Recenzja Harman Kardon Onyx Studio 3 – to nie jest drogi głośnik z kiepskim wykonaniem

Recenzja Harman Kardon Onyx Studio 3 – to nie jest drogi głośnik z kiepskim wykonaniem

Recenzja Harman Kardon Onyx Studio 3 – to nie jest drogi głośnik z kiepskim wykonaniem

2

Moje spotkanie z konstrukcją Onyx miało miejsce w 2014 roku, kiedy to do testów zawitała do mnie pierwsza generacja tego jakże pięknego i  wzbudzającego zainteresowanie głośnika. Urządzenie to, nie tylko świetnie wyglądało pełniąc rolę designerskiego mebla w domu, ale także cieszyło ucho dobrej jakości dźwiękiem o sporej mocy i wdzięcznej dynamice. HK Onyx Studio 3 to kolejna generacja tego urządzenia, które swoją premierę miało 2 lata po tym, jak pisałem recenzję jedynki. 

Ale ten czas leci. Pamiętam testowanie tego głośnika, jakby to było kilka dni temu. Robił wrażenie już na pierwszy rzut oka swoją eliptyczną konstrukcją i metalowym okręgiem, dzięki któremu łatwo można było go chwycić i zabrać ze sobą gdziekolwiek mielibyśmy ochotę. Od tego wzornictwa Harman odszedł tylko pośrednio. Onyx Studio 3 to w dalszym ciągu krągła konstrukcja, z tym że bardziej zachowawcza, bardziej spójna i prosta w swojej budowie. W zestawie sprzedażowym poza głośnikiem znajdziemy jedynie zasilacz z końcówką europejską oraz angielską. Jest także instrukcja obsługi i to by było na tyle. Okrągły głośnik wygląda na zdecydowanie dużo droższy, niż faktycznie wynosi jego cena. Front urządzenia obity jest materiałową maskownicą z centralnie umieszczonym, połyskującym logo Harman/Kardon. Czystość frontowego panelu jest przepiękna i wygląda niesamowicie nowocześnie.

Nie gorzej jest z tyłu. Producent zdecydował się obić tylną część głośnika materiałem imitującym skórę. Faktura materiału jest bardzo wysokiej jakości.

Do tego stopnia, że w zasadzie z daleka trudno ocenić czy skóra rzeczywiście jest imitacją, czy może rzeczywiście poświęcono życie jakiegoś zwierzaka, by obić obudowę tego gadżetu. Zmartwionym losem zwierząt od razu spieszę z potwierdzeniem – tak, to sztuczna skóra. Cholernie dobrze imitująca prawdziwą, z jej fakturą i delikatnością w dotyku.

Z tyłu dzieje się także znacznie więcej niż w przypadku przodu. Producent w centralnej części umieścił uchwyt, dzięki któremu łatwo chwycić głośnik i przenieść w inne miejsce. W końcu pamiętajmy, że mimo surowego wyglądu i dość dużych rozmiarów, Onyx Studio 3 to pełnoprawny głośnik mobilny, wyposażony we wbudowaną baterię. Tak więc przenoszenie go z miejsca na miejsce, to jego naturalne warunki bytu.

Poza uchwytem w centralnej części zainstalowano ruchomą membranę bass reflexu z metalowym kapslem. Sam nie wiem czy Onyx Studio 3 jest ładniejszy z przodu czy może z tyłu. Czy lepiej postawić go kapslem do siebie by cieszył oko czy może przodem, gdzie równie dobrze prezentuje się ciemna maskownica podkreślona logotypem producenta. Trudno się zdecydować.

Przód i tył urządzenia łączy ze sobą przesmyk gumowego materiału, w którym niejako ukryto przyciski funkcyjne. Przyciski są podświetlane. Służą do uruchamiania głośnika ,regulowania poziomu głośności, jak również odbierania nadchodzącego połączenia głosowego (tak, Onyx to doskonałe narzędzie do prowadzenia konferencji) oraz komunikacji bezprzewodowej. Lekko pochylony głośnik stoi na powierzchni dzięki dwóm nogom wykonanym z plastiku.

Wyglądają na solidne, jednak gdy się im przyjrzymy bliżej, to widać, że są one najsłabszym ogniwem urządzenia, które lubi zbierać małe ryski. Najsłabszym nie znaczy jednak złym i kiepskim. Po prostu przy tej jakości całej reszty urządzenia, nogi wyglądają najsłabiej. Są jednak zabezpieczone gumowymi końcówkami, które przeciwdziałają przemieszczaniu się głośnika.

Biorąc pod uwagę moc i siłę niskich tonów jakie potrafi z siebie Onyx wydobyć, takie rozwiązanie jest tu jak najbardziej na miejscu i podczas testu przekonałem się, że w pełni się sprawdza. Między nogami znajdują się złącza. Serwisowe, które użytkownikowi do niczego się nie przyda. AUX do którego możemy podłączyć zewnętrzne, przewodowe źródło dźwięku (na przykład iPod’a czy cokolwiek innego) oraz złącze zasilania.

