
Ładowarka Baseus EnerFill FE11 100W GaN – trzy porty i spora moc by zasilić nawet Macbooka
Ładowarka Baseus EnerFill FE11 100W GaN to moc 100W, obsługa protokołów Power Delivery i Quick Charge, a do tego technologia azotku galu (GaN). Cena około 150 złotych i specyfikacja wygląda na marzenie każdego posiadacza elektroniki, który o znalezieniu solidnej ładowarki w zestawie z telefonem czy nawet komputerem może tylko pomarzyć. Jednak papier przyjmie wszystko, a fizyka jest nieubłagana. Czy w takim razie ładowarka ta kompaktowa ładowarka od Baseus jest warta zakupu?

Co znajdziemy w opakowaniu Baseus EnerFill FE11?
Wyjmując Baseus EnerFill FE11 z pudełka, pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę jest masa. Zasilacz o wymiarach zaledwie 4,3 x 4,4 x 6,5 cm wizualnie ginie w dłoni, sprawiając wrażenie gadżetu, a nie potężnego narzędzia pracy. Jednak jego masa – aż 220 gramów – szybko sprowadza nas na ziemię.
To nie jest pusta w środku wydmuszka. Czuć tu gęsto upakowaną elektronikę, co w świecie zasilaczy impulsowych jest zazwyczaj dobrą wróżbą. Ciężar ten budzi zaufanie i sugeruje, że wewnątrz nie oszczędzano na radiatorach i komponentach sekcji zasilania, co przy takiej mocy jest absolutnie kluczowe.

Jakość wykonania stoi na poziomie, do którego Baseus zdążył nas już przyzwyczaić w swoich seriach “premium”. Matowe wykończenie nie tylko wygląda elegancko, ale też nie zbiera odcisków palców tak agresywnie jak błyszczące odpowiedniki konkurencji. Spasowanie elementów obudowy jest wzorowe – nic nie trzeszczy pod naciskiem, a całość sprawia wrażenie monolitu. Zasilacz po wpięciu do gniazdka sieciowego siedzi w nim pewnie i stabilnie, nie wykazując tendencji do opadania pod własnym ciężarem, co bywa zmorą dłuższych konstrukcji typu “wall charger”.
Na froncie znajdziemy klasyczny, ale i najbardziej optymalny zestaw portów: dwa złącza USB-C (oznaczone jako C1 i C2) oraz jedno USB-A. To konfiguracja, którą w redakcji APPLEMOBILE.PL uznajemy za złoty środek dla ekosystemu Apple. Pozwala ona jednocześnie ładować główne narzędzie pracy (MacBook), urządzenie osobiste (iPhone) oraz starsze akcesoria lub Apple Watcha, o ile ktoś jeszcze korzysta z przewodu USB-A.

Porty są rozmieszczone z odpowiednim dystansem, co pozwala na wygodne wpinanie nawet grubszych wtyczek bez wzajemnego blokowania się.
Specyfikacja i obsługa standardów
To, co wyróżnia dobre ładowarki GaN od przeciętnych, to nie tylko maksymalna moc szczytowa, ale przede wszystkim kultura obsługi protokołów ładowania. Baseus EnerFill FE11 pod tym względem to prawdziwy poliglota. Producent zaimplementował tu szeroki wachlarz standardów, od oczywistego Power Delivery (PD 3.0) i Quick Charge (QC 3.0/4+), po rzadziej spotykane UFCS czy protokoły Huawei (FCP/SCP).
Dla użytkownika ekosystemu Apple najważniejsza jest jednak informacja, że oba porty USB-C są sobie równe. Niezależnie od tego, czy wepniemy kabel w port C1 czy C2, otrzymamy pełne 100W mocy (o ile drugie gniazdo jest puste). To ogromne ułatwienie – nie musimy pamiętać, który port jest “tym szybkim”, a który służy tylko do ładowania telefonu.

