Recenzja Bowers & Wilkins P3 Series 2 – mówili, że lepiej być nie może. Jednak się udało.

Recenzja Bowers & Wilkins P3 Series 2 – mówili, że lepiej być nie może. Jednak się udało.

Recenzja Bowers & Wilkins P3 Series 2 – mówili, że lepiej być nie może. Jednak się udało.

0

Niełatwo jest poprawiać coś, co działa dobrze i zbiera świetne recenzje. Tej trudnej sztuki podjął się Bowers & Wilkins, amerykański producent hig-endowych urządzeń audio, który niedawno zaprezentował drugą, znacznie lepszą generację swoich budżetowych słuchawek Bowers & Wilkins P3 Series 2.

Po ostatniej premierze nowego modelu BMW serii 5 z czystej ciekawości uruchomiłem konfigurator, aby zobaczyć, ile ta piękna maszyna mogłaby kosztować w interesującej mnie konfiguracji. Mnogość gadżetów dostępnych jako opcja w tym modelu potrafi przytłoczyć, a każdy kolejny mocno bije nas po kieszeni. Wśród nich wszystkich moją szczególną uwagę zwróciło nagłośnienie marki Bowers & Wilkins. Bawarski producent życzy sobie za ten zestaw dopłaty do podstawowego nagłośnienia aż 23 tysiące złotych.

Dlaczego o tym piszę w artykule poświęconym słuchawkom? Aby pokazać Wam jakiej klasy producentem jest Bowers & Wilkins. Marka ta jest bardzo utytułowanym i znanym fanom dobrego audio producentem. Jednak w przypadku zwykłych zjadaczy chleba już nie wszyscy mogą ją kojarzyć. W sumie nie ma się czemu dziwić. W końcu niewielu szczęściarzy na tym świecie może mierzyć się z problemami natury finansowej tego kalibru z jakim możemy mieć do czynienia w przypadku produktów tej marki. Bo czy potraficie sobie szybko odpowiedzieć na pytanie co byście zrobili mając dylemat czy wybrać kolumny B&W 803 D3 za 38 tysięcy sztuka czy może jednak „szarpnąć się” i wybrać model 802 D3 za promocyjne 49.5 tysiąca złotych za sztukę? Ja też nie.

Nie trzeba jednak być arabskim szejkiem, aby móc trochę „po gwiazdorzyć” z dobrym sprzętem audio przyozdobionym logo Bowers & Wilkins. Producent choć zapewne chciałby masowo sprzedawać jedynie topowe produkty dostępne w 5 cyfrowych sumach, to nie odleciał na tyle, aby nie oferować także czegoś bardziej przyziemnego i dostępnego dla nas, fanów dobrego brzmienia, jednak liczących się z wydanymi pieniędzmi. Odpowiedzią na te potrzeby jest zestaw słuchawek Bowers & Wilkins P3 Series 2, które choć doskonale wykonane z dobrej jakości materiałów i dobrze grające, cenowo są dostępne dla każdego. To właśnie ten model miałem okazję testować dzięki uprzejmości salonu Top HiFi & Video Design.

Pierwsze wrażenie

Nie jest to moja pierwsza przygoda z Bowers & Wilkins. 7 lat temu miałem okazję recenzować urządzenie niezwykłe i niepowtarzalne – głośnik B&W Zeppelin. Jeden z pierwszych na świecie głośników z dedykowaną stacją dokująca dla urządzeń Apple. Wiedziałem więc, że pod propozycją przetestowania tych słuchawek, która wyszła od przedstawicieli salonu kryje się produkt intrygujący, doskonale wykonany i oferujący prawdziwą dźwiękowa przyjemność. Nie myliłem się. Nie sądziłem jednak, że za tak wiele trzeba zapłacić tak niewiele. Słuchawki Bowers & Wilkins P3 Series S2 kosztują 699 złotych. Przyznacie, że nie jest to wygórowana kwota jak za sprzęt od producenta urządzeń kosztujących tyle co samochód.

