Monster Blaster Superstar – boombox XXI wieku

Monster Blaster Superstar – boombox XXI wieku

Monster Blaster Superstar – boombox XXI wieku

0

Na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia byłem długowłosym, zbuntowanym nastolatkiem, który z pogardą przyglądał się panującej ówcześnie modzie. Modzie na natapirowane włosy, ortalionowe spodnie i wszystko to, co dziś kojarzy się z wszelakim kiczem. Rozkwit muzyki pop i disco dopiero wówczas nabierał rozpędu przybierając rozmaite, czasem bardzo dziwne formy.

Powrót do przeszłości

Jedną z nich były boomboxy dumnie noszone na ramieniu fanów Dr. Albana, czy choćby Mc Hammera pobrzmiewające na ulicach wielu miast. Jak większość rzeczy także i ta moda przybyła do Polski z zachodu i choć wówczas była dla mnie pośmiewiskiem, to dziś czasy te wspominam ze łzą w oku.

4

Pozostał jakiś sentyment do tego kolorowego świata, wliczając w to wspomniane już “przenośne” urządzenia, których waga dalece przekraczała 4 kg. Z wielkim uśmiechem na twarzy zatem przywitałem u progu moich drzwi kuriera z ogromnych rozmiarów przesyłką. Z uśmiechem na ustach też odpakowywałem bohatera testu.

Ogromniaste pudło

Jest nim dzięki uprzejmości firmy Horn Distribution kolejny produkt marki Monster, której słuchawki miałem przyjemność recenzować w niedalekiej przeszłości. Tym razem jednak trafił do mnie głośnik bezprzewodowy i to nie byle jaki. Sześciokilogramowe akcesorium audio budzi kontrowersje z wyglądu, choć milkną ci malkontenci, którzy doświadczą jego brzmienia.

15

Monster Blaster SuperStar to kawał produktu także pod kątem dołączonych do niego dodatków. W kartonie znaleźć można liczne przewody, przejściówki oraz zasilacz. Całość po otwarciu wieka kartonu budzi respekt. Producent dołożył starań, by produkt trafił do klienta w zestawie „na bogato”.

Prezencja

Głośnik po dokładnych oględzinach sprawia wrażenie solidnego, a więc wykonanego z dobrej jakości materiałów i odpornego na czynniki zewnętrzne takie jak kurz, czy wilgoć. Konstrukcja, choć w sporej części plastikowa nawet przez chwilę nie daje poczucia tandety. Nic tu nie trzeszczy, nie wygina się pod ciężarem, a łączenia w postaci imbusowych śrub nadają produktowi silnego charakteru. Całość można przenosić w sposób wygodny dzięki uchwytowi wbudowanemu w obudowę.

1

Głośnik to przede wszystkim gadżet bezprzewodowy łączący się z urządzeniami z użyciem modułu Bluetooth, a parowanie dodatkowo ułatwia zaimplementowana technologia NFC. Odpowiedni chip ulokowano w lewej części akcesorium. Nie zabrakło jednak wsparcia dla tradycyjnej metody łączenia głośnika ze sprzętem grającym za pomocą dołączonego kabla.

2

Respekt budzi ilość oddanych do użytku portów, wejść i praktycznych dodatków takich jak choćby diod informujących o stanie naładowania wbudowanego akumulatora o pojemności 5200 mAh. W tej części konstrukcji znajdziemy również wspomniany chip NFC, a pod gumową zaślepką wejście audio 3,5 mm, gniazdo na mikrofon, port USB, który może posłużyć do ładowania urządzeń zewnętrznych, złącze ładowania oraz przycisk Reset.

14

Prawa, boczna strona odpowiedzialna jest za sterowanie urządzeniem. Użytkownik zatem odnajdzie tam przyciski odtwarzania, regulacji natężenia dźwięku, parowania oraz przełącznik trybów pracy gadżetu. Ta ostatnia funkcja mile mnie zaskoczyła. Monster Blaster SuperStar potrafi bowiem zmieniać parametry dźwięku przystosowując je do odsłuchu w plenerze lub w pomieszczeniu zamkniętym. W tej części także znajdziemy diody, które tym razem jednak informują nas o poziomie natężenia dźwięku. Automatycznie się wyłączają po kilku sekundach, by nie zużywać cennej energii z baterii.

