Home Recenzje Akcesoria Belkin TuneBase FM with Hands-free
Belkin TuneBase FM with Hands-free

Belkin TuneBase FM with Hands-free

6

Znana firma Belkin, która ma na swoim koncie wiele ciekawych akcesoriów dla urządzeń Apple, wprowadziła na rynek ciekawy nadajnik radiowy, przeznaczony dla urządzeń z 30 pinowym dockiem.

Do czego to urządzenie służy? Jest idealnym rozwiązaniem dla samochodowego zestawu HiFi, które nie posiada linowego wejścia AUX, wbudowanego modułu Bluetooth, czy po prostu dock?a w standardzie jaki stosuje Apple. Dzięki Belkin TuneBase FM with Hands-free, możemy odtwarzać muzykę zawartą w pamięci naszego iPhone’a lub iPoda, przez zestaw głośników wbudowanych w nasze auto.

Jednak to nie jedyne możliwości zestawu. Dzięki giętkiej nodze, obrotowej podstawie i uchwytowi z możliwością dopasowania jego docisku do wielkości urządzenia, świetnie się nadaje jako uchwyt podczas korzystania z aplikacji nawigacyjnych iPhone’a podczas jazdy. Przycisk widoczny u podstawy uchwytu dodatkowo pełni rolę przycisku odbierającego i inicjującego rozmowę, a także pauzującego odtwarzaną melodię. Można go więc z powodzeniem używać jako zestawu samochodowego.

Głos naszego rozmówcy jest słyszalny przez głośniki zainstalowane w aucie, a dzięki niewielkiemu mikrofonowi o dużym polu nasłuchu, który dyskretnie został ukryty pod przyciskiem w podstawie, możemy mówić, bez potrzeby trzymania komórki w ręce.

Jak to działa w praktyce?

Testowany nadajnik wykonany został z twardego, dobrej jakości plastiku. To dobrze. Urządzenie wbite w gniazdo samochodowej zapalniczki, nie kuje aż tak bardzo w oczy brzydotą. Mimo wszystko, znajomy, jeżdżący takim samym samochodem jak ja, który w kręgu znajomych uznawany jest za przesadnego estetę, powiedział, że nigdy w życiu by czegoś takiego w samochodzie nie zamontował.

Pytanie dlaczego? Belkin TuneBase FM jest bardzo funkcjonalnym akcesorium, którego wcale nie trzeba montować na stałe. Ba! Nawet nie można, szczególnie jeżeli dodatkowo korzystamy z innych urządzeń zasilanych z gniazda zapalniczki. Niestety cały uchwyt jest na stałe związany z wtykiem. Ma to swoje złe i dobre strony. Złe, bo krótkie ramię, może  zasłonić lub częściowo utrudnić dostęp do ważnych elementów auta podczas jazdy.

Szczególnie uporczywe może to być w przypadku samochodów z wysokim kokpitem. W takich autach nadajnik jako uchwyt na przykład do korzystania z map nawigacyjnych kompletnie się nie sprawdzi – będzie za nisko, przez co kierowca będzie musiał co chwilę schylać głowę, co nie jest bezpieczne. Tak, jak podczas nauki jazdy, gdy każdy początkujący kierowca schyla głowę by spojrzeć na gałkę zmiany biegów. Aj dobrze pamiętam mojego nauczyciela ze szkoły jazdy, który od samego początku próbował wyperswadować mi ten dziwny nawyk, który wraz z kolejnymi godzinami, sam odszedł.

W przypadku mojego auta, początkowo dość irytowało mnie dyndające ramie w okolicach gałki skrzyni biegów. Jeżdżę automatem, więc całe szczęście rzadko mam okazję jej używać i się irytować, jednak właściciele samochodów z gniazdem zapalniczki w okolicach drążka i manulaną skrzynią biegów będą na pewno Belkina i producenta swojego auta mocno przeklinać.

Dużym plusem jest giętkie ramie łączące podstawę z wtykiem. Można je dowolnie wyginać, co po kilku próbach ustawienia wszelkich konfiguracji, pozwoliło na opracowanie optymalnego umiejscowienia uchwytu z moim iPhonem. Niestety opracowana pozycja, nie pozwoliła na komfortowe słuchanie muzyki z nadajnika. Słyszalne były trzaski i kiepska jakość. Najprawdopodobniej spowodowane jest to nadajnikiem o naprawdę niskiej mocy i antenie, która najprawdopodobniej umiejscowiona została we wcześniej wspomnianym giętkim ramieniu. Odchylenie go w nieodpowiednią stronę powoduje pogorszenie nadawanego sygnału lub nawet jego częściowy zanik. Trzeba więc samodzielnie opracować kompromisowe ustawienie nadajnika.