P3 Series 2 zamknięto w eleganckim śnieżnobiałym sztywnym kartonie. Mam wrażenie, że producentem opakowania są ci sami ludzie co robią je dla Apple (a może to dla Apple robią ci sami ludzie co dla B&W?).

W środku klasa. Pięknie wyłożone tkaniną sztywne etui w kształcie muszli i kilka dodatków w postacie przewodu (po co on, napisze później) oraz krótkiej instrukcji.

Plastikowe etui o konstrukcji ostrygi wygląda jakby w środku znajdowały się markowe okulary, a nie słuchawki. W taki sam sposób jak okularowe etui otwiera się także te od B&W.

Wewnątrz producent schował słuchawki, które w przypadku chęci ich przewożenia właśnie w nim warto przechowywać. Zapewnia solidną ochronę na wypadek zmiażdżenia naszej torby czy uderzenia nią o ścianę.

Etui potrafi narobić sporo hałasu podczas zamykania. Wszystko za sprawą sprężynowego zawiasu, który wystarczy lekko poruszyć, by etui się zamknęło i wydało z siebie głośny, trzaskliwy dźwięk.

Producent dołożył wszelkich starań, aby etui nie tylko powodowało efekt „wow” w chwili otwarcia opakowania sprzedażowego, ale by było po prostu praktyczne i trwałe.

Schowane w jego wnętrzu słuchawki od pierwszej chwili wpadają w oko.

Nie jest to duża, masywna konstrukcja, a raczej delikatna i zwiewna, przypominająca biżuterię. Skóra, polerowane elementy stali i satynowa czerń natychmiast przywodzą skojarzenia z luksusem i elegancją.

Potwierdza to także producent. Celem przeprojektowania modelu P3 było uzyskanie szyku poprzez użycie wysokiej jakości materiałów (to na nie narzekali recenzenci przy pierwszej generacji) oraz ulepszenie akustyki. Zrezygnowano ze sztucznego materiału do obicia padów i pałąka na rzecz owczej skóry.

Akustyczne usprawnienie przynoszą zupełnie nowe przetworniki zastosowane w tym modelu względem generacji poprzedniej jak i również unikatowy system tłumiący, którego zadaniem jest kontrola ruchu membrany.

 

Budowa i komfort użytkowania

Nie miałem tej przyjemności, aby móc dotknąć i poużywać pierwszej generacji słuchawek P3. Nie będzie to więc recenzja porównawcza, a spis przemyśleń i opinii na temat tego konkretnego modelu bez oglądania się na poprzedni. P3 S2 jak w skrócie będę nazywał te słuchawki na potrzebę tego tekstu, to zestaw otwarty o niewielkich muszlach i przez to bardzo subtelnym wyglądzie.

Nie jest to moja ulubiona konstrukcja słuchawek nagłownych. Głównie za sprawą dość niewielkich możliwości w kwestii odcięcia mnie jako słuchacza od dźwięków z zewnątrz. Z słuchawek korzystam głównie podczas pracy przy komputerze, kiedy odtwarzane utwory mimo wszystko puszczam stosunkowo cicho by nie zagłuszała moich myśli.

Podczas pisania niesamowicie drażni mnie dochodzący dźwięk stukających klawiszy klawiatury podczas słuchania muzyki. Z tego powodu preferuję zestawy zamknięte, nieco bardziej tłumiące to co dzieje się wokoło i oferujące ciszę, a raczej muzykę niezakłóconą generowanymi przez otoczenie dźwiękami.

W przypadku modelu P3 S2 ogromną robotę robi tu pałąk z padami obszytymi prawdziwą owczą skórą. Mam wrażenie, że nad giętkością pałąka pochylono się tu ze szczególną uwagą poszukując tego jednej, jedynej giętkości zapewniającej oczekiwany komfort, ale także odpowiednie warunki do odsłuchu.

A to przecież sztuka bardzo trudna do uzyskania.

