
Parę dni temu Apple niespodziewanie wydało niewielką, choć ważną z perspektywy bezpieczeństwa danych aktualizację do systemu mobilnego iOS. Update oznaczony jako 7.0.6 skupiał się na poprawie weryfikacji połączeń SSL. Pisząc jaśniej łatał on luki mogące pozwalać na przechwytywanie przez niechciane osoby tak istotnych informacji jak choćby hasła dostępu do banków internetowych, do których logowaliśmy się poprzez mobilne urządzenie.
Według danych szacunkowych opublikowanych przez firmę Chitika z najnowszego oprogramowania korzysta już co czwarty właściciel dotykowego urządzenia od Apple. W statystykach tych nie było by niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż okres jakim zostały one objęte jest zatrważająco krótki. Wystarczyły raptem cztery dni od premiery platformy iOS 7.0.6, by znalazła się ona na pokładzie 25 % wszystkich iUrządzeń.
Inną, choć tym razem niepokojącą sprawą są doniesienia dotyczące kolejnych luk w dopiero co udostępnionym oprogramowaniu. Błąd jaki wykryto w kodzie pozwala bowiem na monitorowanie przycisków klawiatury oraz czynności dokonywanych przez użytkownika na ekranie dotykowym. Zdaniem specjalistów z firmy FireEye, która badała całą sprawę tak pozyskane dane mogą być też wysyłane na serwer potencjalnego hackera. Niedociągnięcie obejmuje swoim zasięgiem także starszą wersję oprogramowania iOS 6.
Drogi Apple, wierzymy, że mająca się ukazać w marcu duża aktualizacja, znana już nam jako 7.1 będzie rzetelnym podejściem nie tylko do spraw bezpieczeństwa danych ale i w pełni funkcjonalnym oprogramowaniem.
Źródło: MacRumors, Ars Technica