5

Całość stabilizują dwie, wykończone gumą nóżki, których zadaniem jest nie dopuścić do sytuacji przemieszczania się głośnika podczas głośnego grania. Nie są to jednak kończyny kulturysty o czym w dalszej części tekstu.

11

Brzmienie

Pełnozakresowe głośniki, subwoofer wsparty dwoma radiatorami umieszczonymi na spodzie urządzenia robią swoje. Nie ukrywajmy, że akcesorium audio takich rozmiarów musi być potworem, którego boją się sąsiedzi. Zanim jeszcze przeszedłem do praktycznej strony testów wiedziałem, że w tym przypadku żartów nie ma, a więc rzeczą ważną jest rozsądek użytkownika. Rozsądek podpowiadający, by umiejętnie i z umiarem dawkować moc tego kolosa jeśli nie chce się mieć zatargów z Policją, którą wezwie przemiły sąsiad gustujący w nieco innych klimatach muzycznych.

12

Głośnik gra naprawdę donośnie i w domowych warunkach nie sposób wykorzystać jego 100 procentowej mocy. Odważę się również o stwierdzenie, że nikomu też do głowy nie przyjdzie majstrowanie przy ustawieniach equalizera w odtwarzaczu. Zarówno basy jak i tony wysokie są tak wyraziste, że czynność tą można pominąć. Dźwięk płynący z głośnika jest naprawdę wysokich lotów i sprawdza się w każdym z gatunków muzycznych. Znane mi na wskroś utwory brzmiały dobrze i choć repertuar dotyczył głównie muzyki hałaśliwej, to słyszalny był każdy szczegół ścieżki audio.

13

Tak spora konstrukcja i ilość znajdujących się w jej wnętrzu głośników nisko i wysokotonowych przy podkręconym nagłośnieniu do blisko maksimum zaczyna jednak tańczyć na powierzchniach o różnej fakturze. Testowałem zestaw zarówno na płaszczyznach chropowatych jak i tych śliskich jak parapet. Dzieje się tak jednak tylko w przypadku dość głośnego grania. Cóż w końcu jak impreza to i potańczyć można.

Miły dodatek

Nie mogę przejść też obojętnie koło opcji, która podnosi praktyczność tego zestawu. Mowa o głosowym informowaniu użytkownika o gotowości sprzętu do pracy. Jest ona uruchamiana zarówno podczas włączania, czy wyłączania głośnika jak również w momencie połączenia z urządzeniem. Ten sam głos ostrzega przed niskim poziomem wbudowanego akumulatora.

3

Podsumowanie

Urządzenie wyceniono na blisko 1500 zł, a więc kwotę dość sporą jak na budżet przeciętnego Polaka. 6 kg wagi mimo wbudowanego trybu „za zewnątrz” w moich oczach dyskryminuje ten sprzęt jako gadżet mobilny. Zmotoryzowani jadący za miasto nie będą mieli z tym problemu ale już zdany na komunikację miejską turysta udający się na biwak tak.

W warunkach domowych także mi ciężko o subiektywną ocenę. Monster Blaster SuperStar będzie musiał stać na dość obszernej półce, choć jego design będzie miał problem z wtopieniem się w wystrój niejednego wnętrza. Śmiem wtrącić, iż widzę ten gadżet jako produkt kierowany do młodszego pokolenia, ludzi w wieku, w którym ja będąc niegdyś doświadczałem widoków przytoczonych we wstępie tego wpisu.

Myślę, że testowane przeze mnie akcesorium może śmiało przybrać tytuł boomboxa obecnych czasów. Cóż moda lat 90-tych wraca, dlaczego więc nie przywrócić do życia kultowych grajków?

 

Monster Blaster Superstar – boombox XXI wieku

Zalety Wady

Zalety

  • Jakość wykonania
  • Znakomite brzmienie
  • Łatwość konfiguracji
  • Bogaty zestaw

Wady

  • Cena
  • Waga wykluczająca mobilność
  • Mało uniwersalny design
Oceny
  • Jakość wykonania
  • Brzmienie
  • Cena
Krzysztof Rozengarten Jestem tu, bo lubię :-)