iFrogz Flex Arc – recenzja słuchawek innych niż wszystkie

iFrogz Flex Arc – recenzja słuchawek innych niż wszystkie

iFrogz Flex Arc – recenzja słuchawek innych niż wszystkie

0

Moda na aktywnie spędzamy czas nakierowała użytkowników rozmaitych gadżetów na nieco inne tory w wyborze odpowiedniego z nich. Przykładem mogą być słuchawki, które już nie tylko muszą dobrze brzmieć ale także odpowiednio zachowywać się podczas wysiłku fizycznego. Nie wystarczy wygodny pałąk, czy dobrze spasowane elementy bezpośrednio przylegające do małżowin usznych. Dziś potrzeby są nieco większe.

Fani sportu wiedzą coś o tym zagadnieniu i wciąż lub przez długi czas szukali słuchawek najwygodniejszych do biegania, trudów na siłowni czy innych zajęć wymagających wysiłku fizycznego. Problem leży w ciągłym poruszaniu się, a także wydalaniu potu, które to czynniki mocno zawężają dobór odpowiednich słuchawek. Pisząc jaśniej dyskwalifikują te o tradycyjnej konstrukcji. Większość z nich bowiem zsuwa się, plącze czyniąc trening mniej przyjemnym. W tym miejscu nie muszę chyba nadmieniać, że muzyka podczas treningu to rzecz niemalże nieodzowna. Dlatego właśnie słuchawki są tak istotnym elementem sportowego ubioru.

Warto zatem przyjrzeć się ofercie marki iFrogz, która wprowadziła do oferty odpowiedz na powyższe problemy i dodam już teraz wyróżniającą się na tle konkurencji. Jest nią prawie bezprzewodowy model Flex Arc, który treścią sloganu reklamowego i wyglądem ma skupić wokół siebie użytkowników aktywnych fizycznie z naciskiem na biegaczy. Czemu zatem te grono powinno się zainteresować gadżetem? Odpowiedź znajdziecie w zdaniach poniżej.

Pudełeczko i cóż tam wewnątrz

Muszę stwierdzić, iż zostałem zaskoczony prezentacją zestawu jeszcze przed jego odpakowaniem. Kartonowe pudełko odpowiednio usztywnione, opatrzone opisem i zdjęciami, zachęcające do otwarcia, to coś co lubi chyba każdy z nas. Zdarzają się ostatnimi czasy dość często produkty sprzedawane niechlujnie, w sposób który zniechęca i odrzuca. Pierwsze wrażenie jest jednym z najważniejszych o czym nie zapomiał producent tego akcesorium.

Po otwarciu wieka, wewnątrz kartonu doszukamy się kabla USB – micro USB do ładowania słuchawek, dodatkowych dwóch kompletów gumowych nakładek do ucha – każdy z nich w innym rozmiarze oraz krótkiej instrukcji obsługi. Zasilacza trzeba poszukać gdzie indziej i na własną rękę. Nie jest to oczywiście problem zważywszy na fakt, że tego typu dodatki pewnie walają się po szufladach prywatnego mieszkania.

Nietypowa konstrukcja

Jak wspomniałem już wcześniej słuchawki iFrogz Flex Arc posiadają nietypową konstrukcję, w której nadrzędną rolę w kontekście ergonomii noszenia pełni elastyczny pałąk opierający się na barkach użytkownika. To właśnie to niestandardowe rozwiązanie zapewnia wygodny odsłuch podczas aktywnie spędzanego czasu.

Jak przystało na bezprzewodowe słuchawki, tu akurat typ douszny, mamy również dostęp do takich elementów jak mikrofon pozwalający na prowadzenie rozmów telefonicznych, przyciski sterowania odsłuchem w tym także zmiany natężenia głośności, przycisku włączania całego akcesorium, czy portu micro USB dedykowanego funkcji ładowania akumulatora. Każdy z tych elementów znajduje się na wspomnianym już pałąku po różnych jego stronach.
Nie zapomniano również o diodzie informującej o pracy słuchawek.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej cesze konstrukcyjnej. Jest nią stałe połączenie obu słuchawek z pałąkiem. Nadmieniłem w zdaniu kilka akapitów wyżej, że słuchawki te są prawie bezprzewodowe. Przewód istnieje zespalając obie satelity z całą konstrukcją. Za komunikację z urządzeniem zaś co oczywiste odpowiada moduł Bluetooth. Wspomniane kable jednak nie plączą się kiedy słuchawki zwisają luźno. Wszystko za sprawą magnesu, który zainstalowano w obudowie obu słuchawek zespalając je razem tworząc coś na wzór naszyjnika.

 

Z takim rozwiązaniem spotkałem się już kiedyś przy okazji obcowania z którymś z modeli bezprzewodowych słuchawek od Sony. Doskonale się to sprawdza w codziennym użytku. Tutaj ma dodatkowe znaczenie podczas bycia w ciągłym ruchu.

Jak to brzmi

Muszę przyznać, że widząc cenę 150 zł jaką życzy sobie producent za bohatera tego wpisu nie spodziewałem się od niego wyniesienia mnie na wyżyny audio. Raczej skłonny byłem traktować ów produkt z lekkim przymróżeniem oka. Ogromne zatem było moje zdziwienie kiedy rozbrzmiały ze słuchawek pierwsze dźwięki.

Można określić ich brzmienie jako całkiem poprawne z lekkim podbiciem basu. Nie brzmią czysto jak sprzęt, który nie raz już testowałem, choć co oczywiste ten mieścił się w innej kategorii sprzętowej ale dynamika Flex Arc jest mocno zadowalająca. Dobrze brzmi zarówno muzyka spokojna jak i ciężkie gatunki. Tony niskie nie dominują nad całością, a scena jest niemal w całości rozpoznawalna. Myśle, że dźwięk powinien zadowolić sporą rzeszę użytkowników. Flex Arc pod tym względem to niezwykle dobrze wyważony stosunek ceny do jakości wykonania i odsłuchu. Ten ostatni myślę nawet, że mógłby śmiało konkurować z droższym sprzętem.

Podsumowanie

Bohatera tego wpisu poleciłbym z dwóch zasadniczych przyczyn. Po pierwsze znajduje się on w ofercie rynkowej w bardzo przyzwoitej cenie. Po drugie jest to rozwiązanie, którego próżno szukać wśród tworów konkurencji. Te słuchawki są po prostu stworzone do biegania bez skrępowania i myślenia czy przypadkiem zaraz nie zgubimy ich gdzieś w gęstwinie. Póki co to najlepszy pomysł na konstrukcje dla aktywnych z jakim miałem do czynienia. Nie ma w tych zdaniach krzty przesady. Niedowiarków odsyłam do sklepu by na własnej skórze przekonali się o wychwalanych przeze mnie właściwościach.

ZaletyWady

Zalety

  • Ciekawa i praktyczna konstrukcja
  • Zadowalające brzmienie
  • Przystępna cena
  • Wbudowane magnesy usprawniające użytkowanie

Wady

  • Usilnie szukałem lecz nie znalazłem
Oceny
  • Jakość wykonania
  • Brzmienie
  • Cena
Krzysztof Rozengarten Jestem tu, bo lubię :-)