Recenzja TURBOEGG Emotions, czyli poczytajmy Wam w głowach za pomocą smartfonu…

Recenzja TURBOEGG Emotions, czyli poczytajmy Wam w głowach za pomocą smartfonu…

Recenzja TURBOEGG Emotions, czyli poczytajmy Wam w głowach za pomocą smartfonu…

0

Po kontaktowaniu się z ludźmi, przeglądaniu internetu, fotografowaniu, filmowaniu, sterowaniu domem i samochodem przyszedł czas na nową funkcjonalność telefonu – czytanie w ludzkich emocjach… 

Często testując jakieś innowacyjne urządzenie, oferujące jakieś niespotykane wcześniej funkcje, czuje się jak bohater „Powrotu do przyszłości”. No bo kto by kiedyś pomyślał, że za pomocą smartfonu i małego urządzenia będziemy w stanie ocenić z jakimi emocjami zmaga się nasz rozmówca? Okazuje się, że taki przenośny gadżet jest już dostępny na rynku i co więcej, za jego produkcję odpowiada polska firma TURBOEGG.

TURBOEGG Emotions bo tak nazywa się te urządzenie jest detektorem emocji. Za pomocą smartfonu i aplikacji mobilnej pozwala na badanie stanu emocjonalnego osoby, którą obserwujemy. Co więcej, może także pełnić rolę wariografu, popularnie nazywanego wykrywaczem kłamstw. Przy tym, te intrygujące urządzenie jest niewiele większe od pudełka zapałek, a wymienna bateria umożliwia mu pracę przez niemal rok.

 

Jak to działa?

Jest to czujnik, który do wykrywania stanu emocjonalnego wykorzystuje technologię nazwaną „biofeedback”. W opakowaniu znajdziemy niewielkie plastikowe pudełeczko, które na obu bokach posiada elektrody. Wystarczy wziąć pudełko w dwa palce by je uruchomić. Po uruchomieniu urządzenie jest gotowe natychmiast do pracy. Kolejnym krokiem jest pobranie i włączenie bezpłatnej aplikacji oraz wybranie jednego z typów pomiaru – poziomu emocji lub wahania emocji.

Pomiar poziomu emocji trwa 30 sekund. W tym czasie musimy trzymać sensor w ręku, zaciskając palce na obu elektrodach. Po dokonaniu pomiaru będzie on zapisany na wykresie pomiarów. Stan emocjonalny wyrażany jest w bliżej nieokreślonej jednostce, którą na potrzebę opisu nazwę punktami. Przy każdym pomiarze aplikacja nadaje ilość punktów. Im więcej punktów tym nasz stan emocjonalny jest bliższy ekscytacji.

Przeglądając wykres możemy dotknąć każdego pomiaru dokonanego sensorem i wyświetlić ilość zdobytych punktów emocji z wyświetloną datą i godziną pomiaru. Dzięki temu, jeżeli tylko będziemy pamiętać o regularnych pomiarach, w prosty sposób sprawdzimy w jakich porach dnia jesteśmy najbardziej zadowoleni, żywotni i chętni do wyzwań, a w jakich najlepiej zrobić sobie drzemkę.

 

Wykrywacz kłamstw i towarzysz gier

Drugą funkcją sensora jest monitorowanie wahania emocji. Dzięki niemu możemy skorzystać z urządzenia na przykład w ramach chociażby wykrywacza kłamstw. Wystarczy poprosić badaną osobę o złapanie urządzenia dwoma palcami tak, aby zwarła dwie metalowe blaszki. Następnie po uruchomieniu funkcji badania wahania emocji startujemy tryb kalibracji.

W tym czasie osoba badana powinna być odprężona, a my powinniśmy jej zadawać proste pytania, z odpowiedzią na które nie powinna mieć ona żadnych problemów. Chodzi o ustalenie neutralnego poziomu emocji.

Kalibracja trwa jakieś 20 sekund, a więc bardzo krótko, tak więc należy pamiętać, że choć urządzenie potrafi badać skoki emocjonalne, to nie może być postrzegane jako profesjonalne narzędzie diagnostyczne ani prawdziwy wariograf.

Jednak chcąc „pobawić się” w wykrywanie czy osoba, z którą rozmawiamy mówi nam prawdę, wystarczy przeprowadzić kalibrację, a następnie zadawać jej pytania z serii „tych trudnych” i obserwować wskazania na wykresie. Jeżeli rozmówca nie jest tajnym agentem KGB, przy każdym problemowym pytaniu powinien się denerwować, a to natychmiast będzie odnotowane na wykresie.

 

Do czego nam ten gadżet?

Producent chwali się, że TURBOEGG Emotions jest pierwszym tego typu urządzeniem, które komunikuje się za pomocą Bluetooth z naszym handheldem. Choć na pozór wielu z Was może się wydawać, że urządzenie jest jedynie „gadżetem” nie mającym jednak życiowego sensu, to już mogę Wam powiedzieć, że jesteście w dużym błędzie.