W końcu zbyt mocno naciskające na uszy słuchawki szybko nagrzewają i męczą uszy, ale zapewniają doskonałe warunki do odsłuchu. Zbyt mały ucisk zapewnia większy komfort, ale nie zapewni nam dobrej drogi dla generowanego przez przetworniki dźwięku do naszych kanałów usznych.

Wygląda na to, że zawsze musi być coś za coś. Jak jest w przypadku P2 S2?

 

Słuchawki leżą dość mocno na uszach, co oznacza, że pałąk stosunkowo silnie dociska nam pady do uszu. Ucisk jest na tyle silny, że możemy z powodzeniem energicznie machać głową, a słuchawki się z niej nie zsuwają. W przypadku innego produktu przy mojej niechęci do otwartych konstrukcji pewnie uznałbym to za wadę.

Tu jednak nie mogę tego uczynić, gdyż B&W obronił się wspominaną owczą skórą, której delikatność, naturalność i ciepło łagodzą nieprzyjemny efekt ucisku.

Spędziłem z słuchawkami na uszach w sumie kilkanaście godzin. Ani razu nie czułem się zmęczony tym, że leżą mi na uszach. Komfort o jaki trudno w tym przedziale cenowym to ogromna zaleta modelu P3 S2.

Zawieszone na pałąku muszle są regulowane za pomocą bezstopniowego mechanizmu, pozwalającego naprawdę sporo rozciągnąć pałąk i dopasować do własnych potrzeb. Widoczne tu połyskujące i nietypowe widełki, do których muszla zamocowana jest tylko po jednej stronie nie tylko zapewniają wygodę w postaci regulacji, ale także wyglądają po prostu niesamowicie.

Połączenie ze źródłem

P3 S2 są zestawem wyłącznie przewodowym, pozbawionym jakiejkolwiek elektroniki oferującej bezprzewodową komunikację czy systemy „poprawiające” dźwięk. Producent przewidział je jednak do pracy z popularnymi smartfonami. Stąd też w zestawie znajdziemy przewód z pilotem dedykowany produktom Apple oraz drugi przewód bez niego, który możemy użyć ze smartfonami, tabletami i odtwarzaczami muzycznymi innych firm.

Przewód, choć na pierwszy rzut oka wygląda na niewymienialny, bardzo łatwo się zamienia na ten, którego wymaga nasze źródło lub na nowy, gdy ten z pudełka się uszkodzi.

Tu ciekawostka, bo patrząc na wchodzący do wnętrza muszli przewód zupełnie nie przyszło mi do głowy, że ten przewód się wymienia i gdyby nie to, że znalazłem w pudełku ten drugi kabelek do „reszty świata”, pewnie nawet bym nie wpadł na to, że warto poszukać sposobu na jego wymianę.

Wymiana jest bardzo prosta. Obszyte skórą pady są mocowane na muszli przy pomocy magnesów. Wystarczy je odchylić od muszli by puściły, a pod spodem ujrzymy skrzętnie schowany przewód zakończony wygodnymi wtykami, bardzo podobnymi do małego JACK’a.

Specyfikacja

Wewnątrz muszli znajdziemy 30 mm przetworniki oferujące pasmo o szerokość 10 Hz – 20 kHz. Oferowana czułość to 111 dB/V przy 1 kHz. Maksymalna moc wejściowa to 50 mW. Impedancja 34 Omy.

Słuchawki są stosunkowo głośne i potrafią zaskoczyć donośnością dźwięku nawet jeżeli podepniemy je do iPhone’a przez przejściówkę do portu Lightening, nie korzystając z żadnego dodatkowego wzmacniacza. Jest to zestaw, który bardzo fajnie odnajduje się w roli słuchawek przeznaczonych do używania z telefonem, także podczas prowadzenia rozmów głosowych.