Na szczególną uwagę zasługuje obsługa PPS (Programmable Power Supply), czyli technologii pozwalającej na płynną regulację napięcia i natężenia w czasie rzeczywistym. W testowanym modelu zakres ten wynosi od 5V aż do 21V przy natężeniu 4,75A. Choć do idealnych 5A zabrakło niewiele, w praktyce zakres ten jest w zupełności wystarczający, by obsłużyć większość nowoczesnych laptopów i smartfonów z maksymalną efektywnością. Dzięki temu ładowarka “dogaduje się” z urządzeniem, dostarczając dokładnie tyle energii, ile bateria jest w stanie przyjąć w danym momencie, minimalizując przy tym straty energii w postaci ciepła.
Warto też odnotować, że Baseus nie zapomniał o porcie USB-A. W przeciwieństwie do wielu konkurentów, którzy traktują to złącze po macoszemu, tutaj nadal mamy wsparcie dla szybkiego ładowania (do 22,5W lub 60W w specyficznych konfiguracjach). Oznacza to, że nawet starsze akcesoria czy powerbanki bez USB-C naładujemy stosunkowo sprawnie. EnerFill FE11 jawi się więc jako urządzenie kompletne “na papierze”, zdolne zastąpić oryginalny zasilacz od MacBooka Pro 16”, będąc od niego znacznie mniejszym i bardziej wszechstronnym.
Suche fakty
- 5V 3A / 9V 3A/ 12V 3A / 15V 3A / 20V 5A
- C1: 100W / C2: 100W / A1: 22,5W max. (każdy z osobna)
PPS:
- 5V – 21V przy 4,75A (C1 / C2)
- 5V – 16V przy 4,35A (C1, gdy C2 ładuje)
- 5V – 21V przy 3,3A (C1, gdy C2 ładuje)
- 5V – 11V przy 2,7A (C2, gdy C1 ładuje)
- 5V – 16V przy 1,85A (C2, gdy C1 ładuje)
- C1 + C2 = 70W + 30W
- C1 / C2 + A1 = 70W + 22,5W
- C1 + C2 + A1 = 60W + 22W + 18W
UFCS:
- 5,5V – 11V przy 3A
- 11V – 21V przy 3A
Protokoły ładowania:
- C1: PD (100W), UFCS (63W), QC3.0, FCP, SCP (20W), AFC, DCP, Apple 2,4A
- C2: PD (100W), UFCS (63W), QC3.0, FCP, SCP (20W), AFC, DCP, Apple 2,4A
- A1: QC3.0, FCP, SCP (20W), AFC, DCP, Apple 2,4A
Mały rozmiar i duża moc wymagają kompromisów. Zawsze.
Fizyki nie oszukasz. Niezależnie od tego z jaką technologią mamy do czynienia, małe rozmiary i duże oczekiwania zawsze wymagają kompromisów projektowych. Jak się okazuje nie inaczej jest także w przypadku tej ładowarki. Oczywistym jest, że jeżeli kupujemy ładowarkę stu watową, to oczekujemy że będzie ona dostarczać 100 watów mocy tak długo, jak nasz komputer, telefon czy tablet będzie tego potrzebował. I tu właśnie pojawiają się te kompromisy, o których wspomniałem na początku.

Żeby nie było, Baseus EnerFill FE11 to świetny zasilacz, który rzeczywiście daje nam 100 watów mocy do dyspozycji, które wykorzystamy od pierwszych chwil podłączonego (jednego) urządzenia, który potrafi pod taką mocą pracować. Może nie będzie to Wasz iPhone 17 Pro Max, który potrafi pobierać maksymalnie 36W czy nawet nie będzie to flagowy iPad Pro z układem M5, który wymaga zasilacza o mocy 60W, bo więcej nie jest w stanie przyjąć. Ale już Wasz Macbook jak najbardziej.
Użytkownik Reddit N8falke sprawdzić to bardzo dokładnie i ustalił, że Baseus EnerFill FE11 jest w stanie pracować pod pełnym obciążeniem do 35 minut, po czym obniża moc do 60W. Jest to spowodowane systemem BCT – Baseus Cooling Technology, który dba o bezpieczeństwo urządzenia. Jeżeli zasilacz nagrzeje się do zbyt wysokiej temperatury, a w przypadku kompaktowej ładowarki z pasywnym odprowadzaniem ciepła o to nie trudno, obniża jego moc dla bezpieczeństwa do wspomnianych 60W.

Jest to klasyczny przykład kompromisu inżynieryjnego. Baseus wybrał bezpieczeństwo i miniaturyzację kosztem stałej wydajności. Dla porównania, konkurencyjne konstrukcje (często nieco większe lub droższe) potrafią utrzymać szczytową moc przez 70, a nawet 90 minut, zanim nastąpi dławienie termiczne. EnerFill FE11 to sprinter, nie maratończyk. Jeśli potrzebujesz “strzału” energii przed wyjściem z domu – sprawdzi się świetnie. Jeśli jednak szukasz zasilacza, który pod pełnym obciążeniem będzie “pompował” 100W przez wiele godzin pracy z wymagającym projektem 3D – tutaj Baseus dostaje zadyszki szybciej, niż byśmy sobie tego życzyli.
Inteligentny podział mocy (Power Distribution)
Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy przestajemy traktować EnerFilla jako dedykowany zasilacz do jednego potwora wydajności, a zaczynamy korzystać z jego wieloportowej natury. Tutaj Baseus odrobił lekcję z matematyki. Logika podziału mocy przy podłączeniu dwóch lub trzech urządzeń jest przemyślana i – co najważniejsze – użyteczna w codziennym scenariuszu “Apple Usera”.
Przy obsadzeniu obu portów USB-C, ładowarka dzieli moc w proporcji 65W + 30W. To złoty podział: 65W w zupełności wystarczy, by zasilić MacBooka Air lub Pro (przy pracy biurowej), a 30W to idealna dawka energii dla szybkiego ładowania iPhone’a czy iPada.

