
nieRecenzja Philips 27B1U7903 – monitor z matrycą mini-led. Czy to rewolucja na rynku?
Na rynku elektronicznych urządzeń znajdzie się kilka kategorii produktów, które można rzec, że pod względem rozwoju stanęły w miejscu. Nie chcę dywagować na temat smartfonów, które na przestrzeni lat przechodzą delikatne ewolucje, zamiast wprowadzać rewolucję…jednakże myślę, że kategorią produktów, które od wielu lat stanowczo stały w miejscu, był rynek monitorów komputerowych. Przykładowo kupując dobry monitor w 2015 roku, tak naprawdę nie było potrzeby jego wymiany przez przynajmniej 7-8 lat. Tutaj nie miało się co starzeć, a sami producenci monitorów nie zachęcali nas większymi zmianami, które miałyby skłonić do zmiany.

Przechodząc dalej tak uważam, że ostani rok sprawił, że na rynku monitorów zmieniło się naprawdę wiele. Zmiany zaszły zarówno w monitorach skierowanych do graczy, gdyż powstało wiele modeli wyposażonych w hdmi 2.1. W połączeniu z konsolami obecnej generacji odblokowuje nam to wiele funkcji, jak możliwość grania w 120 klatkach, a to znacząca różnica, która może skłonić do zaktualizowania swojego obecnego monitora.

Spoglądając na monitory skierowane do zastosowań profesjonalnych czy półprofesjonalnych, tak tutaj może od razu przejdźmy do bohatera tego artykułu, czyli Philipsa 27B1U7903. Na pierwszy rzut oka wyglądający jak inne monitory od tego producenta, jednak nic bardziej mylnego. To nowoczesna konstrukcja po brzegi wypchana nowinkami. Chodź fakt, że nie wyróżnia się on niczym znaczącym (mam na myśli lepszy designu czy jakieś „udoskonalenia” wizualne) ciężko go przy pierwszym kontakcie odróżnić od innych monitorów marki.
Już nie na takim wstępie dodam, że nie jestem grafikiem, a z profesjonalną obróbką zdjęć mam tyle wspólnego co Kazik z mercedesami (cytując Tatę Dilera autorstwa KNŻ). Mimo wszystko, przed ekranem spędzam bardzo dużo czasu pisząc nie tylko artykuły na portal, ale również amatorsko obrabiając zdjęcia, czy zwyczajnie konsumując treści w postaci filmów, czy również grania w gry na konsolach obecnej generacji.

Tym co przede wszystkim charakteryzuje monitor Philips 27B1U7903 jest matryca oparta na podświetleniu mini-led. I tak jak myślałem, że mój telewizor OLED od Philispa jest jasny w materiałach HDR, tak dopiero tutaj zobaczyłem jak powinno to wyglądać. Mamy tu doczynienia z jasnością 1400 nitów w HDR (Certyfikat DisplayHDR 1400) i 1000 nitów w przypadku wyświetlania zawartości w SDR. I to zdecydowanie jest tak zwany gamechanger. Chyba największe wrażenie zrobiło na mnie słońce na zdjęciu zrobionym z wykorzystaniem w HDR, które oślepiało mnie od tego stopnia, że szukałem na biurku swoich okularów przeciwsłonecznych.

Matryca oparta na technologii mini-led jest swoistą rewolucją na rynku ekranów. Oczywiście nadal nie jest to OLED, lecz w przeciwieństwie do tej technologii, tak w przypadku recenzowanego modelu monitora z podświetleniem strefowym uzyskujemy znacznie wyższą jasność, niż typowe ekrany OLED. Mini-led do zastosowań w monitorach jest moim zdaniem lepszym rozwiązaniem nie tylko ze względu na wyższą typową jasność, ale również w kontekście braku zmartwień o wypalenia matrycy. Mimo, iż elektronika potrafi zadbać już znacznie lepiej o brak powstania efektu wypalenia, tak mimo wszystko na monitorze, który służy do pracy, statyczne elementy są znacznie częstszym zjawiskiem, niż przykładowo w telewizorze, na którym oglądamy dynamiczne obrazki.

Thunderbolt 4 – rewolucja czy ewolucja?
Philips 27B1U7903 jest jednym z pierwszych monitorów, które wyposażono w złącze Thunderbolt w wersji czwartej. Nie jest to znacząca różnica w porównaniu z wersją trzecią jakby się mogło początkowo wydawać. Natomiast złącze samo w sobie umożliwia nam podpięcie dwóch zewnętrznych monitorów w rozdzielczości 4K lub jednego w rozdzielczości 8K (mowa oczywiście o porcie, który znajduje się w urządzeniu wyjściowym).

Czymś fascynującym jest możliwość połączenia łańcuchowego, dzięki któremu możemy przy pomocy drugiego złącza Thunderbolt w monitorze Philips podłączyć kolejny monitor 4K. I cała ta operacja opiera się o Thunderbolty znajdujące się w monitorze. Nasz komputer wysyła sygnał do pierwszego monitora, który zajmuje się całą resztą operacji. Samo złącze Thunderbolt zasila i ładuje podłączone do niego urządzenia z maksymalną mocą do 90 W. Thunderbolt w wersji czwartej, tak samo jak poprzednik pozwala na przesyła danych z prędkością 40 Gb/s. W monitorze oddane zostało nam do dyspozycji kilka portów, jak Ethernet 1 Gbit/s, czy cztery porty USB 3.2.