O tym jaki potencjał drzemie wewnątrz Onyxa możemy się przekonać już podczas pierwszego uruchomienia. Głośnik po naduszeniu włącznika wita nas przejmującym dźwiękiem prezentującym jego potężne możliwości. Przyjemne zejście dźwięku powitalnego zachęca do testowania. Czuć w nim moc i siłę urządzenia.

Harman Kardon Onyx Studio 3 wyposażony został w 4 przetworniki, w tym dwa niskotonowe o średnicy 75mm oraz dwa wysokotonowe o średnicy 20 mm. Moc znamionowa wzmacniacz to 15W pod warunkiem, że urządzenie jest podłączone do zasilania.

Korzystając z zasilania baterią, moc spada o połowę. Dlatego jeżeli tylko jest to możliwe, lepiej korzystać z głośnika podpiętego do gniazdka. Stosunek sygnału do szumu wynosi 80dB.

To jak głośnik potrafi zagrać po podłączeniu do zasilacza w stosunku do tego jak gra na baterii zdradza jego prawdziwą naturę. Mimo puszczania oka w stronę fanów mobilnych rozwiązań w postaci solidnej baterii, która pozwala na pracę do 5h na pełnym naładowaniu czy aplikacji mobilnej do łatwego zarządzania głośnikiem, to właśnie praca stacjonarna w pomieszczeniu, w którym możemy Onyxa podłączyć do gniazdka w ścianie daje największą frajdę. Dwukrotnie większą moc głośnika oferowaną przy stałym zasilaniu nie sposób przyćmić żadną z oferowanych przez głośnik funkcji mobilnych.

Onyx wygląda bardzo dobrze, co już zdążyliście przeczytać i zobaczyć na zdjęciach. Ale czy w takim razie potrafi zagrać równie dobrze jak się prezentuje? Tu dochodzimy do sedna. Mam wrażenie, że Onyx 3 gra jeszcze lepiej niż wygląda. Jego donośność pod zasilaczem jest niesamowita. Uruchamiając głośnik przy szczytowych poziomach poziomu głośności nawet w dużym salonie czuć otaczający nas dźwięk, który swoją ciepłą barwą i głębią mógłby zawstydzić niejedno mini stereo.

To co pamiętam z pierwszej generacji Onyxa wśród jego mankamentów, to dość mocno wyczuwalne skumulowanie dźwięku wokół samego głośnika. Brakowało mu nieco szerokości sceny. Nie wiem jak konstruktorom się to udało, ale w przypadku Onyx Studio 3 udało się dość dobrze ten mało przyjemny efekt ograniczyć.

Pozostaje jeszcze kwestia ceny. I tu, co może niektórych zdziwić, będzie to dobra informacja. Głośnik mimo bardzo dobrego wykonania, użycia dobrej jakości materiałów i zaoferowania naprawdę bardzo dobrej jakości dźwięku przepełnionego dynamiką, o potężnych  i niespodziewanych jak na swoje gabaryty masywnych zejściach ku dolnym partiom, kosztuje jedynie 999 złotych. Uwierzcie, że bywały w moich rękach głośniki dużo droższe, które Onyx swoim dźwiękiem przebija bez zajęknięcia.

Recenzja Harman Kardon Onyx Studio 3 – to nie jest drogi głośnik z kiepskim wykonaniem

 

ZaletyWady

Zalety

  • Naprawdę bardzo dobry, przyjemny, ciepły potrafiący potężnie tupnąć dźwięk
  • Perfekcyjne wykonanie z dobrej jakości materiałów
  • Nowoczesny design, który doskonale wpisze się w nowoczesne, ascetyczne wnętrze
  • Świetnie gra podłączony do gniazdka, ale dobrze sprawdzi się także mobilnie
  • 5h muzyki na jednym pełnym naładowaniu
  • Stabilnie stoi dzięki gumowanym na końcach nogom

Wady

  • O połowę spada moc przy zasilaniu akumulatorem
  • Brak apt-X
  • Nogi głośnika lubią zbierać mikro ryski od samego patrzenia na nie
Oceny
  • Jakość/Cena
  • Oferowany dźwięk
  • Wykonanie
  • Czas pracy na baterii
Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.
  • oskareek

    duży i jest brzydki, nie wiem jaki jest sens głośników bezprzewodowych w domu skoro BT jest stratny. Takie głośniki są spoko na wyjazdy grile itp, sam taki mam z firmy lamax, se-1 chyba mały akumulator duży i gra całkiem ok. Ale w domu takiej kolubryny nei widzę

    • Michał Gruszka

      Kwestia gustu 🙂 Gra przyjemnie, mimo kompresji po BT.