Dźwięk

Lekka konstrukcja oraz współpraca z urządzeniami mobilnymi, szczególnie z tymi z pod znaku nadgryzionego jabłka w postaci umieszczonego na przewodzie pilota umożliwiającego sterowanie odtwarzaczem, a nawet prowadzenie rozmów przez wbudowany w pilot mikrofon zachęca do zabierania słuchawek wszędzie ze sobą. Wystarczy jakaś niewielka torba, plecak i Bowers’y mogą zawsze być z nami. Mobilność to jeden z podstawowych atutów modelu P3.

Niestety trochę gryzie nam się ona z zastosowaną konstrukcją. Otwarte słuchawki nigdy nie będą pierwszym wyborem w przypadku pracy podczas przemieszczania się w terenie. Niewielkie możliwości tłumienia dźwięków zewnętrznych sprawiają, że może zestaw ten będzie świetny na wypad za miasto, gdzie nie będzie zbyt wiele ludzi, ale to korzystania w tramwaju, autobusie czy pociągu może być już gorzej.

Słuchawki natomiast radzą sobie wprost doskonale z reprodukcją dźwięku. Podczas testu zestaw podpięty były do mobilnego DAC’a Onkyo DAC-HA200 z uruchomioną playlistą w Spotify Premium. Niewiele miałem na uszach zestawów z tak niewielkimi przetwornikami (30 mm), dla których rozkręcenie potencjometru powyżej połowy nie powodowało ich przesterowania.

Słuchawki brzmią bardzo rześko i naturalnie. Przy tym są bardzo dynamiczne i uniwersalne. Opracowane przez inżynierów niewielkie przetworniki z systemem kontrolującym ruch membrany robi świetną robotę. Trudno doszukać się tu zniekształceń nawet na tych najwyższych poziomach rozkręcenia dźwięku. Przy tym bas jest bardzo donośny, a potężne zejścia dają naprawdę sporo frajdy. Dolne partie nie są jednak tu sztucznie podbite, przez co dźwięk jest tu klarowny i równomiernie rozłożony.

Podsumowując

Za kwotę 700 złotych mamy możliwość poczuć ogromną dawkę dźwiękowego luksusu. W tym budżecie P3 Series 2 to wśród otwartych konstrukcji prawdziwy majstersztyk zapewniający nie tylko świetne doznania akustyczne, ale także wizualne. Użyte materiały w postaci polerowanego aluminium i najwyższej jakości owczej skóry zawsze będzie mi się podobać. Estetyka tego zestawu jest wprost przepiękna.

Ta niesamowita, wręcz zwiewna lekkość konstrukcji, którą udało się uzyskać designerom i inżynierom w połączeniu z potężnym i czystym dźwiękiem potrafi sprawić naprawdę sporo frajdy, także fanom muzyki w stylu mobile, gdzie źródłem jest smartfon. Cena zestawu jest uczciwa w stosunku do jakości dźwięku, a dodatki w postaci praktycznego etui i dodatkowego przewodu pozwalającego używać P3 S2 z dowolnym źródłem tylko to potwierdza.

Słuchawki do testów dostarczyła firma Top HiFi & Video Design

Recenzja Bowers & Wilkins P3 Series 2 – mówili, że lepiej być nie może. Jednak się udało.

ZaletyWady

Zalety

  • Świetnie wyglądają
  • Wysokiej jakości materiały użyte do ich stworzenia
  • Bardzo dobrej jakości klarowny dźwięk z dynamicznym basem
  • Współpracują z produktami Apple i resztą świata
  • Sprytnie przemyślany sposób na wymianę przewodu
  • Bogaty zestaw sprzedażowy
  • Uczciwa cena za tę jakość dźwięku i wykonania
  • Można prowadzić rozmowy i sterować odtwarzaczem muzycznym iPhone’a

Wady

  • Otwarta konstrukcja nie zapewnia idealnego tłumienia dźwięków otoczenia
Oceny
  • Jakość/Cena
  • Dźwięk
  • Tłumienie dźwięków z zewnątrz
  • Skuteczność
  • Współpraca z produktami Apple
  • Jakość wykonania
Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.