Sprzęt z racji swoich niewielkich rozmiarów i łatwości obsługi może doskonale odnaleźć się w roli wsparcia w rozwiązaniach profesjonalnych i pracy zawodowej. Marketingowcy mogą mierzyć za jego pomocą poziom emocji wywoływanych przez stworzoną przez nich reklamę. Sprzedawcy mogą badać satysfakcję swoich klientów. A to tylko kilka pierwszych z brzegu przykładów jego zastosowania. Oczywiście poza profesjonalnym zastosowaniem jest także te rozrywkowe. Producent podsuwa pomysł zabawy dla par w formie „Co nas kręci, co nas podnieca”. To mogłoby być ciekawe…

 

Czego mi w tym urządzeniu brakuje?

TURBOEGG Emotions to intrygująca koncepcja, jednak niepozbawiona wad. Przede wszystkim forma urządzenia. Jego obudowa wygląda jak jakiś bezprzewodowy moduł domowej automatyki, który najchętniej byśmy ukryli gdzieś w puszce podtynkowej.

Konieczność wykręcania i wkręcania wkrętów by zamontować baterię wydaje się być jakimś kompletnym nieporozumieniem.

Przy tym trzymanie przez dłuższy czas urządzenia w palcach w celu przeprowadzenia badania nie jest wygodne. Producent koniecznie powinien pomyśleć o zmianie obudowy na bardziej atrakcyjną i ergonomiczną.

Sam interfejs aplikacji mimo reklamowania go jako intuicyjny, jest raczej toporny i wymagający nauki. I to pomimo przecież niewielu oferowanych w nim funkcji. TURBOEGG Emotions jeżeli rzeczywiście jest kierowany nie tylko do profesjonalistów, powinien posiadać zachęcający interfejs z bogato tłumaczonymi funkcjonalnościami. Tak, aby z używania go czerpać nie tylko wiedzę, ale także radość.

Tutaj system prezentacji poziomu emocji w zasadzie niczego nam nie mówi. Co z tego, że 17 marca uzyskałem 1131 (czegoś tam, bez podania jednostki)? Czy to oznacza, że byłem znużony, zdenerwowany, zadowolony czy może podekscytowany? Nie wiem.

Czy jeżeli następnego dnia miałem o połowę mniejszą wartość to oznacza, że już miałem myśli samobójcze czy jedynie uważam, że świat jest do bani? A może to jednak mimo wszystko nie był zły dzień, a ja czułem się mimo wszystko dobrze? Na te i inne pytania niestety z oferowanej aplikacji nie otrzymamy odpowiedzi.

Producent TURBOEGG i sama aplikacja nic nam nie mówią o tym, o czym chcielibyśmy wiedzieć. Jako użytkownik nie wiem jak interpretować wskazania. Producent nigdzie o tym nie mówi.

Wykres, na którym naniesiono moje wskazania zupełnie nie informują nas o żadnym odniesieniu do wskazanych pomiarów. W TURBOEGG na pewno świetnie znają się na inżynierii i elektronice, skoro udało im się zrobić tak małe urządzenie o takich możliwościach funkcjonalnych i komunikacyjnych. Mają jednak spory problem z odpowiednim przedstawieniem zebranych przez urządzenie danych i zaoferowaniem ich w postaci czytelnych i jasnych informacji.

Przecież można stworzyć jakąś abstrakcyjną jednostkę określającą poziomy emocjonalne. Dodać opisy, które w łatwy sposób pozwolą zamienić szczytowe wartości odczytu w opisowe informacje. Udostępnić interfejs, w którym użytkownik najpierw będzie wybierał czy chce mierzyć jedynie wahania nastroju, wykrywać kłamstwa, czy bawić się w wspominaną grę „Co nas kręci…”. Następnie do wybranego profilu badania dopasować komunikaty jasno opisujące co oznaczają zbadanie wskazania. Tyle i aż tyle.

A tak mamy technologię, mamy urządzenie, mamy pomysł. Nie mamy jednak w dalszym ciągu produktu, który chcemy kupić, używać i czerpać z niego radość. TURBOEGG, świetnie wymyśliliście sposoby zastosowania tego małego urządzenia, o których możemy przeczytać na Waszej stronie. Pociągnijcie to dalej, udoskonalcie aplikację pod kątem tych właśnie zastosowań. Ludzie wtedy to kupią.

Recenzja TURBOEGG Emotions, czyli poczytajmy Wam w głowach za pomocą smartfonu…

ZaletyWady

Zalety

  • Pierwszy na świecie kompaktowy i bezprzewodowy sensor emocji
  • Energooszczędna technologia pozwala na pracę przez rok na jednej małej baterii
  • Sprawdzi jak się czujesz w danej chwili, a także czy kłamiesz lub na co masz ochotę
  • Może wnieść nieocenioną wiedzę przy pracy marketingowców i analityków

Wady

  • Paskudna obudowa
  • Nieciekawy interfejs
  • Archiwizowanie odczytów, z których nic nie wynika
Michał Gruszka

Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine – pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone’y, iPad’y i iPody.