Recenzja Bang & Olufsen BEOPLAY A6 – luksus dla mas?

Recenzja Bang & Olufsen BEOPLAY A6 – luksus dla mas?

Recenzja Bang & Olufsen BEOPLAY A6 – luksus dla mas?

0

Jakob Wagner po raz kolejny pokazał swoją kreatywność projektując nowy głośnika marki Bang & Olufsen A6. Model ten należy do linii produktowej PLAY, która stworzona została dla wszystkich fanów duńskiej marki, którzy pragną luksusu, technologii i bezkompromisowej jakości dźwięku w rozsądnej cenie.

Po raz pierwszy widzę głośnik zamknięty w tak nietypowej obudowie. A6 kształtem przypomina bumerang, a jego zakrzywiona budowa to nie jedynie designerski zabieg, a także praktyczne rozwiązanie pozwalające w sposób bardziej swobodny rozprzestrzeniać dźwięk, unikając efektu punktowego. Sam głośnik wygląda jak małe dzieło sztuki nowoczesnej. Z powodzeniem mogłoby być wystawione w jakiejś galerii i idę na zakład o stówę, że swoim wzornictwem zainteresowałby cała masę odwiedzających.

W jego wygląd zaangażowany był jeden z najbardziej cenionych duńskich designerów – Jakob Wagner. Nie jest to pierwsza współpraca Bang & Olufsen z tym człowiekiem. Podobnie jak nie po raz pierwszy przy produkcie tej marki użyto materiału do obszycia maskownicy zamówionej indywidulanie w firmie Kvadrat.

W tym głośniku postawiono na minimalizm. Nie ma tu zbyt wielu „zdobników” żadnych wystających przycisków. Nawet wszelkie złącza zostały w taki sposób zaprojektowane, aby użytkownik mógł je widzieć tylko raz, przy pierwszym podłączeniu potrzebnych przewodów i nigdy więcej.

Dzięki temu głośnik ten idealnie wpisze się w wystrój dowolnego wnętrza – industrialnego i nowoczesnego, jak również tego bardziej w wersji klasycznej. Za sprawą dedykowanych mocowań, głośnik można zainstalować na ścianie lub po prostu postawić na podłodze czy na meblu.

Ogromny nacisk na szczegóły i wykończenie widać tu już od pierwszego spojrzenia. Obudowę głośnika wykonano z tworzywa sztucznego wysokiej jakości. Wygląda bardzo elegancko. Producent zadbał także o uchwyt do wygodnego przenoszenia głośnika.

Bo choć nie posiada on wbudowanej baterii i nie nadaje się do pracy mobilnej, to zapewniam Was, że chętnie będziecie go zabierać do każdego z pomieszczeń, w którym akurat będziecie chcieli posłuchać ulubionej muzyki.

Głośnikiem sterujemy za pomocą dotykowego panelu, który został zainstalowany na górnej krawędzi. Można tu zarządzać poziomem głośności (a jest czym!), przełączać utwory czy wyciszyć dźwięk.

Zarządzanie z poziomu panelu dotykowego oczywiście nie każdemu może odpowiadać, szczególnie jeżeli głośniki zawiesimy na ścianie lub ustawimy w miejscu nieułatwiającym podejście do niego i dotykanie krawędzi. Tym bardziej, że podczas chęci zwiększenia głośności bardzo łatwo o przełączenie utworu i na odwrót.

Nie ma jednak konieczności sterowania A6 za pomocą panelu. Urządzenie za sprawą komunikacji Bluetooth oraz połączeniu po WiFi oddającemu do dyspozycji AirPlay czy DLNA, pozwala na zarządzanie nim z poziomu urządzeń mobilnych.

