmienia. Któż jednak tego nie robi? Trzeba sobie jednak uczciwie powiedzieć, że na pierwszy rzut oka nikt w to nie uwierzy, patrząc na takie małe urządzonko, niewiele większe od paczki papierosów.

Nie mniej jednak pierwszy odegrany utwór sprawił, że strzeliłem „karpia” zamiast strzelać fotki do tego wpisu i potrzebowałem chwili, aby uwierzyć w to, co się dzieje na moim biurku. Zaskoczenie tego roku – wiedziałem, że tak podsumuję tę recenzję w tytule. Wiecie, w specyfikacji widzimy moc wyjściową na poziomie 6W przy rozmiarach 95.7 x 53 x 64.7 mm. To nie miało prawa dawać kopa. Na stole natomiast dawało, a stosunek sygnału do szumu jak ładnie nazywana jest „głośność” wynosi minimum 85 dB.

Ciekawe rozwiązania, które tutaj zastosowano w postaci sporego jak na taką konstrukcję przetwornika o średnicy 40 mm przy wsparciu aż dwóch pasywnych radiatorów basowych pozwoliło na uzyskanie tu bardzo przyjemnego, głośnego, a przy tym mocnego dźwięku, który szokuje i wprowadza w stan niedowierzania.

Owszem, nie można tego przyrównywać do dużo większych JBL, które z racji większych gabarytów zaoferują nam również większe doznania dźwiękowe, szczególnie z kierunku dolnych partii, jednak Divoom Macchiato w tych rozmiarach w mojej ocenie naprawdę nie ma konkurencji.

Radio FM w pakiecie

Poza odtwarzaniem muzyki przez Bluetooth i kabel microUSB-JACK z odtwarzacza z AUX, producent wprowadził tu również radio FM. W zestawie znajdziemy stosowną antenę teleskopową zakończoną wtykiem microUSB.

Nie wiem czy to dlatego, że i port, i wtyk jest nowy czy to może ja nie mam doświadczenia we wtykaniu microUSB, ale użycie anteny wymaga uwagi, a jej podłączenie nie jest możliwe do wykonania od tak, naturalnie.

Niby wsadzasz, jak trzeba, a wejść nie chce. Może z czasem się wyrobi, może nie. Nie mniej jednak radio FM to przyjemny dodatek, którego w wielu konkurencyjnych głośnika BT po prostu brakuje. Tu go mamy.

 

Podsumowując

Divoom Macchiato to jeden z najbardziej zaskakujących produktów jakie miałem okazję recenzować w tym roku.

Zaskakuje sposób pakowania, jakość wykonania, dźwięk, funkcjonalność, a na końcu ta niewielka ceną jako musimy za niego zapłacić. To bardzo dobry pico głośnik. Idealny na wycieczkę – tą bliską i tę daleką.

Głośnik do recenzji wypożyczył polski importer, firma MIP

Recenzja Divoom Macchiato – ewidentnie zaskoczenie tego roku

Zalety Wady

Zalety

  • Niewielkie rozmiary
  • Świetny, dynamiczny i głośny dźwięk
  • Długi czas pracy na baterii
  • Bogaty zestaw sprzedażowy
  • Wbudowane radio FM

Wady

  • Niewygodnie umiejscowiony włącznik
  • Brak dedykowanej aplikacji
Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.