Szeroka regulacja ustawień wysokości ekranu i kąta nachylenia w Philips 27B1U7903
Monitor spoczywa na aluminiowej podstawie, która pozwala na bardzo szeroką regulację ekranu pod własne upodobania. Możemy regulować wysokość, kąt nachylenia, a także nic nie stroi na przeszkodzie, aby skorzystać z pivotu. Regulacja wysokości zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ponieważ ekran możemy obniżyć na tyle, że pomiędzy dolną krawędzią, a blatem jest raptem 4 cm. To pierwszy monitor, który użytkuje, w którym jest możliwość obniżenia ekranu tak nisko. Wiem tym samym, że ciężko będzie mi wrócić do standardowej regulacji w innych monitorach. Obniżenie ekranu tak nisko wpływa bardzo pozytywnie na komfort pracy, ponieważ patrzymy na ekran „z góry” i pod kątem, podobnie jak ma to miejsce w pracy na laptopie.

Czystość i porządek w miejscach pracy jest teraz „na topie”. Każdy stara się jak najlepiej ukrywać przewody, aby nie były one widoczne na pierwszy rzut oka. Tak zwany cable management jest z biegiem lat coraz prostszy do wykonania, ponieważ przewodów ubywa. Myślałem, że Philips tworząc całkiem minimalistyczny sprzęt, z niewielkimi ramkami, estetyczną podstawą wykonaną z aluminium i przeniesieniem loga „philips” z dolnej krawędzi ekranu na podstawę, wymyśli dobry system do poprowadzenia przewodów. Pisząc przewody mam na myśli naprawdę sporą liczbę kabli, gdyż jak wspomniałem wcześniej, monitor służy również jako hub usb, do którego podepniemy wszelakiej maści przewody, które normalnie podsielibyśmy chociażby do standardowej przejściówki na usb-c.

Niestety, ale w przypadku recenzowanego modelu, nie możemy liczyć na łatwość w prowadzeniu przewodów, gdyż pierwszym problemem z jakim się spotkałem to widoczność wszystkich złącz, które podpięte są do monitora – i w ten sposób dolna część ekranu zamiast raczyć nas estetycznym widokiem symetrycznych ramek, tak wita nas widokiem wszystkich przewodów, które podpięliśmy do urządzenia. Oczywiście w stopce jest wycięcie na poprowadzenie przewodów, jednak problemem tego rozwiązania jest to, że wycięcie rozpoczyna się już od samej podstawy, co generuje brak możliwości schludnego poprowadzenia kabelków.
Technologia mini-led. Czy to faktycznie rewolucja?
Producent chwali się, że monitor obsługuje technologię Quantum Dot, która sprawia, że wyświetlane kolory są bardziej nasycone. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, gdy patrzymy na wyświetlany obraz, który swoimi żywymi i intensywnym kolorami pieści nasze zmysły. Oddanie barw tym samym nawet w trybie SDR jest bardzo efektywne. Jeszcze lepiej jest oczywiście, gdy wyświetlimy obraz w HDR. Na pokładzie mamy certyfikat VESA DisplayHDR 1400, co jest również jednym z trybów wyświetlania obrazu w HDR. Do dyspozycji zostały oddane również inne presety, jednak w mojej opinii jedynie DisplayHDR 1400 jest trybem, który powinien być użytkowany w przypadku tego monitora. W reszcie trybów kolory wydawały się być sprane i pozbawione głębi.

Matryca z podświetleniem mini-led niesie ze sobą ogrom plusów. Oczywiście, jak każda inna technologia, tak i ta nie jest pozbawiona wad. W matrycach z podświetleniem strefowym występuje zjawisko „bloomingu”, które charakteryzuje się powstawaniem poświaty w miejscu, gdzie występuje jasny element, gdy na reszcie tła jest ciemny kolor (a w przypadku mini-led możemy wręcz powiedzieć, że występuje brak koloru, gdyż w tym miejscu podświetlenie jest wyłączone, aby wygenerować idealną czerń). Ledy umieszczone pod ekranem pozwalają na stworzenie 2304 pojedyńczo sterowanych stref, aby wygaszać diody, tworząc tym samym czerń znaną do tej pory jedynie z ekranów wykonanych w technologii OLED.
Efekt bloomingu w testowanym monitorze oczywiście występuje i sprawne oko wyłapie je od razu nawet w ciągu dnia, gdy na ekranie występują ciemne elementy, a podświetlenie w tej strefie jest wygaszone. Zjawisko to potęgowane jest wieczorem, gdy w pomieszczeniu brak naturalnego światła i dodatkowego oświetlania. Wtedy efekt ten jest bardzo dobrze widoczny. Czy to źle? Nie, gdyż taka jest natura tej technologii. Występuje ona również w iPadach 12,9″ i nowych MacBookach Pro, które również oparto o strefowe podświetlenie. Fajnym rozwiązaniem zaimplementowanym przez Philipsa jest możliwość wyłączenia strefowego podświetlenia w menu monitora. Mimo wszystko, całość prezentuje się obłędnie. I jest to jak najbardziej jeden z najlepszych ekranów jakie miałem okazję widzieć na własne oczy. Odnosząc się tym samym do tytułu, tak moim zdaniem jest to jednoznaczna rewolucja na rynku monitorów. Nie traktujcie tego artykułu jako recenzji, gdyż nie jestem odpowiednim odbiorcą dla tego konkretnego modelu monitora 🙂






