 

Pierwsze uruchomienie

A6 to zaawansowany odtwarzacz sieciowy. Dlatego do działania wymaga konfiguracji za pomocą dedykowanej aplikacji BeoPlay. Dzięki niej połączymy głośnik z naszą internetową siecią i umożliwimy mu dostęp do wszystkich domowych źródeł dźwięku za sprawa AirPlay i DLNA.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby odtwarzać muzykę z telefonu, tabletu czy komputera po Bluetooth. Nie znalazłem jednak żadnej wzmianki o wsparciu dla APT-X, to też połączenie po sieci internetowej będzie zdecydowanie lepszym wyborem niż obcinający pasmo BT.

Przyznaję, że początkowo konfiguracja sprawiała mi trochę problemów. Bo choć w specyfikacji znajdziemy informację o wyposażeniu głośnika w dwupasmowe WiFi, to niestety za Chiny ludowe głośnik nie chciał spiąć się z moim routerem po WiFi na częstotliwości 5GHz. Problem z komunikacją udało się rozwiązać łącząc smartfon i głośnik na WiFi 2.4GHz.

Trudności rekompensuje nam bogate brzmienie i niesamowity dźwiękowy potencjał, którego trudno by oczekiwać po głośniku tych gabarytów. Wewnątrz znajdziemy 5 przetworników, w tym dwa wysokotonowe tweetery, dwa 5.5 calowe subwoofery oraz jeden przetwornik pełnozakresowy.

Normalnie nie robiłoby to na mnie wrażenia, w końcu wiele głośników ma na swoim wyposażeniu taką baterię przetworników, jednak niewiele może się pochwalić wzmacniaczem klasy D dla każdego z nich z osobna. Łączna moc tego sprzętu to aż 240W. I nie ma tu żadnego marketingowego ściemniania, co mogą potwierdzić sąsiedzi, którzy byli zmuszeni uczestniczyć w testach tego sprzętu.

 

Odsłuch

Mając w ostatnim czasie możliwość testowania wielu ciekawych głośników, niełatwo było mnie zaskoczyć. Jednak A6 to sprzęt, który gra zupełnie inaczej od tego, co miałem już okazję recenzować. Ba! On gra zupełnie inaczej jak inny głośnik B&O, który ostatnio testowałem, a którego przeznaczenie jest takie samo.

Konkretnie chodzi mi o M5. W przypadku testowanego A6 ogromny nacisk położono na szczegółowość i dynamikę dźwięku. To jak pięknie wykańczane są dźwięki w tym głośniku, to jakiś kosmos. Ta lekkość, ten syk w połączeniu z odpowiednio wyważonym basem generowanym przez woofery daję nam komplet dźwiękowych doznań.

Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, rozwinę nieco to o jakiej dźwiękowej palecie tu mówimy w nieco większych szczegółach. Przede wszystkim najlepsze wrażenia uzyskamy, podczas gdy odsłuchu dokonujemy znajdując się naprzeciw grającego głośnika. Ustawiony z boku, w rogu czy wszędzie indziej niż przed nami, nie pozwoli nam dostrzec tego, co dostrzeżmy patrząc na wprost tej pięknej Kvadratowej maskownicy.

Inżynierowie z B&O odwalili kawał dobrej roboty przy takim rozmieszczeniu przetworników i zestrojeniu swojego, aby zminimalizować efekt punktowego dźwięku. I choć naprawdę prawie udało im się oszukać fizykę, to niestety „prawie, robi różnicę”.

A6 doskonale generuje dźwięk gitarowych jazd, perkusyjnych uderzeń i idealnie reprodukuje wokal. Robi to doskonale. Nie boi się utworów dynamicznych o mocnych zejściach, gdzie trzeba zamruczeć i zatrząść podłogą. Jednak nie jest to głośnik, który stworzony został do utworów, które bazują głownie na tym. Owszem odegra je dobrze, ale czy satysfakcjonująco? Tu nie chciałbym brać odpowiedzialności za odpowiedź na tak czy nie.

BeoLink Multiroom

Jest jednak pewne rozwiązanie, które pozwoli nie tylko cieszyć się prawdziwym stereo, ale nawet multiroom z prawdziwego zdarzenia. Wszystko za sprawa opracowanej przez Duńczyków technologii multiroom, która pozwala tworzyć grupy głośników z nawet 32 urządzeń i sterować nimi z jednej aplikacji.

