Home Newsy Hairgate, czyli dorzucić pan do pieca
Hairgate, czyli dorzucić pan do pieca
1

Hairgate, czyli dorzucić pan do pieca

1

Ikona

Nie wiem dlaczego ale z premedytacją pominąłem w treści newsów wątek dotyczący skarg i wynikającej z nich afery dotyczącej obudowy iPhone’a 6 Plus wyginającej się pod wpływem nacisku (głównie pośladków). Głośną jakiś czas temu i zdefiniowaną jako Bendgate sprawę uznałem po prostu za niedorzeczną, bowiem od lat na krótko po premierze jabłkowych smartfonów do sieci trafia multum rozmaitych uwag o treści nieprzychylnej producentowi.

Nie chodzi o fanatyzm i zamiłowanie do marki z Kalifornii ale o zwykły rozsądek oraz pisząc delikatnie brak uznania dla wszelkiej maści malkontentów. Choć w pewnym sensie zarzuty te są uzasadnione przez wizerunek jaki od lat Apple buduje wokół siebie i swoich produktów, to jednak mam wrażenie, iż często jest to po prostu szukanie igły w stogu siana. Przychodzi mi na myśl znienawidzona sąsiadka na emeryturze, która nie ma z sobą co zrobić i narzeka na wszystkich i wszystko jak leci, według listy, czy też własnego widzi mi się.

Przysłowiowej oliwy do ognia dolały dziś kolejne doniesienia, według których iPhone 6? wyrywa owłosienie? męskie z twarzy, aby była sprawa jasna. Niemal od razu zdefiniowano to zjawisko jako jako Hairgate określając je mianem kolejnej afery, a według mnie zwykłego czepialstwa się Apple. Czy warto o tym pisać? Nie ale ucierpiała na tym moja cierpliwość, której granice zostały właśnie przekroczone.

W biografii głównego projektanta Apple pojawił się wątek dotyczący rozwiązywania problemu związanego z projektowaniem konstrukcji iPhone’a wyszarpującego kilkudniowy zarost, który mam wrażenie wykorzystują teraz mniej lub bardziej brodaci przedstawiciele płci męskiej o cechach kobiecych, czy jak kto zwał Panią Kiełbasę z Eurowizji.

Moja rada dla nieogarniętych posiadaczy iPhone’a 6 Plus – noście w kieszeni grzebień jak w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Moda ponoć lubi wracać. Dla owłosionych malkontentów mniejszego modelu mam zaś wskazówkę – gadajcie na głośnomówiącym lub po prostu kupcie sobie maszynkę do golenia. Stać was, a jeśli zarost wam miły, to są przecież odpowiednie etui łagodzące ból.

Czekam na kolejną aferę, adrenalina uzależnia.

Źródło: Business Insider

Krzysztof Rozengarten Jestem tu, bo lubię :-)