Zaawansowane funkcje nadajnika pozwolą Ci na upewnienie, czy aby kiepski sygnał to na pewno wina złego umiejscowienia ramienia, czy może źle dobrana częstotliwość, na którą wpływ mają komercyjnie działające radiostacje. Wciskając przycisk na samej górze z literką ?, Belkin odszuka najbardziej czystą, niezakłóconą częstotliwość w eterze. Następnie wystarczy ją odczytać z monochromatycznego wyświetlacza nadajnika i dostroić do niej nasz radioodbiornik. Jeżeli sygnał nadał będzie kiepski, pozostaje zmiana umiejscowienia Belkina.

Jeżeli wybrana przez urządzenie częstotliwość mimo wszystko będzie kiepska i zakłócona, możemy przyciskami + i – ręcznie ustawić częstotliwość w zakresie fal FM. Wybraną można następnie zapisać w pamięci przytrzymując przycisk 1 lub 2. Jak można się domyśleć, TuneBase FM, potrafi zapamiętać dwie częstotliwości nadawania. Do opisania pozostał nam już tylko Krzyck PRO. Pozwala on na optymalizację głośności i jakości nadawanego dźwięku, tak by użytkownik był zadowolony z przesyłanego sygnału.

Bardzo ciekawym rozwiązaniem, jest wyposażenie wtyku Belkina w gniazdo w standardzie USB u dole jego podstawy. Dzięki niemu podczas działania, możemy ładować dodatkowe urządzenie – na przykład telefon, czy nawigację samochodową. Tym pomysłem produkt Belkina tak mi się spodobał, że doszedłem do wniosku, że nie powiem o nim więcej żadnego złego słowa. Widać, że producent nie tylko trzaska kolejne akcesoria dla masy, ale także przy tym myśli, tak jak każdy szary kierowca, który podczas wyjazdu, chcąc korzystać i z zestawu samochodowego oferowanego przez Belkin i z nawigacji, która ciągle prosi o ładowanie, chce móc je ładować z jednego gniazda zapalniczki, bez dodatkowych adapterów i rozgałęziaczy. Nadajnik Belkin TuneBase FM taką możliwość nam daje.

Jakość

Jakość dźwięku nadawanego przez Belkina można porównać do tego nadawanego przez radiostacje. Dźwięk przenoszony na falach FM nigdy nie dorówna jakości odgrywanym kawałkom z płyt CD, jednak mimo to jego jakość jest zadowalająca, co potwierdza ilość kierowców słuchających radia w samochodzie. Niestety przyznam, że zdecydowanie wole sparować iPhone’a z radiem przy użyciu Bluetooth, niż korzystać z nadajnika FM. Nie każde radio jednak taką funkcję posiada, dlatego Belkin TunaBase FM, jest idealnym rozwiązaniem dla chcących słuchać muzyki z odtwarzacza iPod.

Jeżeli chodzi o jakość wykonania, to jak wcześniej wspomniałem jest dobra. Plastik jest twardy i daje poczucie solidności. Spasowanie elementów jest niezłe. Sam wtyk gniazda zapalniczkowego, siedzi w nim na tyle stabilnie, że nie musimy się martwić że samo wypadnie, czy się wypnie, nawet podczas jazdy po nierównej drodze. Uchwyt zastosowany w nadajniku posiada regulowane ramie zaciskowe, więc do urządzenia można podłączyć dowolne urządzenie z gniazdem DOCK (no prawie dowolne, iPad się nie zmieści), o każdej wielkości – czy to będzie iPod Nano, Classic, czy Touch. Początkowo obawiałem się o wtyk DOCK zamontowany w Belkinie, że przy wyciąganiu telefonu, wygnie się, lub uszkodzić. Belkin jednak przewidział moje obawy i zamontował ruchomą główkę z gniazdem, dzięki Czemy urządzenie wyciąga się bezproblemowo.

Belkin jest niestety dość czuły na machanie rąk, czy nawet „przebywanie: w okolicach nadajnika. Objawia się to słyszalnymi szumami, trzaskami. Jest to dość problemowe, jednak wszystko zależy od odpowiedniego umiejscowienia nadajnika. Można z powodzeniem uniknąć takich problemów. Zdziwiło mnie natomiast, że podczas dzownienia na „wymyślony numer”, Belkin nie przekazał komunikatu o nieprawidłowym numerze na zestaw głośnomówiący. Musiałem go odsłuchać na wbudowanym głośniku w telefonie. Rozmowę głosową natomiast, przekazuje wyśmienicie.

Wadą, o których miałem nie wspominać, ale jednak w tym wypadku muszę, jest cena. Za ten nadajnik należy zapłacić 269 złotych. To mimo wszystko dość sporo jak za taki gadżet.

Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.