Dzięki uprzejmości firmy Horn z testowanym A6 dostałem także model M5, który już gościł u mnie w testach i otrzymał przychylną opinię. Choć można by odnieść wrażenie, że łączenie dwóch różnych głośników w system stereo nie ma większego sensu, to w tym przypadku nic bardziej mylnego.

Niestety rozczarował mnie sposób zarządzania multiroom. Marka Bang & Olufsen do utworzenia grupy głośników korzysta z aplikacji Google Home, która działa.. jak wszystko w Google. Niby dobrze, ale nigdy nie doskonale. Przekłada się to na problem z połączeniem w grupą głośników utworzoną w appce np. po zaniku zasilania. Niby program widzi grupę, ale nie może się z nią połączyć.

 

Jak już się połączy do sterowanie odtwarzaczem czy głośnością ma spore opóźnienie około 1-2 sekund. Eh.. wszystko, co robi Google działa, jakby było wieczną wersją beta…. Bang & Olufsen powinno postawić na autorskie rozwiązanie. Przecież potrafią robić ładne, intuicyjne i sprawne aplikacje, czego przykładem jest choćby BeoPlay.

Kończąc wywód o appce Google i wracając jednak do sedna powiem Wam, że jak już udało mi się spiąć głośniki w jedną grupę i odtworzyć dźwięk w stereo, to mało nie zwariowałem z dźwiękowego szczęścia. M5 wprost idealnie wzbogacił odbiór, głównie dlatego, że oferuje wyraźnie bardziej dociążony bas. Poszerzył także przestrzeń dźwięku no i te stereo.. A6 w połączeniu z M5 zagrało niebiańsko.

 

Podsumowując

W podsumowaniu nie wspomnę o stereo jakie uzyskałem po spięciu a-szóstki z M5, gdyż jest to recenzja A6. Powiem tylko, że jeżeli zastanawiacie się nad kupnem testowanego modelu i możecie sobie pozwolić na dokupienie drugiego głośnika, to warto wybrać M5 zamiast drugiego A6. Te modele tak dobrze się uzupełniają, że możecie być pewni frajdy, jaką dadzą podczas odsłuchu.

Bang & Olufsen Beoplay A6 to głośnik o oryginalnym wzornictwie, przygotowany na panujący trend streamingu, obsługę z aplikacji i pracę w sieci. Gra bardzo dobrze, pozwala wręcz poczuć na skórze idealnie wykończone gitarowe riffy i cieszyć się wokalem, a całość zamknąć w wyważonym basie. Kosztuje jednak około 3.5 tysiąca złotych. Jedni powiedzą dużo. Inni znając ceny produktów duńskiej marki powiedzą, że to chyba w promocji. Niewątpliwie ten sprzęt ma w sobie coś, co kusi do tego, aby został w domu. Jednak chcąc zbudować z niego stereo trzeba wydać już niemałą kwotę.

Czego mu brakuje? Obsługi plików DSD, cyfrowego wejścia optycznego czy APT-X. Jednak przecież jest to głośnik z linii Play. Dlatego dla tych braków można przymknąć oko.

Recenzja Bang & Olufsen BEOPLAY A6 – luksus dla mas?

ZaletyWady

Zalety

  • Świetny design i wykonanie
  • Bardzo dobrej jakości dźwięk
  • Pełnoprawny odtwarzacz sieciowy
  • Można go postawić i zawiesić
  • Ma WiFi i BT
  • Można wymieniać jego maskownicę

Wady

  • Cena nie każdemu się spodoba
  • Brak APT-X
  • Dość mało intuicyjny panel sterowania, utrudniający sterowanie bezwzrokowe
Michał Gruszka Właściciel AppleMobile.pl, dziennikarz magazynu Mobility, były redaktor naczelny iStyle Magazine - pierwszego w Polsce magazynu dla fanów APPLE. Na co dzień serwisuję Wasz iPhone'y, iPad'y i iPody.