Bardzo duża „myszka” dla bardzo małego grona użytkowników. Recenzja Logitech MX Ergo

Bardzo duża „myszka” dla bardzo małego grona użytkowników. Recenzja Logitech MX Ergo

Bardzo duża „myszka” dla bardzo małego grona użytkowników. Recenzja Logitech MX Ergo

0

Dzisiaj co raz rzadziej w roli urządzenia wskazującego korzystam z tradycyjnej myszy komputerowej. Wraz z popularnością komputerów przenośnych ich miejsce zajmują gładziki, grzybki czy po prostu ekrany dotykowe. Ja jednak osobiście nie wyobrażam sobie pracy bez tradycyjnej myszy. Problem w Tym, że testowany Logitech MX Ergo tę tradycyjną mysz w moim rozumieniu tylko przypomina.

 

Jak ja nie cierpię gładzików… Nie na widzę obsługiwać komputera za pomocą gładzika. Jest to powolne, mozolne i na dłuższą metę kompletnie nie ergonomiczne rozwiązanie, które może i sprawdza się przy przewijaniu fejsbuka, ale podczas pracy na komputerze… dramat. Dlatego choć mam Trackpada, to prawie od razu po zakupie został odłożony daleko na koniec biurka i od tego momentu obrasta tylko kurzem. Nie używam też jabłkowej myszki, która również nadaje się tylko do niedzielnego klikania w odnośniki. Moim podstawowym gryzoniem jest Logitech G500s. Duża, podobno gameingowa mysz z możliwością dopasowania jej masy za pomocą kartridża z odważnikami. Jest masywna i wygodna. Sprawdza się świetnie. Jej producent dostarczył mi swój nowy produkt – trackball Logitech MX Ergo.

Te urządzenie wygląda jak duża mysz komputerowa z dodatkową kulką na której w sposób naturalny ląduje kciuk. Jednak w odróżnieniu od tradycyjnej myszki, używa się go statycznie. Oznacza to, że Logitech MX Ergo nie przesuwamy po powierzchni stołu czy podkłądki. Kursorem poruszamy przy użyciu kciuka, który porusza kulką.

W pierwszym momencie po złapaniu tego sprzętu w rękę intuicyjnie próbowałem nim manewrować po stole. Taki wyuczony odruch. Trochę to dziwne uczucie, jak przesuwasz myszą, a kursor stoi. Trzeba przyznać, że gabaryty tej „myszy” zapewniają niezwykłą ergonomię chwytu, której może pozazdrościć nawet moja bardzo wygodna G500s. Jak jednak tym nieruchliwym gryzoniem obsługiwać system?

Zacznijmy od tego, że jest to urządzenie wyłącznie dla osób praworęcznych. Leworęcznie w żaden sposób nie użyją trackballa. Kładąc na nim rękę, kciuk jakby podświadomie ląduje nam na dużej szarej kluli służącej do poruszania się kursorem. Pierwsze chwile z takim rozwiązaniem mówiąc krótko są trudne.

Ciężko w pierwszym momencie wyczuć ruch kursora, co objawiaj się jego frywolnym poruszaniem po całym ekranie. Wygląda to trochę jak trafianie w dziurkę od klucza podczas powrotu nocną porą w stanie mocno wskazującym. Oj nie jest łatwo….

Niestety nie wynika to wyłącznie z tego, że ten sposób interakcji jest mi zupełnie obcy, ale także z samej specyfiki trackballa, który jest urządzeniem dość mało precyzyjnym i w mojej ocenie nie nadającym się do obsługi interfejsów wymagających dużej precyzji, posiadających różnego rodzaju suwaki, niewielkie przyciski i klikalne ikony.

Czy to znaczy, że trackball jest zupełnie do niczego. A gdzie tam! Kiedy już wyczujemy poruszającą się kulę do tego stopnia, że będziemy potrafili poruszać kursorem w miarę sprawnie, do precyzji zmusimy go przyciskiem znajdującym się tuż przy kulce. Jego naciśnięcie spowalnia ruch kursorem, dzięki czemu możemy z powodzeniem kliknąć w najmniejszy punkt na ekranie. Dodatkowo przyciski na trackballu są w pełni programowalne przy użyciu dedykowanej aplikacji Logitech Options.

Ponadto za pomocą tego pojedynczego urządzenia wskazującego możemy obsługiwać dwa różne komputery przy użyciu funkcji przełączania się między nimi. Trackball komunikuje się z komputerem przy użyciu technologii Bluetooth lub z użyciem dongla USB.

Ten trackball kosztuje 479 złotych. Mam problem z jej uzasadnieniem. Oczywiście mysz jest świetnie wykonana. Użyte materiały są wysokiej jakości, bardzo przyjemne w dotyku, a całość sprawia wrażenie bardzo solidnego. Nie do przecenienia jest także ergonomia. Czy to jednak wystarczy do usprawiedliwienia wydatku rzędu niemal 500 złotych na urządzenie, które w mojej ocenie mimo ogromu pracy włożonej w ergonomie wypada blado przy jakiejkolwiek sensowej myszy, przy użyciu której obsługa dowolnego interfejsu wydaje się znacznie łatwiejsza? To pytanie pozostawiam otwarte.

Bardzo duża „myszka” dla bardzo małego grona użytkowników. Recenzja Logitech MX Ergo

 

ZaletyWady

Zalety

  • Świetnie wykonana
  • Ergonomia na najwyższym poziomie
  • Programowalne przyciski
  • Odchylana podstawka

Wady

  • Cena
  • Dość mało intuicyjna obsługa choć to moja subiektywna ocena
Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.