Jeszcze ciekawiej robi się, gdy wykorzystamy wszystkie trzy porty jednocześnie. Wówczas układ wygląda następująco: 60W na głównym porcie USB-C, a pozostała moc (ok. 20W + 18W) rozdzielana jest na drugi port C i port A. Oznacza to, że możemy jednocześnie pracować na laptopie, ładować telefon i zasilać Apple Watcha czy słuchawki. Co istotne, Baseus uniknął częstego błędu konkurencji, gdzie przy pełnym obłożeniu porty są dławione do absurdalnie niskich wartości (np. 5V/1A), czyniąc je bezużytecznymi dla nowoczesnych smartfonów. Tutaj nawet przy trzech urządzeniach, każde dostaje sensowną dawkę prądu.
Warto jednak pamiętać o pewnej irytującej cesze, typowej dla większości ładowarek GaN wieloportowych – renegocjacji zasilania. Za każdym razem, gdy wepniemy lub wypniemy kabel, ładowarka na ułamek sekundy odcina zasilanie na wszystkich portach, by na nowo “dogadać się” z urządzeniami i ustalić bezpieczny podział mocy. To nie awaria, to fizyka. Mimo to, elastyczność konfiguracji (C1+C2, C1+A, C1+C2+A) sprawia, że jako “hub ładowania” na biurku czy w hotelu, Baseus sprawdza się znakomicie – o ile zaakceptujemy, że laptop nie będzie się ładował z maksymalną możliwą prędkością.
Fizyki nie oszukasz
Podsumowując, ładowarka sieciowa Baseus EnerFill FE11 100W GaN to urządzenie, które doskonale pokazuje, że w fizyce są twarde prawa, które nijak mają się do marketingu. Z jednej strony otrzymujemy imponująco małą, świetnie wykonaną kostkę, którą łatwo zabrać w bagażu podręcznym i która oferuje bogactwo standardów ładowania i przemyślany podział mocy, idealny dla ekosystemu Apple.
Z drugiej, po pół godziny system ochrony Baseus Cooling Technologu zamienia “bestię 100W” w po prostu “solidną ładowarkę 60W”. Dla kogo więc jest ten sprzęt? Z pełnym przekonaniem mogę go polecić dla osób, które po zakupie telefonu czy tabletu bez zasilacza w zestawie po prostu muszą kupić solidną ładowarkę, by móc normalnie używać iPhone’a czy iPada, a przy okazji od czasu do czasu podładować swój komputer. Nie jest to jednak dobry wybór, jeżeli myślałeś, że wydając mniej niż 150 złotych zyskasz topowy zasilacz dla prądożernego Macbooka Pro do ciągłej pracy.
Tutaj “magiczne 35 minut” pełnej mocy to za mało, a gorąca obudowa może budzić uzasadniony niepokój. Baseus EnerFill FE11 to świetny “zasilacz podróżny” i “zasilacz awaryjny”, ale jako główna stacja zasilania dla najmocniejszych maszyn – wciąż ustępuje większym, lepiej chłodzonym konstrukcjom. Jeśli jednak szukasz kompromisu między ceną, rozmiarem a możliwościami – jest to kompromis, który w większości codziennych scenariuszy da się polubić.
FAQ: Najcześciej pojawiające się pytania
Dlaczego ładowarka przerywa ładowanie, gdy podłączam drugi kabel?
Jest to normalne zachowanie dla ładowarek wieloportowych GaN. Urządzenie musi na ułamek sekundy odciąć zasilanie, aby ponownie przeliczyć zapotrzebowanie na energię i bezpiecznie rozdzielić moc (np. zmienić tryb ze 100W na 65W + 30W) między podłączone sprzęty.
Czy ładowarka Baseus o mocy 100W jest bezpieczna mimo nagrzewania się?
Urządzenie wyposażone jest w system BCT (Baseus Cooling Technology) oraz zabezpieczenia przed przegrzaniem. Mimo że obudowa może osiągać wysokie temperatury (do 67°C), elektronika wewnątrz jest chroniona – właśnie dlatego ładowarka automatycznie obniża moc do 60W, aby nie dopuścić do uszkodzenia.
Czy ładowarka Baseus 100W naładuje MacBooka Pro 16 cali?
Tak, ładowarka jest w stanie zasilać MacBooka Pro 16” z pełną mocą 100W, ale tylko przez około 35 minut. Po tym czasie, ze względu na wzrost temperatury, moc jest redukowana do 60W. Wystarczy to do podtrzymania pracy biurowej, ale ładowanie podczas renderowania wideo będzie wolniejsze niż na oryginalnym zasilaczu Apple.
| Zalety | Wady |
|---|---|
Zalety
| Wady
|










